Fani Legii nie wytrzymali. Ten komunikat rozpętał piekło. To się właśnie dzieje
Greckie media informują, że na transferowym radarze Legii Warszawa znalazł się... Bartłomiej Drągowski. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie wydarzenia sprzed dekady. Obecny bramkarz reprezentacji Polski i Panathinaikosu Ateny odegrał wówczas przy Łazienkowskiej teatr pogardy. Obrażał kibiców z "Żylety" wulgarnymi gestami, zamykając sobie na zawsze - jak się wydawało - perspektywę przenosin do stołecznego klubu. Rewelacje płynące z Hellady wydają się dzisiaj zgoła sensacyjne.

Informację o zainteresowaniu pozyskaniem Bartłomieja Drągowskiego przez Legię Warszawa podała grecka agencja AMNA. 28-letni golkiper jest obecnie zawodnikiem Panathinaikosu Ateny. Jego kontrakt zachowuje ważność do 30 czerwca 2028 roku.
Drągowski gra w barwach "Koniczynek" od zimy 2024 roku. Po jednej rundzie wypożyczenia ze Spezii został przez ateński klub wykupiony definitywnie. Do tej pory rozegrał dla greckiego zespołu 72 spotkania, skapitulował 80 razy, zachowując czyste konto w 25 występach.
Bartłomiej Drągowski w barwach Legii? Scenariusz będzie trudny do realizacji. Kibice stawiają szlaban
Pod koniec listopada, po meczu z AEK Ateny, Drągowski oznajmił przełożonym, że chce zmienić klubowe barwy. W ostatnim czasie nie jest golkiperem pierwszego wyboru. Trener Rafael Benitez nie wiąże z nim najbliższej przyszłości.
Półtora roku temu "Wszechateńczycy" zapłacili za Polaka 1,5 mln euro. Chcieliby teraz taką kwotę odzyskać. Są skłonni przystać na wypożyczenie z opcją pierwokupu.
Drągowski poważnie rozważa powrót do rodzimej Ekstraklasy. Legia nie jest pierwszym klubem, jaki pojawia się w medialnych spekulacjach. Piłkarz był już przymierzany do Widzewa Łódź i do Jagiellonii Białystok, z której swego czasu emigrował.
Jego przenosiny do Warszawy wydają się opcją z gruntu skazaną na niepowodzenie. W 2015 roku po meczu "Jagi" na Łazienkowskiej obrażał miejscowych kibiców wulgarnymi gestami. "Żyleta" takich incydentów nie zapomina. I nie wybacza. Okres przedawnienia nie istnieje.
"Nie ma szans, gość 10 lat temu latał jak opętany po murawie i machał fakulcami na wszystkie możliwe strony trybun. Miałby przes... od pierwszego dnia, nawet jakby przeprosił. Ze wszystkiego, co się nie wydarzy, to nie wydarzy się najbardziej" - to jeden z bardziej delikatnych komentarzy zamieszczonych w sieci przez fanów Legii.
Co na to trener Marek Papszun i członkowie jego sztabu? Niewykluczone, że nie pamiętają wyskoku zawodnika sprzed dekady. To jednak w żadnym stopniu nie działa na jego korzyść.
Drągowski to aktualnie jeden z dublerów Łukasza Skorupskiego w drużynie narodowej. W listopadzie zaliczył 90 minut w wyjazdowej potyczce z Maltą, wygranej przez "Biało-Czerwonych" 3:2. Przeszedł do historii jako pierwszy polski bramkarz, który dał się pokonać w konfrontacji z maltańską kadrą.













