W 43. minucie meczu Korona Kielce - Legia Warszawa doszło do sytuacji, która poniosła się szerokim echem w mediach. Przegrywający wówczas 0:1 gospodarze wyszli z szybkim atakiem, po którym na bramkę Hindricha uderzał Morgan Fassbender. Zagrana przez niego piłka nieszczęśliwie dla Korony odbiła się jedynie od poprzeczki. Powtórki pokazały, że "winnien" w tej sytuacji nie był Niemiec, zaś Robert Deziel Junior.
Kontrowersja w meczu Korona - Legia. Sędzia nie czuje się winny
To Amerykanin zablokował uderzenie, a to zmieniło jego trajektorię lotu i zamiast w bramce, zatrzymało się na poprzecze. Problem w tym, że 21-latek zagrał piłkę ręką. A znajdował się w obrębie pola karnego.
Sędzia Jarosław Przybył ku oburzeniu kibiców Kielczan nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego. Ostatecznie Korona zremisowała z Legią 1:1, ale kontrowersyjna sytuacja wywołała sporą dyskusję w sieci.
Zdaniem arbitra obrońca Legii istotnie dotknął piłkę ręką, ale ta miała być ułożona na tyle naturalnie, że nie zwiększała praktycznie obrysu jego ciała. To oczywiście interpretacja sędziego. Do sprawy w niedzielę postanowił odnieść się PZPN.
Sytuacja była dość dynamiczna. Zawodnik oddaje strzał z dosyć bliskiej odległości z perspektywy boiska. Ta jest również bardzo bliska między strzelającym a obrońcą. Piłka trafia w ciało, rękę ułożoną w dość naturalny sposób. W mojej ocenie ona nie poszerzała obrysu ciała. Wstrzymałem grę, bo piłka wyszła na rzut rożny i VAR potwierdził mi, że sytuacja została zweryfikowana - rzutu karnego nie ma
Korona - Legia. PZPN chwali decyzję arbitra
Kolegium Sędziów PZPN orzekło, że Przybył podjął dobrą decyzję. W obszernym oświadczeniu uargumentowano ten pogląd.
Szczęsny dał Flickowi do myślenia. Ależ interwencja. Jest nagranie
"Napastnik Korony (nr 22) podczas kontry, markując zwód, oddał strzał w kierunku bramki przeciwnika z okolic linii pola karnego. Silnie kopnięta piłka trafiła w rękę obrońcy Legii (nr 5), który znajdował się bardzo blisko od oddającego strzał zawodnika Korony. Sędzia nakazał kontynuowanie gry. Analiza arbitra VAR potwierdziła decyzję z boiska. W ocenie tego typu zdarzeń sędziowie biorą pod uwagę następujące aspekty: naturalność ułożenia ręki oraz czy istniała możliwość uniknięcia kontaktu piłki z ręką przez obrońcę. W tym przypadku obrońca gości nie miał czasu na reakcję (bliska odległość od zawodnika gospodarzy). Ręce zawodnika były ułożone względnie blisko ciała, naturalnie, adekwatnie do wykonywanej akcji i co istotne, nie powiększały w sposób nienaturalny obrysu ciała. Sędziowie podjęli prawidłową decyzję" - czytamy w analizie.
Korona była pierwszym zespołem w tym sezonie, który zdołał "urwać" punkty Legii. "Wojskowi" po trzech kolejkach mają na koncie 7 punktów i zajmują pozycję lidera tabeli. Górnik Zabrze i Jagiellonia Białystok, które mają po 6 oczek nie rozegrały jednak jeszcze swoich meczów w ramach 3. kolejki. Mogą więc ekipę Marka Papszuna wyprzedzić.















