Reklama

Reklama

Ekstraklasa: Piłkarze strzelają coraz więcej goli. W naszej lidze coś drgnęło?

Piłkarze Ekstraklasy strzelili 454 goli w 21 kolejkach rozegranych przed przerwą zimową. Na jeden mecz przypada więc 2,7 gola, co daje najwyższą średnią od sezonu 2004/2005. Czy to sygnał, że w naszej ligowej piłce coś drgnęło?


W rekordowej 12. kolejce padło aż 36 goli. Jeśli nie liczyć "kolejki cudów" z czerwca 1993 roku ("ustawione" mecze: ŁKS - Olimpia Poznań 7-1 i Wisła Kraków - Legia Warszawa 0-6, za co Legii odebrano tytuł mistrza Polski), to po raz ostatni tyle bramek w polskiej lidze strzelono dokładnie pół wieku temu! Grało w niej wtedy 14 zespołów. Od sezonu 2005-2006, czyli od czasu powiększenia Ekstraklasy do 16 drużyn, tylko raz - w 2007 roku - średnia goli na mecz przekroczyła 2,5.

Dlaczego pada więcej goli? "Parkowanie autobusu" w polu karnym wyszło z mody? A może dlatego, że - jak twierdzi Wojciech Kowalczyk - obrońcy w naszej lidze są coraz słabsi? - Futbol pójdzie w kierunku bardziej ofensywnej gry, bo tego domagają się kibice. Ludzie chcą przychodzić na spektakl i oglądać gole, bo przecież one są solą futbolu - twierdzi Stefan Białas, były piłkarz i trener, a obecnie komentator.

Reklama

- Mam nadzieję, że nie jest to oznaką słabości obrony czy bramkarzy, tylko wynika z tego, że każdy chce strzelać gole,  począwszy od obrońców. Gdy tak jest, wtedy łatwiej o błędy w obronie - dodaje Piotr Reiss, legenda Lecha Poznań.

Innego zdania jest Mariusz Śrutwa, król strzelców I ligi z 1998 roku i II ligi z roku 1996. Były snajper chorzowskiego Ruchu nie ma dobrego zdania o polskiej lidze i nie zmienia tego fakt, że kibice oglądają coraz więcej goli: - To są tylko statystyki. Ja nie widzę trendu, aby mecze były ciekawsze. Uważam raczej, że większa liczba padających goli wynika z tego, że drużyny są coraz słabsze, a piłkarze popełniają więcej błędów - przekonuje Śrutwa.

Takiej bitwy o koronę króla strzelców nie było od dawna

Zaledwie czternaście goli wystarczyło, aby zostać królem strzelców Ekstraklasy w poprzednim sezonie. Teraz prowadzący w klasyfikacji Paweł Brożek ma na koncie 11 trafień po 21 meczach i depcze mu po piętach mocna grupa pościgowa.

- Fajnie, że jest wyrównana grupa najlepszych strzelców. Ośmiu, dziewięciu będzie walczyć o tytuł - szacuje Tomasz Frankowski, czterokrotny król strzelców naszej ligi.

Stefan Białas podkreśla, że wreszcie doczekaliśmy się Polaków w czołówce klasyfikacji snajperów i ocenia, że zdobycie nawet 20 goli nie wystarczy, aby w tym sezonie zostać najlepszym strzelcem.

Ekstraklasa SA wyliczyła, że w 21 kolejkach obecnego sezonu piłkarze strzelili o 41 goli więcej niż przed rokiem, a oddali o 99 strzałów mniej. To jednak nie musi oznaczać, że za rosnącą liczbą goli stoją wyższe umiejętności napastników.

- Trudno porównywać obecnych strzelców przykładowo z Robertem Lewandowskim, który też strzelał bramki w Ekstraklasie. Cieszę się jednak, że o koronę króla strzelców walczy kilku zawodników. Przyzwyczailiśmy się, że w rundzie wiosennej liczyło się naprawdę tylko dwóch piłkarzy. Dzisiaj skutecznych zawodników jest więcej, strzelają gole także obrońcy czy pomocnicy - podkreśla Piotr Reiss, król strzelców Ekstraklasy w 2007 roku.

Ofensywniejszą grę wymusiła reforma ligi?

- Może większa liczba goli to efekt reorganizacji systemu rozgrywek? - zastanawia się Tomasz Frankowski. - W każdym razie chciałbym w to wierzyć. Na razie widzę więcej plusów niż minusów reformy.

