Reklama

Reklama

Ekstraklasa. VAR uratował sędziów i Wartę Poznań

W ostatnim, poniedziałkowym spotkaniu 5. kolejki Ekstraklasy Korona Kielce mierzyła się z Wartą Poznań. Po dość wyrównanym starciu, podopieczni Dawida Szulczka zwyciężyli 1:0. Sporą rolę w tym spotkaniu odegrał VAR, który dwukrotnie pomagał sędziom. Najpierw po interwencji została pokazana czerwona kartka, a później odgwizdany rzut karny.

W 11. minucie meczu Korona Kielce - Warta Poznań doszło do brutalnie wyglądającego faulu. Saša Balić z naskoku wykonał atak na Miguela Luísa. Piłkarz Korony nie trafił w piłkę i wyprostowaną nogą ‘wpakował’ się w okolice stawu skokowego Portugalczyka.

Sędzia Sebastian Krasny widząc to zajście, odgwizdał przewinienie, a Balića ukarał żółtą kartką za nierozważny faul. Powtórki tego starcia wyglądają dość drastycznie i na całe szczęście czujni byli sędziowie VAR. Szymon Marciniak i Krzysztof Jakubik bardzo szybko przeanalizowali zdarzenie i zdecydowali się na podjęcie interwencji.

Reklama

Ekstraklasa. Brutalny faul i czerwona kartka po interwencji VAR

Sebastian Krasny po dokładnym obejrzeniu powtórek, nie miał wątpliwości. Faul Sašy Balića zasługiwał na czerwoną kartkę, więc arbiter odwołał żółtą kartkę i wykluczył z dalszej gry piłkarza Korony. Tego typu sytuacje są trudne do oceny z boiska, zwłaszcza że uderzenie było w staw skokowy, a nie powyżej, co jest zdecydowanie łatwiejsze do zobaczenia. Na szczęście w PKO Ekstraklasa jest VAR, który został prawidłowo zastosowany.

Saša Balić popełnił tzw. poważny, rażący faul za który przysługuje czerwona kartka. Był to określany przez sędziów ‘flying attack’, czyli atak z wyskoku. Dodatkowo noga piłkarza była wyprostowana, a wszystkiemu towarzyszyła wysoka dynamika. Decyzja mogła być tylko jedna.

Korona - Warta. Rzut karny przesądził o wyniku spotkania

Nieco ponad 20 minut później sędziowie VAR ponownie musieli pomóc swojemu koledze na boisku. Sebastian Krasny nie zauważył, że Adrian Danek ręką we własnym polu karnym zablokował dośrodkowanie Miguela Luísa. Arbitrzy z pewnością widzieli, że piłka odbiła się od Danka, gdyż wskazali na rzut rożny. Niestety nie widzieli, w którą część ciała trafiła piłka.

Szymon Marciniak i Krzysztof Jakubik, którzy byli w wozie VAR, bardzo szybko sprawdzili tę sytuację i przywołali swojego kolegę w celu wideoweryfikacji. Po sprawnej analizie, ostatecznie został podyktowany rzut karny, którego na jedyną bramkę w tym spotkaniu zamienił Michał Kopczyński. Finalna decyzja sędziów była prawidłowa. Na powtórkach dokładnie widać, że jedyną intencją Danka jest zablokowanie piłki. Jego ręce ułożone są w bardzo nienaturalny sposób i znajdują się powyżej głowy. Było to ewidentne zagranie piłki ręką, które traktowane jest jako przewinienie.

Spotkanie Korona - Warta po raz kolejny w tym sezonie ukazuje, jak bardzo pomocny jest system VAR. Gdyby nie czujność arbitrów i możliwość obejrzenia powtórek, wynik spotkania mógłby być zupełnie inny, a Warta Poznań mogłaby czuć się pokrzywdzona. Niestety niekiedy mimo systemu VAR zdarzają się poważne błędy, które niekiedy wpływają na finalny wynik meczu. 

Czytaj także: FIFA zawiesiła jedną z federacji. Duża impreza zagrożona.

Czytaj także: Wpadka VAR. Powinien być rzut karny i czerwona kartka


Reklama

Reklama

Reklama