Gorąco w Ekstraklasie. Kibice wkraczają do akcji. Ucieczka ze strefy spadkowej
Piast Gliwice przegrał 0:2 z Pogonią Szczecin w ostatnim meczu 28. kolejki Ekstraklasy. Rezultat spotkania został ustalony jeszcze przed przerwą. Na listę strzelców wpisali się wówczas Fredrik Ulvestad i Paul Mukairu. Gospodarze tylko niebywałej łasce arbitra zawdzięczają fakt, że kończyli mecz w komplecie. Dzięki wygranej "Portowcy" czmychnęli ze strefy spadkowej.

"Obudźcie się, bo spadniemy z ligi! Bez walki, bez punktów, bez przyszłości. Żądamy zmian i wysiłku" - transparent o takiej treści wywiesili przed meczem z Piastem kibice Pogoni.
Szczecinianie nieoczekiwanie utkwili w strefie spadkowej. By się z niej wydostać, w Gliwicach wystarczył im remis. Zadanie wydawało się jednak więcej niż trudne.
Piast - Pogoń. Co widział arbiter na monitorze VAR? Hugo Vallejo po brutalnym faulu zostaje w grze
"Portowcy" rozpoczęli spotkanie z animuszem. Już w drugiej minucie Mads Agger w sytuacji sam na sam minął Karola Szymańskiego i skierował piłkę do siatki. Arbiter odgwizdał jednak ofsajd.
Odpowiedź gospodarzy? Z bliskiej odległości groźnie główkował Adrian Dalmau. Futbolówka nie wpadła do siatki tylko dzięki kapitalnej interwencji Valentina Cojocaru.
W 17. minucie w polu karnym Piasta faulowany był Danijel Loncar. Sędzia pobiegł do monitora VAR. Zaraz potem podyktował "jedenastkę" i pokazał... żółtą kartkę Hugo Vallejo. Tymczasem zawodnik gospodarzy - po brutalnym wślizgu - bezwzględnie zasłużył na wykluczenie z gry.
Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Fredrik Ulvestad i okazał się niezawodnym egzekutorem. Goście objęli zasłużone prowadzenie. Do kompletu punktów było jednak bardzo daleko.
Gliwiczanie ruszyli wściekle do odrabiania strat, ale nic nie wskórali. Zamiast wyrównania doczekali się drugiego ciosu. Tym razem Paul Mukairu oszukał interweniującego przed polem karnym Szymańskiego i trafił do pustej bramki. Tu też potrzebna była analiza VAR, ale ostatecznie... 0:2!
Druga odsłona tego spotkania stanowiła od początku do końca pokaz niemocy gospodarzy. Na bramkę Pogoni sunął atak za atakiem. Nie przełożył się jednak na choćby jedną stuprocentową okazję do zdobycia gola. Strzał w poprzeczkę Michała Chrapka nie mógł odmienić losów rywalizacji.
Ekipa z Grodu Gryfa umiejętnie rozbijała natarcia przeciwnika. A w samej końcówce przy każdej okazji kradła czas, niespecjalnie siląc się na subtelności. Arbiter również i tym razem okazał się wyrozumiały.
W ten sposób Szczecinianie uciekają ze strefy spadkowej. W tabeli minęli nawet dzisiejszego rywala. Do końca sezonu oba zespoły toczyć będą jednak zaciekłą batalię o uniknięcie degradacji.