Jego głos należy jednak do mniejszości, bo przeważają opinie krytyczne. Podział na mocniejszą i słabszą ósemkę po rundzie zasadniczej sprawił, że w początkowej fazie rozgrywek każdy zespół ma większą motywację. Wynika to z faktu, że o realny cel (mistrzostwo i utrzymanie) nie walczy jedynie kilka najsilniejszych i najsłabszych zespołów. Poza pretendentami do tytułu, cała reszta bije się o miejsce w czołowej "ósemce". Mariusz Śrutwa podkreśla jednak, że za to wiosną, po podziale ligi na mocniejszą i słabszą grupę, będziemy świadkami mnóstwa "meczów o pietruszkę".

- Miałem okazję grać, gdy wprowadzono podobną reformę i wiemy, jak się skończyło - szybko się z niej wycofano. To pierwsza sprawa, a po drugie - nie jestem zwolennikiem takiego systemu, bo nie funkcjonuje w najsilniejszych ligach. Gdyby rzeczywiście był receptą na uatrakcyjnienie rozgrywek, to ktoś inny wpadłby na ten pomysł wcześniej. W mojej ocenie wyszliśmy więc przed szereg, żeby pokazać, że mamy jakiś pomysł i staramy się coś robić - przekonywał Mariusz Śrutwa.

Sceptyczny jest także Piotr Reiss: - Już słychać głosy, że w przyszłym sezonie możemy wrócić do starego systemu. Na ocenę przyjdzie czas dopiero po sezonie - powiedział były snajper Lecha Poznań.

Zdecydowanym przeciwnikiem reformy jest Stefan Białas. Podstawowym argumentem na "nie" jest ingerencja w punkty zdobyte przez zespoły na boisku. Poza tym zwraca uwagę na to, że zwiększenie liczby meczów niesie ze sobą ryzyko.

- Liga ma wznowić rozgrywki już w połowie lutego, gdy w Polsce jest największa zima. Murawy tego nie wytrzymają i w kwietniu piłkarze będą grać na kretowiskach. W takich warunkach trudno będzie o gole - prorokuje Białas, a jego słowa potwierdza fakt, że w 20. kolejce, rozgrywanej w najtrudniejszych jak dotychczas warunkach atmosferycznych, padło zdecydowanie najmniej, bo tylko 13 goli.

Więcej goli to niższy poziom?

Gdy w 12. kolejce padło 36 bramek, a w dodatku po raz pierwszy od 15 lat każda drużyna strzeliła gola, były prezes PZPN Michał Listkiewicz postanowił przyłożyć zimny kompres do rozgrzanych głów i w swoim felietonie dla "Super Expressu" napisał, że im więcej goli, tym niższy poziom. Teza chwytliwa, choć kłóci się z faktami. Biorąc pod uwagę ubiegłoroczne kolejki obecnego sezonu, w Bundeslidze padało prawie 3,2 gola na mecz, w Primera Division 2,93, a nawet w Serie A, słynącej do niedawna z catenaccio, średnia na mecz wynosi 2,78.

Czy więcej goli to niższy poziom? - Dla mnie zawsze lepiej było, gdy mecz kończył się wynikiem 3-3 niż 0-0. Myślę, że dla kibica także. Liga na pewno wyrównała się, jest więcej ciekawszych meczów. A co do poziomu naszej ligi, to dziennikarze od 20 lat pytają mnie czy podnosi się, czy spada, i zawsze mam problem z udzieleniem jednoznacznej odpowiedzi. Za wykładnik można przyjąć wyniki polskich drużyn w europejskich pucharach. Skoro także w tym roku nasze zespoły nie odniosły w nich sukcesów, to trudno mówić, że liga jest coraz lepsza - ocenia Tomasz Frankowski.

W pucharach od lat wypadamy blado, a kompromitujące klęski stają się regułą. Mistrzowi Polski nie udało się awansować do Ligi Mistrzów od 1996 roku, a w Lidze Europejskiej szczytem możliwości była 1/16 finału. Udział Legii w obecnym sezonie Ligi Europejskiej świadczy o tym, że świat stale nam ucieka. - W Ekstraklasie wciąż oglądamy sporo gry zachowawczej, a później daje to reperkusje w meczach eliminacji Ligi Mistrzów czy Ligi Europejskiej - podkreśla Białas.

Bez stawiania na ofensywniejszą grę Ekstraklasa nie stanie się lepszym produktem, a do naszej piłki nie trafią większe pieniądze. Czy w tym kierunku idziemy?

Sami drylujemy nasz rynek

Rozgrywki Ekstraklasy są coraz lepiej opakowanym produktem, ale wciąż mało atrakcyjnym. Trybuny nowych, pięknych stadionów świecą pustkami. W lidze nie ma gwiazd, które przyciągałyby fanów, bo klubów nie stać na piłkarzy z kontraktami wartymi rocznie 600 tys. euro. Nawet największe nasze kluby zmuszone są obrać wariant oszczędnościowy. Ale nie można wszystkiego tłumaczyć brakiem kasy. Problemy tkwią głębiej.

- Podstawa to szkolenie młodzieży, choć akurat w tym względzie zmienia się na lepsze. Niestety, nawet jeśli pojawią się młodzi, dobrze rokujący piłkarze, to kluby bardzo szybko sprzedają ich do zagranicznych klubów za bezcen. W ten sposób sami drylujemy własny rynek. Przypomnijmy sobie Matusiaka - trafił do klubu, w którym miał grać z Cavanim. Dziś Cavani jest gwiazdą, a Matusiak już nie gra w piłkę. Przykłady można mnożyć... Np. Milik nie gra w Bundeslidze, a gdyby został w Polsce, byłby atrakcją Ekstraklasy - uważa Stefan Białas.

Patrząc z trenerskiej perspektywy, Białas wskazuje także na brak konsekwencji w klubach: - W wielu z nich nie ma odpowiedniej współpracy trenera z dyrektorem sportowym i prezesem przy sprowadzaniu zawodników. W efekcie każdy z nich buduje własną drużynę, a z tego chaosu nie może wyłonić się nic pozytywnego - podkreśla.

Pesymistą, co do kierunku, w jakim zmierza nasza klubowa piłka, jest Mariusz Śrutwa. - W polskiej lidze nie oglądamy coraz lepszych zawodników ani coraz ciekawszych meczów. Z klubami jest coraz gorzej, spotkania ogląda bardzo przeciętna liczba kibiców. Tak więc to, że w tym sezonie padło więcej goli, nie zamydli mi obrazu Ekstraklasy, która według mnie jest coraz słabsza - twierdzi dawna gwiazda "Niebieskich".

Wzorem Bundesliga

Piotr Reiss, który w latach 1998-2001 grał w Bundeslidze, przekonuje, że to właśnie na lidze niemieckiej powinien wzorować się nasz futbol. - Bundesliga jest w tej chwili najlepszym produktem. Powinniśmy korzystać z doświadczeń Niemców. Nowe wzorce trzeba wprowadzać i wcale nie musimy ich daleko szukać - podkreśla Reiss.

Niemcy postawili na ofensywną piłkę i źle na tym nie wyszli. Od sezonu 2008/2009 frekwencja u nich nie spada poniżej 13 mln w skali sezonu, liga jest coraz atrakcyjniejsza medialnie i bogatsza, gra w niej coraz więcej gwiazd, a za tym wszystkim idzie wynik sportowy. Wystarczy wspomnieć ostatni, "niemiecki" finał Ligi Mistrzów, czy to, że w obecnym sezonie w 1/8 finału LM zagają cztery zespoły z Bundesligi.

- Trenerzy ustawiają zespoły ofensywnie, a jeszcze kilkanaście lat temu niemieckiej ligi nie dało się oglądać. Murowanie bramki już się przejadło. Teraz zdecydowana większość zespołów nie wychodzi na boisko po to, by bronić bezbramkowego remisu, tylko po to, by zdobywać gole, bo tylko one dają zwycięstwo - przekonuje Stefan Białas.

Autor: Mirosław Ząbkiewicz

Gole w Ekstraklasie:

sezon    gole    gole na mecz

2013/2014    ?        ?

Po 21. kolejkach:  454   2,7 (4445 strzałów, 1585 strzałów celnych)

2012/2013    598    2,49  

Po 21. kolejkach:   413   2,46 (4544 strzałów, 1607 strzałów celnych)

2011/2012   527    2,20

2010/2011   578    2,41

2009/2010    532    2,22

2008/2009    524    2,18

2007/2008    577    2,40

2006/2007   624    2,60

2005/2006    557    2,32

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje