Gorąco po meczu Legii, trener przegranych ostro o sędziach. Proponuje Polaków
Koki Nagamine ma za sobą trzeci i zarazem najgłośniejszy medialnie mecz w PKO Ekstraklasie. Po spotkaniach Radomiak - Motor Lublin i Wisła Płock - Lechia Gdańsk w piątek prowadził starcie Legii Warszawa z Zagłębiem Lubin. Jego praca nie została oceniona zbyt dobrze przez Leszka Ojrzyńskiego. Miał zastrzeżenia, choć dodał, że Japończyk nie wypaczył wyniku.

Legia Warszawa podchodziła do meczu z Zagłębiem Lubin z passą dziewięciu meczów bez porażki, jednak aż 6 z tych spotkań było remisowych, a podziałami punktów może być trudno się utrzymać. "Wojskowi" potrzebują zwycięstw i takowe uzyskali w piątkowy wieczór. Wygrali 1:0, jedyną bramkę strzelił w 29. minucie Rafał Adamski.
"Miedziowi" musieli obejść się smakiem. Przegrali 9 z poprzednich 10 meczów z Legią, ale jako wicelider tracący zaledwie 2 punkty do prowadzącego w tabeli Lecha Poznań nie boją się nikogo.
PKO Ekstraklasa. Legia Warszawa - Zagłębie Lubin 1:0. Leszek Ojrzyński o pracy sędziego
Po meczu trener Leszek Ojrzyński nie gryzł się w język, mówiąc o pracy japońskich arbitrów. Spotkanie poprowadził Koki Nagamine ze swoim zespołem. Przebywają w Polsce na wymianie. Wcześniej prowadzili starcia Radomiaka Radom z Motorem Lublin i Wisły Płock z Lechią Gdańsk.
Takie spotkania trzeba obsadzać polskimi sędziami, a nie arbitrami o innej kulturze i specyfice. Dużo się tu działo. Od początku była nerwowa atmosfera. Zupełnie inaczej się sędziuje w Azji niż u nas w ostatnich kolejkach. Ktoś kto wnikliwie obejrzy to spotkanie, to zobaczy, że powinno być więcej kartek i przewinień
Nagamine pokazał na stadionie przy Łazienkowskiej żółte kartki czterem zawodnikom, w tym trzem z zespołu gości.
Szkoleniowiec przyjezdnych podkreślił, że Japończyk nie wypaczył wyniku, ale miał do niego zastrzeżenia dotyczące również w jego opinii zbyt krótkiego doliczonego czasu gry. - Trzykrotnie bramkarz gospodarzy był kontuzjowany. To są jawne przerwy i czas dla sztabu rywali, a arbiter doliczył tylko sześć minut. Takie rzeczy można skorygować [...] Były momenty, w których atakowaliśmy gospodarzy, ale kradli czas. Jesteśmy jedyną ligą w Europie, gdzie można stosować takie przerwy z bramkarzem. Pewnie w kolejnym sezonie takich rzeczy nie będzie - zakończył.
W następnej kolejce jego podopieczni zagrają u siebie z Bruk-Betem Termalicą, a Legia uda się do Poznania na ligowy klasyk z Lechem.











