Reklama

Reklama

Ekstraklasa. Obcokrajowcy znów zdominowali polski rynek transferowy

Mimo że okienko transferowe w wielu krajach Europy dopiero się rozpoczęło, to kluby Ekstraklasy przeprowadziły już aż 75 transferów definitywnych. Ponownie rynek został zdominowany przez obcokrajowców, którzy są bohaterami blisko dwóch trzecich transferów polskich klubów.

Niewiele ponad dwa tygodnie dzieli nas od rozpoczęcia ligowych zmagań. Choć polskie kluby mogą kompletować kadry do końca sierpnia, to w tym roku zaczęły przeprowadzać transfery wyjątkowo szybko. Nie licząc powrotów z wypożyczeń kluby Ekstraklasy zakontraktowały już aż 75 nowych zawodników.

Reklama

Polacy stanowią zaledwie jedną trzecią wśród pozyskanych piłkarzy, co w wielu krajowych ligach byłoby sytuacją co najmniej dziwną. W Ekstraklasie - jest tylko potwierdzeniem panującego trendu. Z czego może wynikać taka sytuacja?

Po pierwsze - z Ekstraklasy uciekają już nie tylko wyróżniający się Polacy, ale i piłkarze, uznawani najwyżej za solidnych. Z polską ligą latem pożegnali się chociażby tacy piłkarze jak: Michał Janota, Adam Dźwigała, czy Jakub Słowik, którym do miana gwiazd Ekstraklasy było daleko. Przygnębiające jest to, że w mało którym przypadku taki transfer wiąże się z awansem sportowym. Częściej za decyzją stoją przyczyny finansowe (jak choćby w przypadku odejścia Janoty do saudyjskiego Al-Fateh), czy chęć zasmakowania piłkarskiego życia w innej części świata (odejście Słowika do japońskiej Vegalty Sendai).

Po drugie - czołowe kluby Ekstraklasy Polaków zatrudniać po prostu nie chcą. Wystarczy powiedzieć, że osiem klubów, które zakończyły poprzedni sezon w grupie mistrzowskiej, zatrudniły w sumie... siedmiu Polaków. A ważną rolę w swoich drużynach odgrywać będzie, przy dobrych wiatrach, trzech. Przyjrzymy się zresztą sytuacji każdego z nich z osobna (wytłuszczoną czcionką piłkarze z szansami na regularną grę):

- Sebastian Milewski ściągnięty do Piasta Gliwice z Zagłębia Sosnowiec powinien być zawodnikiem wykorzystywanym w rotacji składu,

- Patryk Krolczyk ściągnięty do Piasta Gliwice z Warty Gorzów Wielkopolski do roli trzeciego bramkarza,

- Doświadczony Igor Lewczuk został ściągnięty do Legii Warszawa z Girondins Bordeaux w roli alternatywy dla Jędrzejczyka oraz Remy'ego i ewentualnego odejścia Wieteski,

- Wojciech Muzyk ściągnięty do Legii Warszawa z Olimpii Grudziądz do roli trzeciego bramkarza,

- 18-letni Paweł Żuk ściągnięty do Lechii Gdańsk z juniorów Evertonu,

- Maciej Gajos ściągnięty do Lechii Gdańsk z Lecha Poznań - w teorii z największymi szansę na odgrywanie ważnej roli w drużynie,

- Tomasz Dejewski ściągnięty z Warty Poznań do rezerw Lecha Poznań.

Tyle. Czterech zawodników bez większych szans na grę, dwóch wykorzystywanych w rotacji składu oraz jeden, będący (w teorii) pewniakiem do wyjściowej jedenastki. Takie kluby jak Jagiellonia Białystok, Cracovia, Zagłębie Lubin oraz Pogoń Szczecin latem nie zatrudniły ani jednego Polaka, choć przeprowadziły aż 14 transferów. I to wszystko w czasie, gdy najlepszy dostępny na rynku polski napastnik, Marcin Robak, wylądował w drugoligowym Widzewie Łódź.

"Chcemy Carlitosa!"

Łącznie do 2 lipca kluby Ekstraklasy na zasadzie transferu definitywnego zatrudniły 28 Polaków oraz 47 obcokrajowców. 37 z nich zostało sprowadzonych z zagranicznych klubów. Wśród z nich są oczywiście tacy, którzy w Ekstraklasie grali nawet w zeszłym sezonie (jak wypożyczony ostatnio do Górnika Zabrze Walerian Gwilia, który oficjalnie do Legii przeszedł ze szwajcarskiego FC Luzern), czy w przeszłości (jak Dragoljub Srnić, ex-piłkarz Śląska Wrocław, a obecnie ŁKS-u Łódź), lecz większość z nich to kosmiczne znaki zapytania. Co najmniej połowa przeleci przez ligę niezauważona, a jeśli wśród wagonów obcokrajowców trafi się jakaś perełka, zapewne szybko otrzyma atrakcyjną ofertę spoza Polski, jak było choćby z Nemanją Nikoliciem, czy Vadisem Odjidją-Ofoe.

Polskie kluby żyją jednak nadzieją, że każdy z nich sprowadzi swojego Carlitosa. Nieco zbyt dosłownie do sprawy podeszła Cracovia, która sprowadziła brata napastnika Legii, Rubio. Zainteresowanym klubom od razu podpowiadamy: grającego w piłkę brata (i to bliźniaka), Oscara, ma także Jesus Imaz. A jeśli dobrze poszperamy, to pewnie znajdziemy też piłkarskich krewnych Igora Angulo.


Zostawiając żarty z boku, faktem jest, że latem do Ekstraklasy trafiło najwięcej właśnie Hiszpanów (siedmiu). W czołówce zatrudniony są także Chorwaci (sześciu) oraz Słowacy i Serbowie (po pięciu).

Wśród wszystkich drużyn pod tym względem wyróżniają się obie Wisły - ta z Płocka i ta z Krakowa. Obie do tej pory wzmacniały się wyłącznie Polakami - "Nafciarze" zatrudnili ich pięciu (w tym powracającego do Polski Jakuba Rzeźniczaka), z kolei "Biała Gwiazda" pozyskała trzech polskich zawodników.

Dowiedz się więcej na temat: Themistoklis Tzimopoulos | Tomasz Huk | Igor Lewczuk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje