Reklama

Reklama

Ekstraklasa: Zwycięstwo lidera w Krakowie

Prowadząca w tabeli ekstraklasy piłkarskiej Legia Warszawa wygrała w sobotę w Krakowie z Wisłą 2-1 i jej przewaga nad drugim Lechem wynosi już siedem punktów. Wicelider z Poznania zagra jednak w poniedziałek na wyjeździe z Piastem Gliwice.

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Jeszcze niedawno mecze Wisły z Legią były hitami rozgrywek, decydowały o losach mistrzowskiego tytułu, ale w obecnym sezonie krakowski zespół spisuje się bardzo przeciętnie.

Sobotnie spotkanie 22. kolejki również potoczyło się wbrew oczekiwaniom fanów spod Wawelu. Już po 16 minutach Legia prowadziła 2-0 po golach Gruzina Władimira Dwaliszwilego i Artura Jędrzejczyka (po jego strzale piłka odbiła się jeszcze od obrońcy Wisły Arkadiusza Głowackiego). Pierwsza bramka dla gości wzbudziła sporo kontrowersji - jak pokazały powtórki, piłka tuż przed dośrodkowaniem Jędrzejczyka do Dwaliszwilego minęła linię końcową boiska.

Wiślacy dążyli do odrabiania strat, ale udało im się to tylko częściowo. W 87. minucie gola strzałem głową - pierwszego w tych rozgrywkach - zdobył rezerwowy Daniel Sikorski (w poprzednim sezonie też nie zaliczył trafienia w ekstraklasie).

Końcówka spotkania była bardzo emocjonująca, gospodarze stworzyli kilka dogodnych sytuacji, ale nie zdołali doprowadzić do wyrównania. Skuteczności zabrakło też grającej z kontrataku Legii, która w ostatniej minucie mogła podwyższyć wynik.

To pierwsza od 1997 roku ligowa wygrana Legii na stadionie Wisły.

Tymczasem w Warszawie Polonia przegrywała do przerwy z wrocławskim Śląskiem 1-2, ale dzięki samobójczej bramce golkipera rywali Mariana Kelemena w 48. minucie uratowała remis. Wcześniej gole zdobyli - dla Polonii Jacek Kiełb, a dla Śląska Adam Kokoszka (do niedawna zawodnik "Czarnych Koszul") i Sebastian Mila.

Mistrzowie Polski od stanu 2-2 mieli dużą przewagę, do końca atakowali bramkę Polonii, ale nie zdołali odnieść zwycięstwa. Na Konwiktorskiej remis przyjęto z ulgą. Podopieczni Piotra Stokowca (nie przyszedł na tradycyjną pomeczową konferencję prasową) przerwali serię czterech kolejnych porażek.

Sobotnie spotkania 22. kolejki rozpoczęły się od konfrontacji dwóch drużyn walczących o utrzymanie - w Bełchatowie dobrze spisujący dotychczas w rundzie rewanżowej PGE GKS gładko uległ Ruchowi 0-3. Dwie bramki dla chorzowian zdobył Maciej Jankowski, a jedną Łukasz Janoszka.

Spotkania w Warszawie i Bełchatowie oglądało w sumie... niewiele ponad cztery tysiące widzów, czyli sześć razy mniej niż w Krakowie.

W piątek Pogoń Szczecin zremisowała u siebie z Widzewem Łódź 1-1. Gospodarze prowadzili po golu Ediego Andradiny z rzutu karnego, ale wyrównał, po efektownej akcji, niespełna 18-letni Mariusz Stępiński. Szczeciński beniaminek wciąż czeka na pierwsze w tym roku zwycięstwo i pierwszą bramkę zdobytą z gry (na razie dwie strzelił po "jedenastkach").

W innym spotkaniu rozegranym tego dnia Zagłębie Lubin, mimo absencji lidera drużyny Szymona Pawłowskiego i podpory defensywy Adama Banasia, pokonało u siebie Koronę Kielce 2-1.

Na niedziele zaplanowano mecze Górnika Zabrze z Podbeskidziem Bielsko-Biała i Lechii Gdańsk z Jagiellonią Białystok. Kolejkę zakończy w poniedziałek Gliwicach starcie Piasta z wiceliderem z Poznania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje