Reklama

Reklama

Ekstraklasa. Szlagier w stolicy, lider gra z wiceliderem

​Piłkarze ekstraklasy wracają do gry po przerwie na mecze reprezentacji narodowych. W 23. kolejce dojdzie do szlagieru, który będzie miał duży wpływ na losy tytułu mistrzowskiego. Lider Legia Warszawa podejmie w Wielką Sobotę wicelidera Pogoń Szczecin.

Podopieczni Czesława Michniewicza (48 pkt) dość pewnie zmierzają po obronę tytułu, wygrali pięć ligowych meczów z rzędu i obecnie wyprzedzają "Portowców" aż o siedem punktów. W przypadku zwycięstwa nad nimi praktycznie będą mogli powoli mrozić szampany.

Goście nie zamierzają jednak ułatwiać zadania. Dwa ostatnie mecze Pogoń wygrała po 1-0 (z Jagiellonią Białystok i Lechią Gdańsk), w obu przypadkach po golach Michała Kucharczyka, który większość kariery spędził w Legii.

Początek szlagieru na Łazienkowskiej o godz. 17.30; spotkanie poprowadzi najbardziej znany obecnie polski arbiter Szymon Marciniak.

Reklama

Z uwagi na Święta Wielkanocne nie będzie meczów w niedzielę - trzy odbędą się w sobotę, a cztery w poniedziałek. Z powodu przypadków koronawirusa w Rakowie Częstochowa przełożono wyjazdowe spotkanie tej drużyny z przedostatnią Stalą Mielec.

Szlagier w Warszawie zepchnął w cień inne wydarzenia 23. kolejki, ale uwaga kibiców będzie skierowana zapewne również m.in. na Białystok, gdzie w poniedziałek Jagiellonia podejmie Śląsk.

Na stanowisku trenera wrocławskiej drużyny zadebiutuje Jacek Magiera, który po kilku latach spędzonych w PZPN (pracował m.in. z reprezentacją Polski do lat 20) wraca do ligowego futbolu.

- Mamy do rozegrania jeszcze osiem kolejek i patrząc na tabelę, sami możemy sobie odpowiedzieć na pytanie, o co ciągle Śląsk może grać. Ten sezon nie jest stracony. Wszystko zależy od zawodników, od nas. Jesteśmy ambitnymi ludźmi, taki przekaz trafia do zespołu i zobaczymy, na którym miejscu zakończymy sezon - przyznał Magiera kilka dni temu, podczas swojej pierwszej konferencji w roli szkoleniowca Śląska.

Wrocławski zespół, który w tym roku wygrał tylko jeden z ośmiu meczów, zajmuje siódme miejsce (30 pkt). Do czwartej Lechii traci trzy punkty, ale do trzeciego Rakowa aż siedem.

To nie jest łatwy sezon dla kibiców Lecha Poznań. Zaczął się od znakomitych występów w kwalifikacjach Ligi Europy, ale później - w fazie grupowej - zespół zajął ostatnie miejsce, na dodatek odpadł już z Pucharu Polski, a w ekstraklasie znajduje się daleko od podium.

- To nie jest tak, że nie zdobywamy punktów, bo jesteśmy słabsi od rywali. Nie punktujemy, ponieważ nie zdobywamy tyle bramek, co wcześniej. Nie wykorzystujemy stwarzanych sytuacji - przyznał trener Dariusz Żuraw.

W sobotę poznański zespół, obecnie ósmy w tabeli, zagra na wyjeździe z czternastą Cracovią. "Pasy" to jedyna drużyna w ekstraklasy, która po zimowej przerwie nie wygrała jeszcze ani razu w lidze (cztery remisy i cztery porażki).

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO BP Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje