Reklama

Reklama

Ekstraklasa - szlagier nie zachwycił, sześć goli w Zabrzu

W niedzielnym meczu 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy piłkarze Górnika Zabrze po 33. minutach prowadzili u siebie z Jagiellonią Białystok 3-0. Wygrać jednak nie zdołali. Goście doprowadzili do remisu m.in. po dwóch golach z rzutów karnych. W hicie kolejki Legia wygrała w Warszawie z Lechem Poznań 1-0.

Górnik na ligowe zwycięstwo czeka od 3 grudnia 2013, kiedy pokonał Widzew Łódź 3-2. Wydawało się, że wreszcie cel osiągnie. Zabrzanie od pierwszych minut szturmowali bramkę rywali, a na listę strzelców wpisali się kolejno: Przemysław Oziębała, Radosław Sobolewski i Bartosz Iwan.

Reklama

Gospodarze panowali na murawie niepodzielnie. Tymczasem jeszcze przed przerwą po rzucie wolnym Daniego Quintany w polu karnym gospodarzy refleksem popisał się Adam Dźwigała i znalazł drogę do siatki.

Zachęceni tym golem goście w drugiej połowie zaatakowali śmielej. Ich akcje szybko przyniosły skutek. Co prawda Dawid Plizga nie wykorzystał sytuacji sam na sam z zabrzańskim bramkarzem, ale po chwili z karnego pokonał Grzegorza Kasprzika Quintana.

Piłkarze z Białegostoku wyrównali w 81. minucie, ponownie trafiając z karnego. Tym razem jedenastkę zamienił na gola Plizga.

Obie drużyny sąsiadują ze sobą w tabeli. Górnik (42 pkt) jest siódmy, a Jagiellonia (38) ósma.

W drugim niedzielnym meczu Zawisza Bydgoszcz pokonał u siebie Śląsk Wrocław 1-0. Niezwykle cenną bramkę w 83. minucie zdobył Kamil Drygas. Gospodarze musieli sobie radzić bez trenera Ryszarda Tarasiewicza, który został ukarany przez Komisję Ligi zakazem prowadzenia zespołu w dwóch ligowych spotkaniach. Szkoleniowiec pojedynek oglądał z trybun.

Dzięki zwycięstwu Zawisza jest bardzo blisko zapewnienia sobie gry w grupie mistrzowskiej. W tabeli zajmuje szóste miejsce. Śląsk to natomiast największe rozczarowanie obecnych rozgrywek. Mistrz kraju sprzed dwóch lat i trzecia drużyna poprzedniego sezonu jest dopiero 13.

Mecz kolejki rozegrano w sobotę. Prowadząca w tabeli Legia Warszawa podejmowała Lecha Poznań. Ponad 28 tysięcy kibiców mogło jednak czuć satysfakcję tylko ze zwycięstwa gospodarzy, gdyż poziom spotkania nie zachwycił.

Jedynego gola zdobył głową w 37. minucie Miroslav Radović, który po raz piąty w tej rundzie wpisał się na listę strzelców. Sytuacja była jednak dość kontrowersyjna, gdyż sędzia Paweł Gil nie zauważył, że Serb z polskim paszportem chwilę wcześniej popchnął pilnującego go Marcina Kamińskiego.

Po przerwie goście stworzyli sporo sytuacji do zdobycia bramki, ale zawiodła skuteczność.

Przewaga Legii nad Lechem wzrosła do 10 punktów, a do końca fazy zasadniczej zostały dwie kolejki. Zespół z Poznania w poniedziałek może wyprzedzić Wisła Kraków, która zagra w Lubinie z Zagłębiem. Po 30 kolejkach zdobycze zostaną jednak podzielone na pół, zatem przewaga obrońców tytułu na pewno stopnieje.

Szans na grę w play off w tzw. grupie mistrzowskiej nie powiększyła Cracovia. Co więcej, została pierwszą w tym sezonie ekipą, która nie potrafiła pokonać na własnym stadionie Widzewa Łódź. Prowadzenie dla "Pasów" krótko przed przerwą uzyskał Giannis Papadopoulos. To jego drugie trafienie na polskich boiskach. Skazywany na pożarcie ostatni zespół w tabeli nie rezygnował i 62. minucie wyrównał Piotr Mroziński.

Łodzianie, którzy dopiero po raz trzeci w tym sezonie nie przegrali dwóch kolejnych meczów, zamykają tabelę z 19 pkt. Przed końcem zasadniczej części sezonu nie opuszczą ostatniej pozycji, ale sobotni występ pokazał, że grając bez większej presji nie muszą być skazani na spadek.

Z walki o utrzymanie nie rezygnuje też Podbeskidzie Bielsko-Biała, które w piątek odniosło pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w bieżących rozgrywkach. Gol z rzutu karnego Marka Sokołowskiego zapewnił "Góralom" trzy punkty w pojedynku z Ruchem Chorzów i pozwolił opuścić strefę spadkową kosztem Zagłębia.

"Niebiescy" z kolei, którzy byli rewelacją początku rundy wiosennej, doznali trzeciej porażki z rzędu. Ruch utrzymał czwartą lokatę, gdyż tylko punkt w Kielcach zdobyła szczecińska Pogoń. Od porażki uchroniły ją dwa trafienia - 17. i 18. w sezonie - Marcin Robaka, w przeszłości piłkarza... Korony. To już 13. remis "Portowców".

Udanie w roli szkoleniowca Lechii Gdańsk zadebiutował Ricardo Moniz. Pod wodzą Holendra, który w czwartek zastąpił na tym stanowisku Michała Probierza, biało-zieloni pokonali Piasta Gliwice 3-1.

Gospodarze wszystkie bramki zdobyli po przerwie, a dwie, gdy - po czerwonej kartce za brutalny faul dla Zaura Sadajewa - musieli grać w dziesiątkę. Gliwiczanie honorowego gola uzyskali tuż przed ostatnim gwizdkiem arbitra.

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje