Reklama

Reklama

Injac: Frajerska porażka

- Nowy sezon to dla nas nowa nadzieja. Wszyscy zaczynają od zera, wszyscy mają ten sam cel. Choć naprawdę "majstra" przegraliśmy ostatnio we frajerski sposób. Sami sobie zgotowaliśmy taki los - przyznaje w rozmowie z INTERIA.PL Dimitrije Injac, pomocnik Lecha Poznań.

Serbski pomocnik w zakończonym niedawno sezonie był jednym z czołowych graczy poznańskiej jedenastki. Nic dziwnego, że klubowi włodarze od razu podpisali z nim nową trzyletnią umowę.

- W Lechu jestem już dwa i pół roku, czuję się tu bardzo dobrze. Dlatego nie zastanawiałem się długo, czy przedłużyć umowę. Przedłużyłem i mam nadzieję, że nową trzyletnią umowę uda mi się wypełnić do samego końca. Mam też nadzieję, że moje następne lata w Poznaniu dadzą mi dalszy piłkarski rozwój. Liczę też, że będziemy z zespołem dalej walczyć o najwyższe laury - mówi z nadzieją i wiarą w głosie "Dima".

Reklama

Zawodnik z Bałkanów jest bardzo cieniony i lubiany przez kolegów, a przede wszystkim poznańskich fanów. Możliwe więc, że w stolicy Wielkopolski zagości już do końca swojej piłkarskiej kariery.

- Lech to fajny klub. Na razie gram tu dwa i pół roku, czekają mnie kolejne trzy lata występów tutaj. Taki młody już nie jestem. A więc wszystko jest możliwie. Poza tym nigdy nie mów nigdy. Po zakończeniu kariery myślę o zostaniu trenerem. Nawet szkołę trenerską w Serbii w tym kierunku skończyłem. Nie ma co jednak wybiegać za daleko. Życie napisze odpowiedni scenariusz. Na razie ostro ćwiczę jak pozostali koledzy do nowego sezonu. I nad tym obecnie się koncentruję - zgrabnie ucina temat piłkarz.

Zapytany o współprace z nowym sztabem szkoleniowym odpowiada bez wahania. - Trener to bardzo fajny facet, otwarty, bardzo dużo z nami rozmawia. Widać też spore zmiany w jednostce treningowej. Więcej operujemy piłką. Wszystko jest na razie ok. Myślę, że z tygodnia na tydzień będziemy się docierać. Wierzę, że będzie dobrze - podkreśla z uśmiechem poznański pomocnik.

Pytany o odejście Rafała Murawskiego, odpowiada z lekkim smutkiem. - Mamy dobry zespół. Szkoda Rafała, ale to jest jego oraz klubu decyzja, a więc trzeba ją uszanować i zaakceptować. Będzie ciężko nam, ale damy radę, a właściwie teraz to już musimy.

Pytany o ewentualne przyjście do Lecha doświadczonego Arkadiusza Radomskiego, podkreśla otwarcie - Wiele o nim słyszałem. Bardzo się nam przyda taki piłkarz. Doświadczony ograny, mogący też zagrać na stoperze. Jego przyjście na pewno nas wzmocni. Wzmocni też rywalizację w drużynie, a to wyjdzie na dobre nam wszystkim, bo będziemy mogli podwyższyć poziom swoich umiejętności.

Pytany przez INTERIA.PL o sezon 2009/2010, spokojnie, po zastanowieniu odpowiada. - Nowy sezon to dla nas nowa nadzieja. Wszyscy zaczynają od zera. Wszyscy mają ten sam cel, czyli być najlepszym ze wszystkich. Choć naprawdę "majstra" przegraliśmy ostatnio we frajerski sposób. Sami sobie zgotowaliśmy taki los. Za dużo było remisów. Mieliśmy szansę, byliśmy bardzo, bardzo blisko, ale niestety... Pewnie będziemy jeszcze walczyć o czołowe lokaty, "majstra", ale moim zdaniem nigdy już nie będziemy tak blisko, jak chociażby ostatnim razem - kończy sympatyczny Serb.

Łukasz Klin, Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL