Reklama

Reklama

Górnik lepszy w Derbach Śląska. Lech wykorzysta potknięcie Legii?

Wielkie Derby Śląska dla Górnika. Zespół z Zabrza pokonał przed własną publicznością Ruch Chorzów 2-0 w 24. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Dzień wcześniej lider tabeli Legia Warszawa straciła punkty w bezbramkowym spotkaniu z Piastem Gliwice. Potknięcie stołecznego zespołu może wykorzystać Lech Poznań, który na wyjeździe zmierzy się z Jagiellonią Białystok.

Dla Górnika niedzielny mecz miał być okazją do przełamania kiepskiej serii w lidze. Zespół trenera Adama Nawałki przegrał bowiem trzy spotkania z rzędu. Plan został wykonany w prestiżowym spotkaniu z lokalnym rywalem. Bohaterami zostali Bartosz Kopacz i Ireneusz Jeleń. To właśnie oni strzelili bramki i poprowadzili drużynę do zwycięstwa.

Reklama

W rundzie wiosennej w Chorzowie padł bezbramkowy remis. Było to 98. spotkanie tych zespołów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Lepszy bilans ma Górnik, który odniósł 39 zwycięstw przy 26 sukcesach Ruchu.

Ekipa z Zabrza awansowała na trzecie miejsce w tabeli, ale pomogli im w tym piłkarze Śląska Wrocław, którzy ulegli Zagłębiu w Lubinie 0-4 i spadli na czwartą pozycję.

Mistrzom Polski z Wrocławia spotkanie od samego początku się nie układało. Nie mogli upilnować Macieja Małkowskiego, który zdobył gole w 35. i 58. minucie. Kolejne dwa trafienia dołożyli Michal Papadopulos (77) i Robert Jeż (84).

Dzień wcześniej Piast Gliwice przerwał serię sześciu kolejnych wygranych Legii Warszawa w ekstraklasie. Legioniści, którzy przed tą kolejką mieli cztery punkty przewagi nad drugim w tabeli Lechem Poznań, mieli nadzieję na utrzymanie zwycięskiej passy. Nie udało im się jednak wywalczyć trzech punktów przeciwko Piastowi, który jeszcze nigdy nie pokonał warszawian w ekstraklasie.

W pierwszej połowie to bramkarz gości Duszan Kuciak miał więcej pracy, m.in. po strzałach Pawła Oleksego i Marcina Robaka. Pod bramką gliwiczan gorąco zrobiło się dopiero przed przerwą za sprawą dwóch strzałów Władimira Dwaliszwilego.

Przewaga legionistów rosła w miarę upływu czasu. Kwadrans przed końcem meczu cieszyli się nawet z gola Danijela Ljuboi, który wyskoczył zza pleców wznawiającego grę bramkarza, jednak sędzia trafienia nie uznał.

Chociaż gospodarze w ostatnich minutach mieli spore problemy z wyjściem z własnej połowy, utrzymali bezbramkowy remis.

Trwa czarna seria drugiego warszawskiego zespołu - Polonii. PGE GKS Bełchatów przyjechał na stadion przy Konwiktorskiej bez dwóch kontuzjowanych napastników - Dawida Nowaka (w przeszłości często strzelał gole Polonii) oraz Mouhamadou Traore i wygrał 1-0.

Jedyna bramka w meczu padła w 57. minucie. Najpierw po faulu przed polem karnym za drugą żółtą kartkę boisko musiał opuścić obrońca gospodarzy Adam Pazio, a po chwili rzut wolny wykorzystał Kamil Wacławczyk, który popisał się efektownym strzałem z niespełna 20 metrów. W drużynie Piotra Stokowca zabrakło bramkarza Sebastiana Przyrowskiego i obrońcy Igora Morozova.

Szansę na utrzymanie w ekstraklasie przedłużyła także drużyna z Bielska-Białej. W meczu z Lechią Gdańsk nie popisał się bramkarz gospodarzy Michał Buchalik, który popełnił błąd przy obu bramkach Podbeskidzia.

Najpierw w 63. minucie po rzucie rożnym Marcina Wodeckiego pozwolił, aby Tomasz Górkiewicz z bliska wepchnął piłkę do siatki, natomiast w 74. po uderzeniu po ziemi wprowadzonego chwilę wcześniej na boisko Marko Cetkovica odbił futbolówkę wprost pod nogi Damiana Chmiela. Boczny pomocnik gości skorzystał z tego prezentu i umieścił piłkę w pustej bramce.

Honorową bramkę dla gdańszczan zdobył w 77. minucie 18-letni Przemysław Frankowski, który dopiero po raz drugi wystąpił w ekstraklasie. Była to już trzecia z rzędu wygrana bielszczan na wyjeździe.

W piątek Pogoń Szczecin odniosła pierwsze zwycięstwo w tym roku, pokonując na własnym boisku Koronę Kielce 2-1. Trzy punkty zapewnił gospodarzom Hernani, który ponad rok temu odszedł z kieleckiego klubu. Obie bramki Brazylijczyka padły po dośrodkowaniach z rzutów rożnych.

W drugim spotkaniu tego dnia Wisła wygrała w Krakowie z Widzewem Łódź 1-0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 50. minucie Patryk Małecki.

W tabeli prowadzi Legia Warszawa, która zgromadziła 53 punkty i ma ich o pięć więcej od Lecha Poznań. Wyjazdowy mecz wicelidera z Jagiellonią Białystok zakończy w poniedziałek 24. kolejkę.

Tabelę zamyka PGE GKS z 17 punktami, za Podbeskidziem - 22 pkt. O cztery "oczka" więcej ma zajmująca pierwsze bezpieczne miejsce Pogoń Szczecin.

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje