Reklama

Reklama

Ekstraklasa: Legia Warszawa "odjeżdża" rywalom

Prowadząca w tabeli Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała przed własną publicznością Zawiszę Bydgoszcz 2-0 i umocniła się na pozycji lidera. Po 28 kolejkach mistrz kraju ma cztery punkty przewagi nad Lechem Poznań, który zremisował z Górnikiem Łęczna 1-1.

Pierwszy grał w niedzielę wicelider, któremu jednak mecz w Łęcznej nie do końca się udał. Lech stracił bramkę w 22. minucie, kiedy na listę strzelców wpisał się Białorusin Filipp Rudik. Wicemistrzów Polski stać było jedynie na gola wyrównującego w doliczonym czasie pierwszej połowy. Na 1-1 trafił Czeczeniec Zaur Sadajew.

Zespół z Poznania ma 48 punktów, a jego przewaga nad trzecią Jagiellonią Białystok stopniała do trzech. "Jaga" pokonała u siebie w sobotę Piasta Gliwice 2-1. Czwarty jest Śląsk Wrocław, który tego dnia odniósł pierwsze w 2015 roku zwycięstwo - nad Lechią Gdańsk 3-0. W ekipie przyjezdnych wystąpił Sebastian Mila, który do stycznia był jeszcze piłkarzem Śląska.

Reklama

Pierwsza czwórka jest już pewna miejsca w grupie mistrzowskiej, czyli w czołowej ósemce.

Taki układ tabeli był dość komfortowy dla Legii, która miała punkt przewagi nad wiceliderem przed pierwszym gwizdkiem w Warszawie. Mogła zatem bez większej presji przystąpić do starcia z rewelacyjnie spisującym się w tym roku Zawiszą.

Bydgoszczanie przyjechali do stolicy jako najlepsza drużyna rundy wiosennej. W ośmiu meczach zdobyli 20 punktów i ani razu nie schodzili z boiska pokonani. Okazali się jednak za słabi na lidera i pozostali na ostatnim miejscu tabeli. Mają 29 punktów i do bezpiecznej strefy tracą dwa.

Podopieczni trenera Mariusza Rumaka podjęli jednak walkę z mistrzem Polski. Najgroźniejszą akcję goście stworzyli w 24. minucie po udanej, kombinacyjnej akcji Alvarinho i Jakuba Świerczoka. Ten drugi uderzył jednak wysoko nad bramką. Kilka minut później ponownie Portugalczyk popisał się ładnym podaniem, ale piłka odskoczyła Białorusinowi Iwanowi Majewskiemu, co utrudniło mu pokonanie Dusana Kuciaka.

Jednak w drugiej części spotkania gospodarze mieli większą przewagę. Prowadzili grę, a efekt tego przyszedł w 57. minucie, kiedy głową do siatki trafił Michał Żyro.

Po raz drugi bramkarz Zawiszy skapitulował w 65. minucie. Duży udział przy stracie tej bramki miał jednak kapitan gości Jakub Wójcicki, który na tyle nieudolnie wybijał piłkę, że ta spadła na głowę Kucharczyka, a ten przytomnie przelobował Sandomierskiego.

W sobotę zagrożona spadkiem Cracovia przegrała u siebie z Pogonią Szczecin 0-1. Jedyna bramka padła w 35. minucie po strzale Łukasza Zwolińskiego. Spotkanie zostało w drugiej połowie przerwane na dziewięć minut z powodu niewłaściwego zachowania pseudokibiców gości, którzy zaczęli rzucać race na murawę i na sektor zajmowany przez fanów Cracovii.

W niedzielę na drugą z rzędu, a czwartą na wiosnę porażkę zareagowały władze "Pasów" i zdecydowały o zwolnieniu trenera Roberta Podolińskiego. Nazwisko następcy nie jest jeszcze znane.

W dwóch piątkowych meczach rywale podzielili się punktami. Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało z Wisłą Kraków 2-2, natomiast w starciu Korony Kielce z Ruchem Chorzów bramki nie padły.

W poniedziałek Górnik Zabrze podejmie przedostatni w tabeli zespół PGE GKS, który przegrał pięć ostatnich meczów i będzie do końca walczył o utrzymanie. Zabrzanie z kolei potrzebują punktów, by awansować do górnej połówki tabeli.

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL