Reklama

Reklama

Ekstraklasa. Franciszek Smuda wspomina karierę trenerską, ale nie wyklucza powrotu

Franciszek Smuda cieszy się trenerską emeryturą. Nie wyklucza jednak powrotu na ławkę. Wspomina też początek swojej szkoleniowej przygody oraz to, jak pomylił… prezydentów.

W obszernej rozmowie ze sport.tvp.pl Smuda wspomina, jak rozpoczęła się jego kariera trenerska. Było to w Niemczech, gdzie kończył grać w piłkę.

- Może nawet możliwości człowiek nie miał w pewnym momencie. Jeżeli nawet ktoś by mi zaproponował, to nie chciałem, wolałem zacząć od dołu. I rozpoczynałem, nie wstydzę się tego, od A klasy. To był ASV Forth - powiedział Smuda.

Były selekcjoner wspominał najmilsze momenty swojej kariery. Jeden z nich przeżył w roli trenera Lecha Poznań. Jego zespół pokonał Austrię Wiedeń i awansował do fazy grupowej Pucharu UEFA. Po tym meczu zadzwonił do niego prezydent, śp. Lech Kaczyński. Smuda jednak pomylił go z prezydentem Poznania.

Reklama

- Po meczu śp. prezydent Lech Kaczyński do mnie dzwonił i gratulował. Trochę jaja były z tym, bo przychodzi sekretarka z klubu i mówi: "Panie trenerze dzwoni do pana prezydent. Ja myślałem prezydent z Poznania, Grobelny". I mówię: "To nie mógł przyjść na mecz, to musi dzwonić, by się dowiedzieć o spotkaniu". Ona spłoszona, od razu wyszła z pokoju. To było ledwo po meczu, dopiero się skończył, jeszcze były emocje i taka atmosfera nerwowa, bo do końca nerwowy mecz. Za chwilę znów wleciała i mówi: "Ale to jest prezydent Polski, pan Kaczyński". Dopiero wtedy odebrałem telefon i rozmawiałem. Pamiętam jak dziś, powiedział: "Panie trenerze, myśmy się piłką za bardzo nie interesowali, ale ten mecz przyciągnął naszą całą rodzinę do piłki" - przypomniał ze śmiechem Smuda.

Znacznie gorsze chwile przeżył w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Jego podopieczni, podczas Euro 2012 rozgrywanego w naszym kraju i na Ukrainie, odpadli już po fazie grupowej.

- Ta presja jest niesamowita. Zwłaszcza, że Euro było rozgrywane w Polsce, byliśmy gospodarzami. Od gospodarza oczekuje się jak najwięcej. Najlepiej, żeby od razu był finał, w finale wygrać i jesteśmy mistrzem Europy. Tak niestety nie było. Gdyby wtedy, bo to jeszcze był młody chłopak, nie tak jak teraz, Robert Lewandowski wykorzystał każdą sytuację. Gdyby on w takiej formie był wtedy, to bez problemu by się z tej grupy wyszło. Choć były emocje do końca. A to był wtedy młody chłopak, zresztą sam go brałem z Pruszkowa, to wiem - mówi i dodaje: - Sam starałem się pompować ten balon, żebyśmy coś zrobili na tym Euro. Przede wszystkim nie było tylu zawodników co teraz, na miarę reprezentacji Polski. Teraz jest dużo więcej. Ci z Dortmundu to byli pewni trzej do kadry. Innych trzeba było wybierać i się modlić, żeby nikt kontuzji nie doznał, bo tych zawodników nie było dużo. A teraz 14 gra w lidze włoskiej.

Smuda od ponad roku jest bez pracy. Nie wyklucza jednak powrotu na ławkę. - Jak człowiek jest zdrowy, na chodzie, to chciałoby się jeszcze na tym powietrzu coś zrobić. Nawet komuś doradzić. Tego doświadczenia mam dużo, można komuś pomóc. W naszym kraju jest tak, że jak masz pięćdziesiąt lat, to już szykują trumnę. A co dopiero jeśli tak jak ja ma siedemdziesiąt...

MP

Zobacz wyniki, tabelę i najlepszych strzelców PKO Ekstraklasy

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy