Heroiczny bój w Ekstraklasie. VAR i czerwona kartka. Ponad godzinę grali w 10
Zagłębie Lubin zremisowało bezbramkowo z Cracovią w 31. kolejce Ekstraklasy. Gospodarze przez ponad godzinę grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Igora Orlikowskiego. Mimo to byli bliżej zadania rozstrzygającego ciosu. Podział punktów nie urządza żadnej ze stron, ale na mecie sezonu surowszą cenę za to popołudnie mogą zapłacić krakowianie.

W Lubinie doszło do starcia ekip, które w tegorocznej fazie zmagań mocno kuleją. Zagłębie przegrało pięć z sześciu poprzednich spotkań i wypadło z czuba tabeli. Cracovia? Nie wygrała 10 z 11 spotkań i zakotwiczyła tuż nad strefą spadkową.
W jesiennym starciu obu zespołów padł remis. To była jedna z najbardziej jałowych potyczek rundy jesiennej - zero bramek, zero kartek (fakt, nie zarzut), zero emocji. Tym razem podział punktów nie urządzał żadnej ze stron.
Zagłębie - Cracovia. Czerwona kartka zmienia układ sił. "Pasy" grają z przewagą, ale... wpadają w tarapaty
Przez kwadrans nic nie zapowiadało korekty rezultatu. Zaraz potem bliscy objęcia prowadzenia byli goście. Po centrze z kornera głową uderzał Kahveh Zahiroleslam. W ostatniej chwili jeden z defensorów Zagłębia wyekspediował piłkę z linii bramkowej.
Nie minęło pół godziny gry, a Zahiroleslam ponownie wystąpił w roli głównej. Tym razem został powalony faulem taktycznym, gdy wychodził na czystą pozycję. Interweniujący Igor Orlikowski po analizie VAR zobaczył czerwony kartonik i powędrował do szatni.
Sytuacja "Miedziowych" zrobiła się trudna. Wydawało się, że skupią się na kurczowej defensywie. Tymczasem... jeszcze przed przerwą Cracovia dwukrotnie znalazła się w opałach.
Najpierw gości uratował słupek po uderzeniu z dystansu Marcela Reguły. A w samej końcówce pierwszej połowy po zamieszaniu w polu karnym "Pasy" od straty gola uchronił Sebastian Madejski. To był dobry zwiastun przed drugą częścią gry - przynajmniej w teorii...
Tymczasem po zmianie stron z boiska wiało nudą. Tylko raz gorąco zrobiło się w polu karnym Cracovii, gdy po kolejnej interwencji Madejskiego upadł Mateusz Grzybek. Gospodarze liczyli na podyktowanie "jedenastki". Arbiter nie uległ jednak presji.
Losy spotkania mógł rozstrzygnąć Mateusz Praszelik. Po jego uderzeniu z dystansu futbolówka zatrzymała się jednak na poprzeczce. To była najlepsza okazja krakowian w tym meczu.
Remis oznacza, że lubinianie nie wracają na pozycję premiowaną grą w europejskich pucharach. Cracovia oddala się nieco od strefy spadkowej, ale wciąż ma nóż na gardle. Trzy punkty od przepaści to cały czas ten sam thriller.









![Syn Piotra Zielińskiego zachwycił przed kamerą. Nagranie hitem sieci [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MSQLG3KOQO6RF-C401.webp)


