Dwa ciosy w trzy minuty. Rywale nie wiedzieli, co się dzieje. Sceny w meczu Ekstraklasy
Na zakończenie sobotnich spotkań 15. kolejki PKO BP Ekstraklasy zmierzyły się ze sobą GKS Katowice i Piast Gliwice. Druga z wymienionych drużyn zmaga się z ogromnym kryzysem i jest jednym z kandydatów do spadku z ligi. Mimo to zdołała się przełamać i pokonać gospodarzy 3:1. W ten sposób ekipa Daniela Myśliwca zdobyła niezwykle ważne trzy punkty do ligowej tabeli.

Tylko jedno zwycięstwo w sezonie, osiem punktów i ostatnie, 18. miejsce w tabeli. Tak przed spotkaniem 15. kolejki z GKS Katowice wyglądała sytuacja Piasta Gliwice. Gospodarze natomiast w przypadku wygranej mogli zanotować spory awans w ligowej tabeli. I to właśnie ekipa Rafała Góraka lepiej rozpoczęła spotkanie. Wydawało się, że jego piłkarze doskonale wiedzą, co trzeba zrobić, aby zdobyć trzy punkty.
Pojawiły się jednak pierwsze przeszkody, bowiem po jednym ze starć fizycznych już w 8. minucie boisko opuścić musiał Mateusz Kowalczyk. Do tego z czasem do głosu powoli dochodził Piast. W polu karnym świetnie się ustawiał Hugo Vallejo, jednakże nic z tego nie wynikało. Co gorsza, GKS mógł stracić drugiego zawodnika, Bartosza Nowaka. Po interwencji sztabu medycznego 32-latek zdołał wrócić do gry.
Zespół z Gliwic kontynuował odważną grę, a pierwsze efekty nadeszły w 22. minucie. Na wysokości pola karnego aut wyrzucał Patryk Dziczek, a zamieszanie w szesnastce wykorzystał Igor Drapiński. Strzałem z woleja pokonał Rafała Strączka i cieszył się ze swojego pierwszego gola w PKO BP Ekstraklasie.
Chwilę później było już 2:0. Dośrodkowanie z lewej strony wykorzystać chciał Erik Jirka, który zdawał się zgrywać piłkę do lepiej ustawionych partnerów. Linię podania przeciął Lukas Klemenz, który niefortunnie skierował futbolówkę do własnej bramki.
GKS starał się wrócić do meczu i wypracować swoje sytuacje. Okazję na gola kontaktowego miał Borja Galan, który fantastycznie odnalazł się w polu karnym. Piłka po jego strzale przeleciała jednak tuż obok słupka. Co więcej, tuż przed zakończeniem pierwszej połowy zespół z Katowic wywalczył rzut karny.
Długie podanie wykorzystał Zrelak, a po chwili upadł w okolicach bramki Placha. Sędzia Raczkowski po analizie VAR zmienił jednak swoją decyzję i anulował jedenastkę. Pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 2:0 dla Piasta.
Piast wreszcie się przełamał, jest drugie zwycięstwo
Druga połowa rozpoczęła się od walki w środkowej strefie boiska. Ani jedna, ani druga drużyna nie mogła przedostać się w pole karne rywali. Bliższy tego był jednak Piast, który po rzucie rożnym mógł zanotować trzecie trafienie. Defensorzy gospodarzy jednak skutecznie stanęli na linii strzału.
W 56. minucie przed świetną okazją stanął Galan. Hiszpan został idealnie odnaleziony przez Nowaka, który dośrodkował po stałym fragmencie gry. Mimo to jego strzał poleciał daleko nad bramką. Sytuacja na boisku zmieniała się, jak w kalejdoskopie, bowiem po chwili do interwencji Strączka zmusił przebywający na murawie od kilku chwil Lokilo. Golkiper stanął jednak na wysokości zadania.
W 66. minucie strzałem z dystansu popisał się Galan. Kolejny raz świetnie między słupkami spisał się Frantisek Plach. Kilka minut później bramkarz znów miał co robić. Oko w oko ze Słowakiem stanął Ilya Shkurin, lecz znów lepszy okazał się piłkarz Piasta.
Spotkanie zdecydowanie nabrało na jakości, czego dowodem była akcja z 75. minuty. Kapitalnie piłkę spod pressingu wyprowadził Lokilo i podaniem prostopadłym wypuścił na wolne pole Germana Barkovskiy'ego. Ten szybko wyparzył Erika Jirkę, który strzałem po ziemi podwyższył prowadzenie Piasta na 3:0.
Pięć minut później mogło być już 4:0. Piast wyprowadził bliźniaczą akcję, jednak tym razem strzał Jirki zatrzymał Strączek. Tuż przed końcem spotkania honorowe trafienie dla GKS-u zaliczył Klemenz. Defensor doskonale wykorzystał zgranie Wasielewskiego i strzałem w okienko ustalił wynik meczu na 3:1 dla Piasta
W ten sposób drużyna Daniela Myśliwca zanotowała swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie i awansowała z 18. na 17. lokatę PKO BP Ekstraklasy.















