Reklama

Reklama

(Ekstra)bałagan na boisku

Marny występ naszej reprezentacji podczas Euro 2008 ostudził zapał fanów futbolu w Polsce, ale teraz nie ma chyba kibica, który nie czekałby na start ekstraklasy. Piłkarze wrócą na ligowe boiska już w piątek. Na razie inauguracji rozgrywek towarzyszy bałagan, jakiego świat nie widział.

Na oficjalnej stronie PZPN-u pojawił się program 1. kolejki ekstraklasy. Można się niego dowiedzieć, że w najbliższy piątek o godzinie 20 odbędzie się mecz Korona - Groclin. Jeśli ktoś uwierzy tej informacji i w piątek stawi się na kieleckim stadionie, spotka go spore rozczarowanie, gdyż tego meczu nie będzie. Korona została bowiem zdegradowana, za korupcję do nowej 1. ligi, a Groclin sprzedał swoje miejsce w ekstraklasie Polonii Warszawa. Kto zatem zagra w piątek o 20? Na razie nie wie tego nikt. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to mecz Arka - Polonia. Ale czy tak się stanie?

Reklama

Pięć dni przed startem ekstraklasy nadal nie wiadomo, jakie zespoły w niej zagrają! Takiego bałaganu nie ma w żadnej europejskiej lidze. W Polsce permanentny chaos staje się powoli normą.

Rok temu do końca nie wiadomo było czy licencję otrzyma Ruch Chorzów. Teraz zafundowano nam podobny spektakl z Polonią Bytom. Nawet UEFA odrzuciła odwołanie bytomskiego klubu, ale w ostatniej chwili udało się nagiąć przepisy i bytomianie zostają w ekstraklasie.

Oczyszczanie z korupcji

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w naszym futbolu trwa proces oczyszczania z korupcji. Trwa on już kilka lat i dopiero teraz perspektywa jego formalnego zakończenia została mgliście zarysowana (połowa przyszłego roku). W tej sytuacji trudno się odnaleźć, gdyż nie wiadomo na jaki klub za tydzień, czy za miesiąc zostaną dostarczone materiały dowodowe z wrocławskiej prokuratury. Jednak nawet w tym bałaganie muszą istnieć jakieś zasady. Przede wszystkim należy podejmować decyzje, a nie czekać nie wiadomo na co. Przecież taki kibic Arki Gdynia nie wie, czy kupując karnet na sezon otrzyma w ofercie mecze ekstraklasy czy I ligi. Jak w takiej sytuacji kluby mają prowadzić działalność promocyjną, jak konstruować budżet?

Bez sponsora

Do nowego sezonu ekstraklasa przystępuje bez oficjalnego sponsora. Odrzucono 45-milionową ofertę Oragne twierdząc, że jest za niska. W zamian nie pozyskano nikogo. To nie jedyna strata naszej ekstraklasy. Właśnie z inwestowania w rodzimy futbol zrezygnowało dwóch poważnych biznesmenów - Zbigniew Drzymała i Krzysztof Klicki. Ludzie ci przez lata w Groclin i Koronę "wpompowali" miliony złotych. Stworzyli profesjonalnie funkcjonujące kluby. Oczywiście nad ich inwestycjami ciążyły grzechy pierworodne. W przypadku Klickiego (korupcja jeszcze w trzecioligowych czasach,,choć bez jego wiedzy), a Drzymały pomysł budowy wielkiego zespołu w niewielkim miasteczku. Następców jednak nie widać.

Za Wietnamem

Kilka dni temu Międzynarodowa Federacja Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS) ogłosiła swój ranking liga światowych. Polską ekstraklasę sklasyfikowano na 67. miejscu. Nad nami w rankingu plasują się między innymi ligi: Tajlandii, Węgier, Kuwejtu, Irlandii Północnej czy Wietnamu.

Zdaję sobie sprawę, że kryteria przy powstawaniu tego rodzaju rankingów są bardzo umowne, ale pokazują jak nasze rozgrywki są postrzeganie w świecie. Tego lata jedynym poważnym transferem z polskiej ekstraklasy było przejście Dariusza Dudki do przeciętnego francuskiego klubu - AJ Auxerre za 2 i pół miliona euro. Na pozostałych naszych gwiazdorów chętnych w Europie nie ma.

Również do ekstraklasy nie trafił żaden klasowy zawodnik. Legia pozyskuje zawodników z drugiej ligi hiszpańskiej, czasem trafi się jakiś zawodnik z Bałkanów, którego nikt inny nie chce, albo zupełne anonimy z Ameryki Południowej.

Będzie lepiej?

Z drugiej jednak strony bez naszej ligi trudno żyć. Dla prawdziwych fanów liczy się bowiem nie poziom, ale emocje związane z grą ulubionej drużyny. Okazuje się, że Polacy chcą chodzić na ligowe mecze. W zeszłym sezonie na derbach Ruchu z Górnikiem Stadion Śląski wypełniło ponad 40 tysięcy kibiców. Przy kompletach grali zazwyczaj piłkarze Lecha czy Wisły. W tym sezonie ten trend powinien się utrzymać. Wie o tym dobrze stacja Canal Plus, która wyłożyła ogromne pieniądze (około 120 milionów złotych) za trzyletnie prawa do transmisji ligowych spotkań. Dla tej firmy było być albo nie być na polskim rynku. Okazuje się bowiem, że mecze polskiej ekstraklasy mają wyższą oglądalność niż pasjonujące spotkania Premiership, Primera Division czy Serie A.

Najbliższe rozgrywki to okres przejściowy. Do lipca przyszłego roku (takie są zapowiedzi) rozliczone zostaną kluby zamieszane w aferę korupcyjną. W nieco dalszej perspektywie powstanie kilka nowoczesnych stadionów. Dlatego można mieć nadzieję, że za dwa, trzy lata o polskiej ekstraklasie nie będzie się mówiło ze wstydem.

Grzegorz Wojtowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL