Na pierwszy bój w 9. kolejce PKO Ekstraklasy poszły GKS Katowice i Cracovia. Za drugimi przemawiała pozycja w tabeli (trzecia, a rywale byli na 15. miejscu), a za pierwszymi dobry bilans domowy (2 zwycięstwa, remis i porażka, czyli 7 punktów na 12 możliwych), oraz przypomniana w leadzie tego artykułu historyczna ekstraklasowa niemoc krakowskiej ekipy we wschodniej części Górnego Śląska.
Podopieczni Luki Elsnera od pierwszej minuty wyglądali bojowo, jakby chcieli ją przełamać. Po kilku chwilach to jednak gospodarze zaczęli prowadzić grę, choć na murawie panował chaos, a nie "tiki-taka". Po upływie kwadransa zakotłowało się pod bramką przyjezdnych, ale Mateusz Kowalczyk z bliska nie trafił w światło bramki. Na bramki trzeba było jeszcze poczekać.
Ostry atak prezesa Pogoni na polski klub. Jest reakcja z Cracovii
GKS Katowice - Cracovia: trzy gole przy Nowej Bukowej na start 9. kolejki Ekstraklasy
Przyszły one jednak jeszcze przed przerwą i to w liczbie dwóch, a co najdziwniejsze - nie ze strony piłkarzy Rafała Góraka. W 33. minucie Filip Stojilković w polu karnym zwodem na zamach minął Alana Czerwińskiego. Przed sobą miał już tylko bramkarza, ale też był ustawiony pod ostrym kątem i musiał decydować się na podanie w poprzek. Nabił stopę... Czerwińskiego, a piłka poleciała do siatki.
Krakowianie poczuli krew i poszli za ciosem. W 40. minucie mieli rzut rożny, Sebastian Milewski źle zabrał się do wybicia, futbolówka wpadła pod nogi Oskara Wójcika. Strzał stopera obronił Dawid Kudła, ale wobec dobitki Gustava Henrikssona z najbliższej odległości musiał już być bezradny. Kibice zgromadzeni na Bukowej mogli czuć się zdezorientowani, ich ulubieńcy przez pierwsze dwa kwadranse dominowali, a schodzili na przerwę ze sporą stratą.
Po powrocie na boisko wcale nie było lepiej. W 55. minucie "Pasy" podwyższyły rezultat na 3:0. Mateusz Klich znalazł się na 30. metrze, miał trochę miejsca, ale nie połakomił się na strzał, zdecydował o podaniu prostopadłym do Stoljkovicia. Serb świetnie przyjął kierunkowy, czym wyprzedził Arkadiusza Jędrycha i podcinką zapewnił sobie dublet.
W 63. minucie niemająca już nic do stracenia "Gieksa" przyspieszyła, ale w dalszym ciągu nie miała pomysłu na przedostanie się w pole karne. Cracovia cofnęła się na swoją połowę, miała pełną kontrolę i dowiozła 3:0 do ostatniego gwizdka Szymona Marciniaka. Została liderem Ekstraklasy co najmniej na 2,5 godziny. Jeśli Wisła w piątkowy wieczór zremisuje lub przegra z Jagiellonią, to nawet na dłużej. W przypadku wygranej płocczan nad "Jagą" to znowu oni będą na czele.
Dziekanowski: Kariera piłkarska nie ma schematu
Na zwycięstwo gości zareagował na X Zbigniew Boniek. Podkreślił wagę tej wygranej dla układu tabli.













![Bułgarzy wysłali kolejny sygnał. Drugie zwycięstwo na ME [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000NA7BVI1M2G2XL-C401.webp)
