Reklama

Reklama

Franciszek Smuda: Łba mi nie urwą

Czarne chmury zbierają się nad głowami trenera Legii Warszawa Dariusza Wdowczyka i szkoleniowca Lecha Poznań Franciszka Smudy. Zarówno dla Legii i dla Lecha runda wiosenna rozpoczęła się kiepsko, a to nie podoba się włodarzom tych klubów.

Niedzielny mecz z BOT GKS Bełchatów jest dla Legii ostatnią szansą na utrzymanie się w walce o mistrzowski tytuł. Jeśli podopieczni Wdowczyka przegrają w niedzielę to będą mieli aż 11 punktów straty do bełchatowian.

Reklama

Smuda miał w Poznaniu zbudować potęgę Lecha, ale jak na razie wyniki są poniżej oczekiwań. Ewentualna porażka z Kolporterem Koroną Kielce w sobotę może zakończyć się dla popularnego "Franza" stratą posady.

- Łba mi nie urwą, najwyżej mogą mnie zwolnić. Ale ja się nie boję. Po przegranym meczu Pucharu Ekstraklasy w Kielcach prezes powiedział mi, że mnie zwolni dopiero wtedy, jak spadniemy z ligi - stwierdził Smuda w "Super Expressie".

- Wiem, co robię. Dostałem rok na budowę zespołu i właśnie jestem w trakcie. Nie wykonałem zimą żadnych głupich kroków. Można przecież ściągnąć całą wywrotkę piłkarzy, oni potem okazują się do niczego, a pieniędzy w klubie już nie ma. My postępujemy rozsądnie - tłumaczył Smuda.

Dowiedz się więcej na temat: Franciszek Smuda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje