Reklama

Reklama

Górnik Zabrze - Korona Kielce 0-1 w 15. kolejce Ekstraklasy

Górnik Zabrze dalej w dołku. Tym razem przegrał u siebie z Koroną Kielce 0-1.

Zobacz tabelę i wyniki Ekstraklasy

Górnik Zabrze zakopuje się na dnie Ekstraklasy. Tym razem na wyrównanie miał niemal całe spotkanie, ale nie dał rady Zbigniewowi Małkowskiemu.

Spotkanie wyreżyserowało się już w 2. minucie. Obrońcy gospodarzy zostawili całkowicie niepilnowanego Lopeza Cabrerę, a ten trafił do siatki uderzeniem od słupka.

Po tej bramce Korona cofnęła się na swojej połowę i czekała na kontrataki, a Górnik próbował wyrównać. W pewnym momencie przewaga gospodarzy była tak duża, że posiadali piłkę aż przez 70 proc. czasu gry. Niewiele jednak z tego wynikało, choć np. Maciej Korzym miał pecha, bo piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek.

- Rywale mieli sytuacje po naszych błędach i mogli nas ukarać. Musimy się mocno skoncentrować, bo w drugiej połowie czeka nas ciężka przeprawa - mówił w przerwie Maciej Wilusz z Korony.

Górnik nie odpuszczał, miał dobre okazje, ale świetnie spisywał się Zbigniew Małkowski, który będzie kandydował do miana bramkarza kolejki. Na półmetku rundy zasadniczej Górnik jest ostatni, Korona zajmuje piąte miejsce.

Reklama


Po meczu powiedzieli:

Marcin Brosz (trener Korony Kielce): "To było bardzo trudne spotkanie. Od początku do końca trwała wymiana ciosów. Wykorzystaliśmy pierwszą nadarzającą się sytuację do zdobycia gola. Potem to Górnik miał okazje bramkowe. Dzięki woli walki i interwencjom bramkarza utrzymaliśmy do przerwy korzystny wynik. Druga połowa przebiegła tak, jak zakładaliśmy. Górnik miał inicjatywę, my czekaliśmy na swoje okazje i mieliśmy je. Dobrą zmianę dał Paweł Sobolewski, przydało się na boisku jego doświadczenie i udało się utrzymać korzystny wynik".

Leszek Ojrzyński (trener Górnika Zabrze): "Ciężko coś powiedzieć po tym meczu. Straciliśmy bramkę w drugiej minucie, po rzucie wolnym niemal z połowy boiska, przegranym pojedynku główkowym i przy braku krycia. Założenie było zupełnie inne. To my mieliśmy pierwsi zdobyć bramkę, zmusić Koronę do odkrycia się i gonienia wyniku. Ale utrudniliśmy sobie zadanie. Mieliśmy dobre sytuacje i może zabrzmi to śmiesznie, ale pierwsza połowa była w naszym wykonaniu najlepsza, od kiedy jestem w klubie, a myślę, że i najlepsza w całym sezonie. Druga była niestety słabsza i w efekcie nie mamy nic, jesteśmy na dnie tabeli. Mam nadzieję, że przed kolejnymi meczami wrócą do składu kontuzjowani zawodnicy. Jesteśmy na pewno w dołku psychicznym, ale na następny mecz musimy poczekać dwa tygodnie z powodu przerwy na reprezentację".

Górnik Zabrze - Korona Kielce 0-1 (0-1)

Bramka 0-1 Airam Cabrera (2).

Żółta kartka - Górnik Zabrze: Łukasz Madej, Maciej Korzym. Korona Kielce: Vladislavs Gabovs, Vanja Marković, Marcin Cebula.

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów 6 998.

Górnik Zabrze: Radosław Janukiewicz - Mateusz Słodowy (74. Armin Czerimagić), Adam Danch, Bartosz Kopacz, Rafał Kosznik - Roman Gergel, Aleksander Kwiek, Robert Jeż (57. Michał Janota), Rafał Kurzawa (67. Szymon Skrzypczak), Łukasz Madej - Maciej Korzym.

Korona Kielce: Zbigniew Małkowski - Vladislavs Gabovs, Radek Dejmek, Maciej Wilusz, Rafał Grzelak - Łukasz Sierpina (61. Paweł Sobolewski), Vanja Marković (65. Marcin Cebula), Vlastimir Jovanovic, Aleksandrs Fertovs, Bartłomiej Pawłowski (85. Krzysztof Kiercz) - Airam Cabrera.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje