Heroiczny bój w Ekstraklasie. Czerwona kartka w 24. minucie. Potem cios za cios
Lechia Gdańsk zremisowała 1:1 z Piastem Gliwice w ostatnim meczu 29. kolejki Ekstraklasy. Goście opuszczają Wybrzeże z punktem, mimo że przez ponad godzinę grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Emmanuela Twumasiego. Gospodarze po przerwie zdołali objąć prowadzenie, ale komplet punktów niespodziewanie wypuścili z rąk w ostatnich fragmentach spotkania.

Gdyby nie karnie odebrane pięć punktów na minusie, Lechia Gdańsk walczyłaby dzisiaj o prawo startu w europejskich pucharach. Zamiast tego musi drżeć o ligowy byt. Przed tym spotkaniem zajmowała wprawdzie lokatę w środku ligowej tabeli, ale od strefy spadkowej dzieliły ją tylko trzy punkty.
Gliwiczanie spoglądają na rywala z dołu. Jechali na Wybrzeże, plasując się na ostatniej bezpiecznej lokacie. I z żądzą rewanżu za jesienną porażkę 1:2 u siebie. Decydującą bramkę stracili wówczas w piątej minucie doliczonego czasu gry.
Lechia - Piast. Czerwona kartka już w 24. minucie. Goście w osłabieniu przez ponad godzinę
W pierwszym kwadransie przewagę optyczną uzyskali gospodarze. Przełożyło się to jednak na ledwie jedną okazję bramkową. Szybki atak trzech na dwóch próbował finalizować Tomasz Bobczek, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym.
Słowak walczył w tym spotkaniu o powrót na czoło klasyfikacji strzelców. Do otwierającego zestawienie Karola Czubaka z Motoru Lublin (16 goli) traci jedno trafienie. W ostatnich siedmiu występach zdobył tylko jedną bramkę, w dodatku z rzutu karnego.
Do kluczowego w tym spotkaniu zdarzenia doszło w 24. minucie. Emmanuel Twumasi sfaulował wówczas brzydko Iwana Żelizkę. Arbiter Paweł Raczkowski po analizie VAR pokazał obrońcy Piasta czerwoną kartkę.
Ekipa z Górnego Śląska musiała odpierać ataki przeciwnika w osłabieniu przez ponad godzinę. Do przerwy zachowała bezbramkowy remis. I wcale nie ograniczała się wyłącznie do kurczowej defensywy - tuż przed przerwą świetną okazję bramkową zmarnował Jorge Felix!
Po zmianie stron Lechia natarła na rywala z animuszem, ale znów brakowało boiskowych profitów. Gliwicki mur został przełamany dopiero w 63. minucie. Po centrze z kornera i chaotycznej interwencji bloku obronnego piłkę tuż przed polem karnym przejął Żelizko - uderzył z półwoleja nie do obrony i było 1:0.
Goście szukali odwetu, ale długo wydawało się, że tego dnia niczego już na Wybrzeżu nie wskórają. Tymczasem w ostatnich fragmentach spotkania Rodin uderzył w twarz Jakuba Czerwińskiego i arbiter ponownie popędził do monitora VAR. Werdykt: rzut karny!
Niezawodnym egzekutorem "jedenastki" okazał się Patryk Dziczek. W ten sposób piłkarze Piasta wyrwali jeden punkt, ale widmo degradacji będzie im zaglądać w oczy zapewne do samej mety rozgrywek. Gdańszczanie nie odnieśli czwartego z rzędu zwycięstwa w roli gospodarza i na finiszu sezonu też będą pod nieustanną presją.













