Elżbieta Filipiak przerywa milczenie. Cracovia w nagłym odwrocie
Dość nieoczekiwanie po serii pięciu meczów bez wygranej Cracovia dołączyła do grona zespołów, które nie mogą być pewne uniknięcia gry o utrzymanie w Ekstraklasie. A dzisiejsza Cracovia ma większe problemy, niż forma sportowa, bo docierające z wewnątrz głosy pozwalają mieć więcej pytań o przyszłość klubu.

Cracovia wygląda coraz gorzej i aktualnie ma już tylko sześć punktów przewagi nad strefą spadkową. Dół ligi punktuje regularnie, abstrahując od tego, że na wiosnę trudno znaleźć drużynę, która punktuje gorzej od Cracovii (jest tylko jedna - Górnik Zabrze). Szansa na dobry sezon zaczyna powoli się oddalać i nie będzie chyba zbyt daleko idącym wnioskiem, że przynajmniej w jakiejś części to, co na boisku, jest odzwierciedleniem tego, co w gabinetach.
Elżbieta Filipiak: oczekuję przeprosin
W klubie unoszą się opary czegoś w rodzaju wojny domowej. Mniejszościowy udziałowiec, Elżbieta Filipiak, pozostaje w otwartym konflikcie z obecnymi władzami Cracovii. W przysłanym do Interii oświadczeniu pisze:
"Wypowiedzi pana Colaka podczas konferencji prasowej zawierały kłamliwe stwierdzenia noszące znamiona pomówienia. Z satysfakcją więc przyjęłam stanowisko, jakie w tej sprawie zaprezentowała Rada Nadzorcza na posiedzeniu 5 marca. Mam nadzieję, że w ślad za tym, pan Murat Colak przeprosi mnie we wszystkich mediach klubowych oraz ogólnopolskich mediach sportowych. To zamknęłoby sprawę".
Chodzi oczywiście o słynną konferencję, na której Colak zarządzał zwrotu działki (tzw. Cichego Kącika), którą to spółka założona niedługo wcześniej przez Filipiak miała nabyć po cenie nieadekwatnej do jej wartości - 10,5 mln zł przy szacunkowej wycenie przekraczającej 33 mln zł. Działka przez dziesiątki lat była własnością klubu, a ponad pół roku po sprzedaży stała się źródłem konfliktu.
Elżbieta Filipiak dla Interii: - W przestrzeni publicznej pojawiły się dezinformacje na temat transakcji, która była standardową transakcją, realizowaną przed zmianami właścicielskimi. Ta transakcja porządkowała kwestie majątkowe klubu i została zakomunikowana publicznie w dniu jej zawarcia. Co oczywiste, była przeprowadzona zgodnie z przepisami prawa, ładu korporacyjnego, w oparciu o operaty szacunkowe uznanych ekspertów, takich jak Cushman & Wakefield. Szczegóły transakcji są poufne, ale rzecz jasna, większościowemu udziałowcowi były one znane w chwili transakcji. Pan Platek nie zgłaszał sprzeciwu. Transakcja dotyczyła prawa użytkowania tego terenu do roku 2050 oraz rozliczała nakłady inwestycyjne poniesione wcześniej w tym miejscu. Ponad 10 mln zł to kwota, która dotyczy gruntu, który - zgodnie z decyzją Gminy Kraków może być użytkowany wyłącznie jako teren sportowy i rekreacyjny, jak ma to miejsce obecnie.
Robert Platek wciąż nie rozwiewa wątpliwości
Niedawno Robert Platek pojawił się w Krakowie. Był obecny na meczu z Piastem Gliwice (2:3), a wcześniej spotkał się z piłkarzami i pracownikami klubu. Wszystko było dokumentowane nagraniami, które w formie przyjaźnie wyglądającego wideo udostępniono na kanałach Cracovii w mediach społecznościowych. Klip miał uspokoić kibiców, jednak realnie wpisał się w działania pozorowane - bo w przypadku Platka wciąż jest więcej pytań, niż odpowiedzi.
Z wewnątrz klubu można usłyszeć o dość luźnym podejściu Roberta Platka do poważnych kwestii. Odpowiedzi mają się sprowadzać do słów z wydźwiękiem "poradzimy sobie", jednak właściwie wciąż nie wiadomo, jak dokładnie. Zawsze brakuje konkretów, nikt o nich nie chce rozmawiać. Cracovia przez ostatnie lata była klubem zorganizowanym, z mocno ugruntowanym łańcuchem przyczynowo-skutkowym i działaniami wynikającymi z czegoś. Obecnie przypomina organizację funkcjonującą nieco ad hoc. Interia jako pierwsza informowała o nieuchwaleniu budżetu na czas, później nasze domniemania w kwestii prośby do Ekstraklasy o wcześniejsze przelanie transzy ze względu na brak środków na bieżące funkcjonowanie potwierdziła w jednym z wywiadów Elżbieta Filipiak. W klubie wciąż nie ma prezesa, mimo iż na wspomnianej konferencji mówiono o poszukiwaniach. Dochodzą do nas także słuchy o planach sprzedaży latem Oskara Wójcika i Mauro Perkovicia. O tym, że Robert Platek wziął transfery wychodzące z klubu "na siebie", pisaliśmy w tym miejscu.
Do innych zmian dojdzie prawdopodobnie 17 marca. Na tę datę zaplanowano Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy, podczas którego dojdzie do zmian w Radzie Nadzorczej. Aktualnie zasiadają w niej osoby powiązane z Elżbietą Filipiak, którzy mają zostać zastąpieni ludźmi obecnej władzy.
Kolejne niepokojące informacje. Były klub chce pieniędzy
Tymczasem spoza Polski wciąż spływają niepokojące informacje ws. obecnego właściciela Cracovii. Według lokalnego duńskiego serwisu Der Nordschleswiger, który zajmuje się drużyną Sonderjyske - byłym klubem Platka - pomimo sfinalizowania sprzedaży już kilka lat temu, amerykański biznesmen wciąż jest winien klubowi kwotę oscylującą wokół 0,5 mln euro. Duńskie media twierdzą, że wniosek o zapłatę został już złożony do byłych właścicieli, ale nigdy nie doczekał się odpowiedzi. Obecny współwłaściciel Sonderjyske, Markus Kristoffer Hansen, cytowany przez portal: - Nasz wniosek to kwestia pewnych nierozwiązanych spraw dotyczących zmiany właściciela, ale nie będę się wdawał w szczegóły.
Duńska przygoda Platka nie była udana. Obecni właściciele tamtejszego klubu przejęli go w 2022 roku niedługo po spadku na drugi poziom rozgrywkowy w Danii. Aktualnie Sonderjyske, już z nową ekipą zarządzającą, jest rewelacją duńskiej ekstraklasy, zajmując w niej trzecie miejsce. Pod rządami Platka z włoską elitą pożegnał się inny z jego klubów - Spezia. Aktualnie Amerykanin posiada jeszcze jeden klub - portugalską Casę Pia, która obecnie ma trzy punkty przewagi nad strefą spadkową w tamtejszej ekstraklasie. To najsłabszy sezon Casy Pii, odkąd trzy i pół roku temu awansowała do portugalskiej elity.











