Reklama

Reklama

Ekstraklasa. Ryszard Czerwiec: Trener Berg mnie rozczarował

- Największym rozczarowaniem rundy wiosennej jest dla mnie trener Legii Henning Berg. Gdyby nie bał się grać ofensywnie i stawiać w pierwszym składzie na Orlando Sa i Michała Masłowskiego, to Legia już dawno miałaby zapewnione mistrzostwo Polski - mówi w rozmowie z Interią były filar Wisły Kraków i Widzewa Łódź Ryszard Czerwiec.

Ekstraklasa: wyniki, tabele i statystyki - kliknij tutaj!

Reklama

- Sytuacja na finiszu Ekstraklasy wygląda bardzo ciekawie. Faworyci w wyścigu o tytuł są tylko dwaj - Lech Poznań i Legia Warszawa. Przed Legią teraz trudny wyjazd do Gdańska, na mecz z Lechią, a potem teoretycznie łatwiejszy mecz z Górnikiem Zabrze u siebie. Z kolei przed Lechem wyjazd do Zabrza i mecz u siebie z Wisłą Kraków. Jeśli chodzi o to ostatnie spotkanie, to myślę, że Wisła może w Poznaniu sprawić niespodziankę i zabrać punkty Lechowi - powiedział w rozmowie z Interią Ryszard Czerwiec.

Czy słaba postawa Legii w rundzie wiosennej jest dla byłego rozgrywającego Wisły rozczarowaniem?

- Rozczarowaniem jest dla mnie trener Henning Berg i to, jak ustawia skład. Niektóre jego pomysły są dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Nie mogę pojąć, dlaczego w lidze nie gra Orlando Sa, tylko Marek Saganowski. Poza tym, zamiast grać z dwoma defensywnymi pomocnikami, Norweg śmiało mógłby wystawić Michała Masłowskiego w miejsce Vrdoljaka albo Jodłowca - uważa były reprezentant Polski.

- Wiadomo, że za wyniki odpowiada trener i to on ma decydujący głos, ale moim zdaniem Legia miałaby już dawno zapewnionego mistrza, gdyby Berg nie bał się postawić na wariant ofensywny z Orlando i Masłowskim w pierwszym składzie. No ale trener Legii chyba chce wszystkim udowodnić, że u niego nawet zawodnik za kilkaset tysięcy euro może siedzieć na ławie - powiedział Czerwiec.

Zdaniem piłkarza, który przez lata był filarem Widzewa i Wisły, bardzo ciekawie zapowiada się środowy mecz Lechii z Legią w Gdańsku.

- Lechia wciąż jeszcze ma nadzieję na puchary, a przecież czwarte miejsce - dające szansę gry w eliminacjach Ligi Europejskiej - jest w jej zasięgu. Legia będzie miała w środę twardy orzech do zgryzienia - nie ma wątpliwości były zawodnik Guingamp.

Były piłkarz Widzewa podkreślił, że chociaż przed ostatnimi kolejkami w lepszej sytuacji niż Legia jest Lech Poznań, to zespół z Wielkopolski w ostatnich ligowych starciach wcale nie będzie miał łatwego zadania.

- Lech jest pod dużą presją, bo nie może sobie pozwolić na żadne potknięcie. Tymczasem jego przeciwnicy w dwóch ostatnich kolejkach mają już spokojne głowy. Górnik zagra z "Kolejorzem" na luzie i ze swobodą, więc może być tak, że zabrzanom wyjdzie wszystko i wygrają, a może się zdarzyć, że przegrają z kretesem. Widać, że Lech bardzo chce zdobyć mistrzostwo i utrzeć Legii nosa, ale taka wola zwycięstwa potrafi czasem spętać nogi - zaznaczył były reprezentant Polski.

Po tym, jak w niedzielę Jagiellonia Białystok pokonała Górnika Zabrze i zapewniła sobie grę w eliminacjach Ligi Europejskiej w przyszłym sezonie, trener drużyny z Podlasia Michał Probierz stwierdził, że "dla mniejszych polskich klubów gra w pucharach jest jak pocałunek śmierci". Zdaniem Ryszarda Czerwca przygoda "Jagi" w europejskich rozgrywkach nie potrwa długo.

- Myślę, że Jagiellonia przejdzie pierwszą rundę, ale im dalej w las, tym będzie gorzej. Dla nich trzecie miejsce jest sukcesem i gratuluję im fantastycznego sezonu, ale obawiam się tego, że pucharowa przygoda może się dla nich skończyć tak, jak dla Ruchu Chorzów - przewiduje były rozgrywający Wisły Kraków.

Ruch w sezonie 2013/2014 niespodziewanie zajął trzecie miejsce w Ekstraklasie i wywalczył awans do europejskich pucharów. W trwającym sezonie chorzowski klub nie potrafił powtórzyć tego wyniku i od początku rozgrywek okupuje dolne rejony tabeli.

- Dla wielu młodych piłkarzy Jagiellonii nadchodzące mecze w eliminacjach Ligi Europejskiej będą pierwszym poważnym sprawdzianem. Nasza Ekstraklasa jest jaka jest: nie ma słabych i nie ma też specjalnie mocnych drużyn. A w kwalifikacjach europejskich pucharów można trafić na bogate kluby z Azerbejdżanu czy Kazachstanu i grubo się rozczarować - ostrzega Czerwiec.

Były playmaker Wisły i Widzewa Łódź w rozmowie z Interią nie krył swojego uznania dla młodego bramkarza Jagiellonii - Bartłomieja Drągowskiego.

- Ten chłopak to dla mnie odkrycie sezonu. Zresztą w Białymstoku mają naprawdę ciekawy, młody zespół. Podoba mi się Patryk Tuszyński, którego Lechia oddała lekką ręką, a on pokazuje, że umie strzelać bramki. Ostatnio wpadł mi w oko także lewoskrzydłowy Karol Mackiewicz, ten chłopak ma potencjał - uważa Czerwiec.

W ostatnich kolejkach doskonale spisuje się Cracovia. Odkąd stery w zespole spod Wawelu przejął trener Jacek Zieliński, w siedmiu meczach "Pasy" nie przegrały ani razu, zanotowały przy tym pięć zwycięstw. Krakowski zespół w łączonej tabeli z tego okresu ustępuje tylko Lechowi Poznań. Ryszard Czerwiec jest jednak daleki od zachwytów nad grą zespołu z ulicy Kałuży.

- Trzeba przyznać, że trener Zieliński potrafił wydobyć potencjał drzemiący w tej drużynie, ale pamiętajmy, że poziom w grupie spadkowej jest jednak niższy niż w pierwszej ósemce i nie ma się co zachłystywać. Cracovia co roku próbuje grać o wyższe cele, ale wciąż sprowadza do swojego zespołu średniaków. Zamiast kupować pięciu przeciętniaków, warto byłoby zapłacić większe pieniądze za dwóch czy trzech naprawdę solidnych zawodników - zakończył uczestnik Ligi Mistrzów w barwach Widzewa.

Autor: Bartosz Barnaś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje