Legia Warszawa po dwóch ligowych kolejkach sezonu 2026/27 była niepokonana. Podopieczni Marka Papszuna w dwóch pierwszych meczach pokonali Pogoń Szczecin (1:0) i Zagłębie Lubin (3:1). W sobotę czekało ich starcie z Koroną Kielce, która ma w nogach zaledwie jeden mecz. Kielczanie na inaugurację ulegli 0:1 Jagiellonii Białystok, a ich ligowe starcie z Górnikiem Zabrze zostało przełożone.
Warszawianie jechali do Kielc z przeświadczeniem, że czeka ich trudny pojedynek. - Spodziewamy się twardej walki. Patrząc historycznie na moje mecze, które grałem z Koroną w Kielcach, to były trudne spotkania z przeciwnikiem, który zawsze był bardzo zmotywowany i tego się spodziewamy - oznajmił na przedmeczowej konferencji trener Legii.
Chirurgiczna precyzja Łukasza Zjawińskiego
Przyjezdni od pierwszych minut przejęli inicjatywę i narzucili swoje warunki gry. Niewiele jednak z tego wynikało. Pierwszą groźną okazję stworzyli gospodarze, a dokładnie Kamil Jakubczyk, który oddał piękny strzał zza pola karnego. Na posterunku był jednak Otto Hindrich, który popisał się udaną paradą. Ten moment sprawił, że Kielczanie zaczęli odważniej przejmować inicjatywę i częściej przebywali przy piłce.
Wynik spotkania w 28. minucie otworzyli jednak piłkarze ze stolicy, a konkretnie Łukasz Zjawiński. Napastnik Legii strzałem głową pokonał bramkarza gospodarzy. To był jedyny celny strzał gości w całym spotkaniu.
- Dobrze, że strzelony gol, ale popełniłem wiele błędów przy pressingu. I muszę się poprawić w drugiej połowie - powiedział bohater pierwszej połowy w rozmowie z Canal+.
Korona dopięła swego. Stępiński najczujniejszy w polu karnym
Gospodarze w drugiej połowie szukali swoich okazji do wyrównania wyniku. Bardzo aktywny był m.in. Patrik Hellebrand, który szukał swojej okazji strzałem zza pola karnego.
W 70. minucie Mariusz Stępiński ucieszył miejscowych fanów. Napastnik Korony doskonale znalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i pokonał bramkarza Legii po strzale głową.
Chwilę później mogło być 2:1, ale Wiktor Długosz nieznacznie się pomylił, a piłka po jego strzale poleciała obok słupka.
Trenerzy Zieliński i Papszun szukali jeszcze sposobu, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Pod koniec spotkania dokonali zmian, ale żaden z jokerów nie został bohaterem. Tym samym Legia pierwszym raz w sezonie straciła punkty. Z kolei Korona zapisała pierwsze "oczko" na swoim koncie.
Warszawianie z dorobkiem 7 punktów pozostają liderami PKO BP Ekstraklasy, ale to może się zmienić już w niedzielę. Warunkiem jest zwycięstwo Jagiellonii Białystok nad Widzewem Łódź.
Legia w następnej kolejce podejmie na własnym stadionie Radomiaka Radom. Z kolei Korona o kolejne ligowe punkty powalczy w Łodzi z Widzewem.















![Siatkarze rozpoczęli walkę o medale ME. Oto akcje pierwszego dnia [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N9VMV9HNWK3PC-C401.webp)
