Reklama

Reklama

Ekstraklasa piłkarska: Remis Śląska, wygrana Wisły

Piłkarze mistrza Polski Śląska Wrocław zremisowali 1-1 na własnym boisku z przedostatnim w tabeli Podbeskidziem Bielsko-Biała. W drugim niedzielnym spotkaniu 19. kolejki ekstraklasy Wisła Kraków pokonała u siebie Pogoń Szczecin 2-0.

Zespół prowadzony przez Dariusza Kubickiego przed rozpoczęciem rundy wiosennej był, obok PGE GKS Bełchatów, skazywany na spadek do pierwszej ligi. Obie drużyny jednak niemal w każdej kolejce sprawiają niespodzianki.

Reklama

Zespół mistrza Polski powinien być zadowolony z niedzielnego remisu, bo od 66. minuty przegrywał po bramce Fabiana Paweli. W końcówce spotkania goście mogli podwyższyć prowadzenie. Jednak w doliczonym czasie gry do wyrównania doprowadził Rafał Gikiewicz, który kilka miesięcy temu był w konflikcie z resztą zespołu i zimą miał opuścić klub.

Mimo remisu Podbeskidzie nadal jest w trudnej sytuacji. Ma na koncie zaledwie 11 punktów i brakuje mu ośmiu, aby wydostać się ze strefy spadkowej. Śląsk natomiast zrównał się dorobkiem z Polonią Warszawa (32 pkt) i do prowadzącej Legii traci już osiem punktów.

W drugim niedzielnym spotkaniu Wisła Kraków pokonała sąsiadującą z nią w tabeli przed tym meczem Pogoń Szczecin 2-0, po bramkach Radosława Sobolewskiego (37) i Cwetana Genkowa (82). Przy drugim trafieniu efektowną asystę zaliczył powracający do dawnej formy Patryk Małecki. Zespół "Białej Gwiazdy" awansował na dziewiąte miejsce (26 pkt), a Pogoń pozostała 13. (22 pkt).

W sobotę wicelider rozgrywek Lech Poznań zremisował u siebie 0-0 z ostatnim w tabeli PGE GKS Bełchatów. Goście po raz czwarty w tym roku zanotowali wynik bezbramkowy.

"Kolejorz" po raz ostatni pokonał u siebie w ekstraklasie drużynę z Bełchatowa we wrześniu 1998 roku (w kwietniu 2002 roku wygrał z nią w meczu drugiej, czyli obecnej pierwszej ligi).

Sobotnie spotkanie w Poznaniu było emocjonujące i toczone w szybkim tempie. Gospodarze stworzyli wiele dogodnych sytuacji, ale okazali się bardzo nieskuteczni. Kilka razy trafiali w poprzeczkę, poza tym znów świetnie spisywał się litewski bramkarz PGE GKS Emilijus Zubas. Swoje znakomite okazje mieli także goście z Bełchatowa, np. w ostatniej minucie z bliska nie trafił do bramki Kamil Wacławczyk.

Mimo zdobycia punktu bełchatowianie pozostali na ostatnim miejscu w tabeli. Ich tegoroczny dorobek wygląda następująco: 0-0 z Wisłą, 0-0 z Legią, 0-0 z Widzewem, 0-0 z Lechem.

Z kolei poznański zespół zremisował po czterech kolejnych porażkach na własnym stadionie. W Poznaniu taki wynik nikogo jednak nie cieszy, podopieczni Mariusza Rumaka tracą do Legii już cztery punkty.

W innych sobotnich meczach Korona Kielce pokonała Ruch Chorzów 2-1, a Widzew Łódź zremisował z Zagłębiem Lubin 0-0.

W Kielcach gospodarze prowadzili 2-0 po golach Macieja Korzyma i Pawła Golańskiego z rzutu karnego. Rozmiary porażki chorzowian zmniejszył w 63. minucie Filip Starzyński.

Z kolei spotkanie w Łodzi odbyło się w 30. rocznicę awansu widzewiaków do półfinału Pucharu Europy (poprzednika Ligi Mistrzów). 16 marca 1983 roku łódzki wprawdzie uległ na wyjeździe Liverpoolowi 2-3, ale wcześniej wygrał 2-0.

W sobotę kibice Widzewa nie zobaczyli bramek. Łodzianom nie pomógł nawet fakt, że z powodu kontuzji zabrakło lidera ekipy gości Szymona Pawłowskiego. Podopieczni Radosława Mroczkowskiego spisywali się świetnie w zimowych sparingach (m.in. awans do finału turnieju Copa del Sol), ale w ekstraklasie na razie zawodzą. W czterech tegorocznych meczach nie odnieśli jeszcze zwycięstwa, zdobyli zaledwie jedną bramkę.

W piątek swoje mecze rozegrały obie warszawskie drużyny, ale tylko kibice Legii mieli powody do zadowolenia. Podopieczni Jana Urbana bez problemów pokonali u siebie Górnika Zabrze 3-0 (Marek Saganowski, Danijel Ljuboja, Władimir Dwaliszwili).

Śląski zespół, który był rewelacją rundy jesiennej, poniósł trzecią porażkę z rzędu. Tymczasem Legia, po niemrawym początku roku, odniosła drugie kolejne zwycięstwo i umocniła się na pozycji lidera.

Bez punktów wróciła z Białegostoku Polonia, która przegrała z Jagiellonią 0-2. Bramki dla gospodarzy zdobyli Tomasz Frankowski (dobił piłkę będącą chyba jeszcze na linii bramkowej) i Dawid Plizga. Pierwszy z nich z dorobkiem 166 goli zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji wszech czasów najlepszych strzelców polskiej ligi, czyli "Klubu 100". 38-letniemu napastnikowi do trzeciego w zestawieniu Gerarda Cieślika brakuje jednego trafienia.

Zespół z Konwiktorskiej doznał drugiej z rzędu porażki - w poprzedniej kolejce uległ u siebie Wiśle Kraków 1-2.

Kolejkę zakończy poniedziałkowy mecz Piasta Gliwice z Lechią Gdańsk.

Wszystko o Ekstraklasie - wyniki, tabele, terminarz, strzelcy!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje