Reklama

Reklama

Ekstraklasa. Marcin Stefański: To jest groźniejsze dla kalendarza

- Mogą być tysiące przyczyn, które mogą spowodować przełożenie spotkania jak warunki atmosferyczne, kwestie związane z COVID-19 i to jest groźniejsze dla kalendarza, niż kwestie dotyczące zimy - powiedział Marcin Stefański z Ekstraklasy SA przed wznowieniem rozgrywek piłkarskich w najwyższej klasie w Polsce, co nastąpi już 29 stycznia.

Paweł Pieprzyca, Interia: W Polsce się mówi, że zima zaskakuje drogowców, czy państwo się nie boją, że zima zaskoczy piłkarzy Ekstraklasy?

Reklama

Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy: - Wiadomo, że zaczynamy w najzimniejszych miesiącach, ponadto nigdy w historii nie ruszaliśmy tak wcześnie, co jest spowodowane pandemią i chęcią wygenerowania dodatkowych terminów rezerwowych na wypadek czarnego scenariusza. Kluby są przygotowane do takich warunków, płyty są podgrzewane cały czas. W przypadku nagłych opadów śniegu kluby mają zakupione przez nas specjalne maty i jest możliwość przygotowania optymalnie boisk. W zimie problemem nie było samo rozgrywanie meczów, ale też w przypadku nagłych, dużych opadów śniegu utrudnienia w dotarciu publiczności na sam stadion. W tym roku jednak, przynajmniej w pierwszym etapie, mecze będą rozgrywane bez publiczności, nie będzie więc takiej sytuacji.

Kluby są więc przygotowane na zimę, ale czy macie rozwiązania na sytuację awaryjną, gdyby jednak trzeba było przekładać spotkania? A przecież w tym roku czekają nas mistrzostwa Europy.

- Mogą być tysiące przyczyn, które mogą spowodować przełożenie spotkania jak warunki atmosferyczne, kwestie związane z COVID-19 i to jest groźniejsze dla kalendarza, niż kwestie dotyczące zimy. Bo, co się tyczy kwestii przygotowania do zimy, to kluby z każdym rokiem mają to coraz lepiej opanowane. Jest nawet specjalny podręcznik jak należy postępować, żeby trawa lepiej wyglądała, jak o nią dbać, bo przecież ma służyć nie tylko na jeden mecz, ale żeby dało się rozgrywki, na możliwie dobrych murawach, przeprowadzić do końca. To jest strasznie trudne zadanie, ponieważ w Polsce amplituda pomiędzy temperaturami zimowymi i letnimi może wynosić nawet 50 stopni. To olbrzymie zadanie dla ludzi odpowiedzialnych za stan murawy w porównaniu np. z Hiszpanią czy Portugalią, aczkolwiek patrzę na to, co się dzieje w La Liga (atak zimy - przyp. red) i dla nich jest to wyzwanie, bo chyba nigdy nie mieli tak ciężkiej sytuacji pogodowej. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

W Hiszpanii mają większe problemy pogodowe niż ewentualnie my, bo w Polsce i tak jesteśmy przyzwyczajeni do zimowej aury. Jak natomiast wygląda sytuacja z procedurami dotyczącymi COVID-19 przed wznowieniem rozgrywek?

- Procedura będzie wyglądać bardzo podobnie do tego, jak to miało miejsce w rundzie jesiennej. Przed powrotami zawodników do treningów kluby przeprowadzają testy. To jest jedna z tych rzeczy, która stała się rutyną i normalnością, by nikogo bez badania nie dopuszczać do zajęć. Kluby są pod stałą opieką zespołu medycznego PZPN-u i są zobowiązane do wysyłania codziennych raportów odnośnie do stanu zdrowia zawodników. W sytuacjach niestandardowych będą wydawane zalecenia, czy przeprowadzać testy, przede wszystkim antygenowe, ponieważ one są najszybsze. Niezależnie od tego kluby "badają się" na bieżąco - to jest nauka, którą wynieśliśmy z ostatniego półrocza. 

W trakcie sezonu jaka będzie częstotliwość badań, przed każdą kolejką czy nie?

- Wszystko będzie zależeć od sytuacji. Wszyscy widzimy, jaka jest dynamika samej pandemii. Konieczna jest współpraca lekarzy klubowych z zespołem medycznym PZPN-u i wygląda ona nieźle. W przypadku testów antygenowych Ekstraklasa dała klubom środki na ich przeprowadzanie. Mamy tylko nadzieję, że nie dojdzie do takiej sytuacji jak w rundzie jesiennej, gdy część spotkań w pojedynczych kolejkach musiała zostać przełożona. Musimy się jednak liczyć z tym, że coś takiego może nastąpić.

Musimy się z czymś takim liczyć, więc jeszcze raz się zapytam, czy w kalendarzu jest miejsce na reakcję?

- Generalnie runda wiosenna, kalendarzowo, jest łatwiejsza niż jesienna, ponieważ w przypadku przełożenia jakiegoś spotkania, to wszystkie terminy "uefowskie" są wolne. Jest ich osiem - wówczas można rozgrywać przekładane mecze. Dodatkowo przyspieszyliśmy start rozgrywek, żeby uzyskać jeszcze dwa dodatkowe terminy rezerwowe. To wszystko robimy po to, żeby rozgrywki mogły się spokojnie zakończyć 16 maja i można było piłkarzom dać odpocząć przed mistrzostwami Europy i kwalifikacjami do pucharów. Pamiętajmy bowiem, że jest to najbardziej niestabilny sezon. Przykład Pogoni Szczecin, która miała miesiąc przerwy, potem grała co trzy dni, pokazuje, że czasem warunki mogą narzucić brak systematyczności. Mam nadzieję, że wiosną uda się wszystko przeprowadzić w cyklu tygodniowym i na bieżąco nadrabiać zaległości tak jak robiliśmy to dotychczas. Warto zaznaczyć, że wszystkie przełożone z powodu COVID-19 mecze, odrobiliśmy już przed 12. kolejką, czyli na trzy serie przed końcem jesieni. Trzeba też myśleć o zdrowiu piłkarzy. Dużo z nich przechodziło już COVID-19, wróciło do trenowania, a nie wiadomo do końca, w dłuższej perspektywie, jaka będzie reakcja organizmu na przebytą chorobę.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę PKO BP Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Stefański | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama