Dwóch mistrzów świata w Zabrzu, zwycięstwo w samej końcówce. Historyczny wynik
Górnik Zabrze potrzebował zwycięstwa, aby wrócić na fotel lidera Ekstraklasy, przynajmniej do kolejnego meczu Jagiellonii Białystok. Na przeciwnym biegunie jest Pogoń Szczecin, która ucieka przed strefą spadkową i każdy punkt jest dla niej na wagę złota. Rozstrzygnięcie nadeszło w 90. minucie, po rzucie karnym podyktowanym dla Pogoni za zagranie piłki ręką. Tyle wystarczyło, aby wygrać 1:0. To dla "Portowców" dopiero drugie zwycięstwo w Zabrzu w historii w ligowych zmaganiach.

Już w 9. minucie Pogoń mogła sama sobie rzucić kłody pod nogi. Fatalne wyprowadzenie od własnej bramki skończyło się przejęciem piłki przez Sondre Lisetha. Norweg od razu podał do Maksyma Khlana, a ten uderzył z pierwszej piłki, sprzed pola karnego. Futbolówka wylądowała jednak na poprzeczce i wróciła w pole gry. Dwie minuty wcześniej, przyjezdznych uratował słupek.
Pomimo tego, że Górnik oddał aż siedem strzałów na bramkę "Portowców" w pierwszej połowie, to nie był w stanie wyjść na prowadzenie. W tym czasie Szczecinianie tylko raz zagrozili bramce strzeżonej przez Marcela Łubika.
Od początku drugiej połowy, Górnik od razu przeszedł do ofensywy. Erik Janza pognał lewym skrzydłem i wrzucił zdłuż bramki. Obrona stara się zażegnać zagrożenie, ale ostatecznie piłka spadła pod nogi Jarosława Kubickiego. Pomocnika Zabrzan nie zastanawiał się długo i huknął z woleja - ale nie trafił w bramkę. Po tej próbie skrył twarz w dłoniach.
Gospodarze widząc, że ich rywale stwarzają sobie stosunkowow mało sytuacji, raz po raz naciskali, a tuż po godzinie gry szczęścia poszukał Michal Sáček. Jego strzał z powietrza mocno jednak wyhamował po kilku kozłach i Valentin Cojocaru nie miał większych problemów z wyłapaniem piłki.
W 70. minucie gorąco zrobiło się pod bramką Górnika, kiedy to przyjezdni wykonywali rzut wolny. Z decyzją sędziego nie mogli pogodzić się gospodarze, ale ich argumentacja nie przyniosła zmiany decyzji. Kamil Grosicki mocno dośrodkował, trafiając przy okazji Lisetha. To dało "Portowcom" korner, ale na tym zagrożenie się skończyło, bo Łubik był faulowany próbując złapać piłkę.
W kolejnej akcji kibice byli świadkami przepychanki w środku boiska, która skończyła się pokazaniem aż trzech żółtych kartek przez arbitra. Leo Borges i Jan Biegański z Pogoni oraz Erik Janza z Górnika musieli zostać upomniani.
Na kilka minut przed końcem, Pogoń Szczecin przyspieszyła grę po uprzednim uspokojeniu, co skończyło się świetną okazją dla Grosickiego. Legendarny reprezentant Polski huknął z woleja - obok bramki.
To jednak nie był koniec emocji, bo chwilę później piłka trafiła w rękę Josemy w polu karnym, po strzale Fredrika Ulvestada. Sędzia początkowo pozwolił dokończyć akcję, a później wspomógł się VAR-em i podyktował rzut karny.
Norweg podczas do "jedenastki" i wytrzymał ciśnienie, strzelając w swoją prawą stronę, myląc kompletnie Łubika.
Dla Pogoni to nie tylko ważne zwycięstwo, ale także historyczny wyczyn. "Portowcy" wygrali w Zabrzu dopiero po raz drugi w historii w rozgrywkach ligowych. Godny odnotowania jest fakt, że na murawie pojawiło się w ostatnich minutach dwóch mistrzów świata - Lukas Podolski (z 2014 roku) oraz Benjamin Mendy (z 2018 roku).












