Reklama

Reklama

Górnik Zabrze. Bartosz Sarnowski: Wracamy tam, gdzie jest nasze miejsce

- Tradycja została podtrzymana, w niższej lidze spędziliśmy tylko rok. Wracamy tam, gdzie jest nasze miejsce. To też radość dla Ekstraklasy, bo taką ilością widzów, jaka jest u nas w Zabrzu, to mało który klub może się pochwalić - podkreśla Bartosz Sarnowski, prezes Górnika. Do rozgrywek beniaminek Lotto Ekstraklasy przystąpi jednak osłabiony. Z zespołu odchodzi środkowy obrońca Bartosz Kopacz.

W swojej historii zabrzanie spadali z ligi trzy razy, w 1978, 2009 i 2016 roku. Za każdym razem, po roku banicji, udawało się jednak wrócić. Tak było i teraz. - Otrzymaliśmy mnóstwo gratulacji z wielu strony. Padały one na adres klubu czy miasta, które jest właścicielem, a także nas, pracowników. To bardzo miłe i za wszystkie życzliwe słowa oraz gratulacje bardzo dziękujemy. Teraz przed nami wiele pracy, żeby zakotwiczyć w Ekstraklasie - podkreśla prezes Sarnowski.

Premie dla piłkarzy

O co w nowym sezonie beniaminek będzie walczył? - Nie ma co wytyczać jakiś dalekosiężnych celów. Polityka będzie niezmienna, taka jak w pierwszej lidze. Będziemy się skupiać na każdym kolejnym spotkaniu i starać się nazbierać jak najwięcej punktów, a potem zobaczymy - zaznacza sternik zabrzańskiego klubu.

Reklama

Wraz z awansem na pewno wzrośnie klubowy budżet. - Zwiększy się poprzez sam fakt awansu i praw medialnych. Przez to zwiększy się też nasza siła marketingowa i sprzedażowa, a Górnik stanie się bardziej atrakcyjny dla reklamodawców oraz sponsorów. Chcemy to wykorzystać - mówi Sarnowski.

Mimo sporych długów klub bez przeszkód zdobył licencję na grę w Lotto Ekstraklasie. - Mamy wprawdzie nadzór finansowy, ale po spłacie zaległości wynikających z porozumień, poinformujemy o wszystkim Komisję ds. Licencji i nadzór zostanie ściągnięty. Z licencją nie było problemów, bo do całego procesu byliśmy dobrze przygotowani. Głosy o tym, że jesteśmy niewypłacalni, że są problemy, nie są prawdziwe.  Wszystko jest transparentne, a nasza finansowa prognoza realna - tłumaczy prezes Górnika.

Wkrótce na konta piłkarzy ma wpłynąć 100 tys. zł premii, jaką za awans ufundowało Stowarzyszenie Socios Górnika. Oprócz tego premię za awans wypłaci klub. Są zróżnicowane w zależności od wkładu w wynik, a każdy w kontrakcie ma odpowiedni zapis na ten temat.

Chcą stawiać na swoich

Pytany o możliwe transfery, szef klubu tylko się uśmiecha. - Na pewno jakieś ruchy transferowe będą. Awans wywalczył jednak ten zespół, więc to będzie trzon. Jeżeli ta grupa ludzi, w tych ligowych warunkach poradziła sobie i wyszła ze wszystkiego zwycięsko, to nie ma co robić wielkich zmian. Drobne uzupełnienia jednak będą - przyznaje Sarnowski.

Jak zdradza prezes, w pierwszej kolejności poszukiwania będą dotyczyły zawodników rezerw czy zespołu juniorów Górnika, z których tak wielu graczy w tym sezonie, ze świetnym skutkiem, poradziło sobie na pierwszoligowych boiskach. Potem w grę będą wchodzili zawodnicy z regionu czy z innych części Polski, a na koniec zagraniczni piłkarze, w szczególności ci z paszportami Unii Europejskiej. - Wiemy na jakie pozycje szukamy zawodników, ale o ruchach transferowych nie chcemy na razie mówić. Proszę się uzbroić w cierpliwość. Jedno co mogę powiedzieć to to, że nie będzie z nami w przyszłym sezonie Bartka Kopacza - mówi prezes Sarnowski.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że jeden z najlepszych graczy Górnika w zakończonym właśnie sezonie, już zimą podpisał kontrakt z Zagłębiem Lubin. Czy w jego miejsce w klubowej kadrze znajdzie się Michał Koj z Ruchu, który zaczynał w MSPN Górnik? - Jest taki piłkarz w Ruchu. Tyle na ten temat - uciął wszelkie spekulacje prezes Górnika, który powiedział też, że jest zwolennikiem 18-zespołowej Ekstraklasy.

- Od początku byłem przeciwnikiem reformy i dzielenia punktów. Z chwilą gdy zapadły takie decyzje, to nad wszystkim trzeba było jednak przejść do porządku dziennego. Niezależnie od wszystkiego w Ekstraklasie trzeba grać, bo to najpopularniejsza liga w Polsce - podkreśla.

Z Zabrza Michał Zichlarz

Zobacz wyniki 1. ligi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje