Reklama

Reklama

Ekstraklasa. Dr Wacław Mirek: Po miesiącu bez treningu wszystko trzeba zacząć od nowa

- Jeżeli nie istnieje bezwzględny zakaz wychodzenia na zewnątrz, to można podjąć indywidualną aktywność czy nawet systematyczny trening. Właśnie wróciłem z terenu i widzę, że wiele osób pojedynczo trenuje i nie ma w tym nic złego. Dla piłkarzy Ekstraklasy problemem jest jednak to, że nie wiadomo, ile potrwa przerwa - mówi Interii dr Wacław Mirek, były trener m.in. sióstr Radwańskich i piłkarzy Cracovii.

Piotr Jawor, Interia: Jak nieplanowana przerwa wpływa na przygotowanie motoryczne i kondycyjne piłkarzy?

Reklama

* Dr Wacław Mirek: Jeśli przerwa trwa tydzień, to zmiany są niewielkie. Z kolei po dwóch tygodniach widać już różnicę, a po miesiącu całe przygotowania należy zaczynać od nowa. U zawodowców nie dochodzi jednak do sytuacji, że nic w tym czasie nie robią. Każdy powinien trenować indywidualnie.

Tyle, że taki trening jest utrudniony, bo w czasie pandemii koronawirusa ludzie siedzą raczej w domach.

- W domu ciężko zrobić coś poza ćwiczeniami funkcjonalnymi. Jeżeli nie istnieje bezwzględny zakaz wychodzenia na zewnątrz, to można podjąć indywidualną aktywność czy nawet systematyczny trening. Właśnie wróciłem z terenu i widzę, że wiele osób pojedynczo trenuje i nie ma w tym nic złego. To też dobry czas, by zająć się stroną kondycyjną, bo do tego nie potrzebujemy zespołu.

- Dla swoich zawodników przygotowałem rozpiski i czasem trenują po dwa razy dziennie, bo nie mają studiów i nie pracują, więc to taki czas - choć trudny - by nadrobić braki kondycyjne.

A co z dynamiką? Czy trener jest w stanie rozpisać piłkarzowi taki trening?

- Zależy, czy zawodnik jest tego nauczony. Jeśli w klubie jest trener przygotowania motorycznego i do tej pory prowadził takie zajęcia, to tylko mówi zawodnikom, co mają robić indywidualnie. Gorzej, jeśli takich treningów nie było, wówczas dla zawodnika będzie to nowość i coś może źle zrozumieć. Na tym trzeba się znać, więc albo coś się powiela, albo sprawa mocno się komplikuje.

W jaki sposób trenerzy dziś monitorują zawodników "na odległość"?

- Nie ma z tym żadnego problemu. W piłce nożnej cały zespół pracuje na jednym systemie, mając np. sport testery. Dzięki nim trener ma wgląd w to, gdzie i z jaką prędkością zawodnik wykonuje jakąś aktywność. Trudniej jest w przypadku treningu siłowego i szybkościowego, bo tętno niezbyt wiele nam pokaże, bo nie będzie odwzorowywało intensywności ćwiczeń.

- Ja widzę, co dziś zrobił każdy z moich zawodników i na tej podstawie mogę dać mu indywidualne wskazówki. To dziś żaden problem. Przykładowo: pan teraz dzwoni do mnie i rozmawiamy o przygotowaniach, więc tak samo ja mogę telefonicznie porozmawiać z zawodnikiem. Możemy też "spotkać się" przez internet całą drużyną, a nawet zobaczyć się osobiście przy zastosowaniu odpowiednich środków ostrożności.

Wyliczenia pokazują, że aby dokończyć rozgrywki Ekstraklasy, należałoby je wznowić najpóźniej w połowie maja. Czy piłkarze po dwóch miesiącach indywidualnych treningów byliby w stanie wyjść na boisko i zagrać mecz na zadowalającym poziomie?

- Wszystko zależy od rozpiski trenera, ale jeśli wiem, że mam dwa miesiące, to planuję sobie np. że najpierw zrobię wytrzymałość ogólną, później beztlenową, następnie szybkość itd. To wszystko jest do zrobienia. W tej sytuacji znacznie gorzej pracować nad taktyką.

Tyle tylko, że na razie ustalono, iż Ekstraklasa nie gra do końca marca. Nikt jednak nie wie, ile jeszcze potrwa przerwa.

- I to jest problem. Najszybciej wytrzymałość poprawia się mocnymi bodźcami, czyli treningami opartymi na dość mocnej intensywności lub meczami. Jeśli będziemy wiedzieli, że sezon zaczyna się za tydzień czy dwa, to można trening wtedy zintensyfikować, a wcześniej robić tzw. podbudowę. Kilkoma mocnymi bodźcami organizm można "podostrzyć", ale gorzej, gdy zrobi się to na samym początku, bez odpowiedniej podbudowy. Trudno to zrobić bez odpowiedniego fundamentu, więc teraz lepiej właśnie popracować nad podbudową.

Jeśli w ogóle dokończymy ten sezon, to czekają nas mecze co trzy dni. Będzie wysyp kontuzji mięśniowych?

- Jeśli jest się przygotowanym, czyli ma się odpowiednią podbudowę, to kontuzji jest mało, bo organizm jest przygotowany. Przy takim tempie trzeba jednak być przygotowanym bardzo dobrze głównie pod względem wydolności, bo regeneracja jest tlenowa, a niewiele osób na to zwraca uwagę. Patrzy się na start do piłki i dynamikę, ale jest jeszcze jedno pytanie - jak szybko organizm będzie regenerował się po takich akcjach i w ogóle po meczach? Zawodnik z niską wydolnością nie poradzi sobie i po połowie meczu będzie snuł się po boisku. Teraz można więc wykorzystać ten trudny czas dla wszystkich, by nadrobić zaległości.

* Dr Wacław Mirek - pracownik AWF Kraków, były trener przygotowania motorycznego Agnieszki i Urszuli Radwańskich oraz piłkarzy Cracovii.

Rozmawiał Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Wacław Mirek | Ekstraklasa | koronawirus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje