Reklama

Reklama

Dziekanowski: Sensacyjny Lech, buńczuczna Legia

- W Lechu byli bardzo zdeterminowani. Mieli normalny kontakt z rzeczywistością, odpowiednie podejście do ligi. W Legii działacze i trenerzy porwali zawodników na latający dywan, który unosił się wysoko, i nie stąpali po ziemi - tak zakończony w niedzielę sezon Ekstraklasy komentuje Dariusz Dziekanowski.

Mistrzem Polski został Lech Poznań. Na podium stanęły jeszcze Legia Warszawa i Jagiellonia Białystok. Z Ekstraklasą pożegnały się: Zawisza Bydgoszcz i PGE GKS Bełchatów.

Reklama

Maciej Gaweł: Lech Poznań nowym mistrzem Polski. Czy należy to traktować jako niespodziankę, czy raczej jako wielką sensację?

Dariusz Dziekanowski: - Myślę, że to bardziej wielka sensacja. Po dobrej grze jesienią, po wygraniu grupy w Lidze Europejskiej, byliśmy pewni, że Legia nabierze doświadczenia i będzie coraz lepszym zespołem, że ci zawodnicy będą się coraz lepiej prezentować w lidze i indywidualnie, i jako zespół. A na wiosnę prezentowali się bardzo słabo. Roztrwonili przewagę, którą mieli po rundzie jesiennej. To, że były jakieś rotacje, że w danym momencie nie grał najlepszy zespół, było lekceważeniem kibiców.

A Lech Poznań to mistrz "pełną gębą", czy raczej jednooki król pośród ślepców, zespół najlepszy ze słabych?

- Byli bardzo zdeterminowani. Mieli normalny kontakt z rzeczywistością, odpowiednie podejście do ligi. Lech, pomimo tego że przegrał w finale Pucharu Polski z Legią, to prezentował się bardzo dobrze, a następny ligowy mecz na Legii wygrał i to nie przypadkowo, ale pokazując bardzo ofensywną grę. Legia po rundzie jesiennej zapomniała, że jest jeszcze pół roku i żeby wygrać ligę trzeba grać coraz lepiej. Oni byli już chyba myślami przy następnym sezonie i eliminacjach Ligi Mistrzów.

- Zostały popełnione bardzo duże błędy. Choćby to, że przed meczami z Ajaksem sfinalizowano odejście Radovicia, który powinien pozostać w tym klubie jeszcze przez dwa, trzy lata i powinien mieć status gwiazdy. Sadzę, że gdyby wtedy szefowie klubu dali mu bardzo dobry kontrakt i zrezygnowali z tych dwóch milionów, które dostali za niego od Chińczyków, to myślę, że wyszliby na tym dużo lepiej.

- Teraz Legia chce sprzedać Ondreja Dudę czy Michała Żyrę, a przy Radoviciu ich wartość była dużo większa. Okazało się, że ci zawodnicy nie są przygotowani do tego, by wziąć odpowiedzialność za zespół. To zawodnicy, którzy będą chyba mieli problemy, żeby grać w poważnych klubach. Na wiosnę byli zagubieni, a nie było w klubie osoby, która by im pomogła. Mam tu na myśli przede wszystkim trenera Berga, który nie wzmacniał ich, nie byli coraz lepsi tylko coraz słabsi.

Wskazał Pan dwa kluczowe momenty, które przyczyniły się do porażki Legii - finał Pucharu Polski i odejście Radovicia. A jeszcze wcześniej była afera przy meczach z Celtikiem Glasgow. Kto jest najbardziej winien: piłkarze, którzy słabo grali, trenerzy, czy może działacze, którzy popełnili taki błędy?

- Wszyscy. Działacze i trenerzy porwali zawodników na latający dywan, który unosił się wysoko, i nie stąpali po ziemi. Nawet Barcelona czy Real nie wypowiadały się tak buńczucznie jak działacze Legii, i to się udzieliło zawodnikom. Te wypowiedzi, że wszyscy się czepiają, że my bardzo dobrze gramy, że zdobędziemy mistrzostwo, były oderwane od rzeczywistości. I myślę, że tu zagubił także się trener Berg, gdyż jego kierowanie zespołem było fatalne.

A Czy Maciej Skorża zbudował w Poznaniu drużynę, która realnie będzie się liczyć w walce o Ligę Mistrzów?

- Myślę, że jeżeli się nie wzmocni, będzie musiała liczyć na szczęście w losowaniu. Prawdopodobnie odejdzie Karol Linetty, na kilku pozycjach Lech ma problemy.

Lech na plus, Legia na minus. Czy jakieś inne zespoły zasłużyły na miano oczarowania sezonu?

- Pozbierała się Lechia Gdańsk, niektóre ich mecze oglądało się z przyjemnością. Jagiellonia Białystok, która bez wielkich transferów też prezentuje dobry poziom jak na polską ligę. Szkoda, że spadł Zawisza Bydgoszcz, gdyż na wiosnę prezentował się naprawdę bardzo dobrze. Zabrakło jednego, dwóch meczów, które by pozwoliły na pozostanie w lidze. Myślę, że Śląsk dobrze zagrał na swoje możliwości. Trener Pawłowski wykonał bardzo dobrą pracę.

A kto, oprócz Legii i Bełchatowa, zagrał poniżej możliwości?

- Wisła Kraków. Biorąc pod uwagę możliwości zawodników, Wisła powinna zająć wyższe miejsce i lepiej się prezentować.

Czy generalnie poziom rozgrywek idzie w górę?

- Poziom może nie, ale emocje były naprawdę duże. Tylko chciałbym, żeby trenerzy nie powtarzali takich wypowiedzi jak ta Ryszarda Tarasiewicza, że oni nie godzą się z podziałem punktów, bo mieliby spokojniejszą wiosnę. Kibice kupują karnety i nie ma tak, że jeśli ich zespół znajdzie się gdzieś w środkowej strefie, to ceny będą niższe, bo mniejsze będą emocje. Płacą tyle samo, więc powinniśmy wymagać, żeby każdy mecz był emocjonujący.

- Można wspaniale grać pod presją, można wspaniale grać na luzie. Można zajmować dziesiąte miejsce i przyciągnąć kibiców grając na maksa. To kibic doceni. My nie chcemy spacerków, my chcemy emocji w każdym meczu.

Dowiedz się więcej na temat: Dariusz Dziekanowski | Lech Poznań | Legia Warszawa | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama