Dramat Widzewa Łódź, utopili prawie 30 milionów. Wyglądało to koszmarnie
Niemal 30 milionów złotych łącznie kosztowali Widzew Łódź Mariusz Fornalczyk i Osman Bukari. U Aleksandara Vukovicia skrzydłowi jednak nie grają, gdyż trener ma inną koncepcję na swoją drużynę. W jej wyniku w rywalizacji z Górnikiem Zabrze budowany za grube miliony Widzew nie oddał nawet jednego celnego strzału. Gra wyglądała dramatycznie, a takiego stanu rzeczy dość mają już nawet kibice łódzkiej drużyny.

Jest 70. minuta meczu z Górnikiem Zabrze, a w statystykach Widzewa Łódź figurują liczby: xG 0, 42 procent posiadania piłki, 0 strzałów i 1 rzut rożny - obraz nędzy i rozpaczy i absolutna antyreklama Ekstraklasy. A mowa o drużynie, która wydała w tym sezonie na transfery niemal 23 miliony euro, czyli niemal 100 milionów złotych!
Aleksandar Vuković, który objął stery łódzkiej drużyny na początku marca jest już czwartym trenerem w tym sezonie. Rozgrywki 2025/26 zaczynał Zelijko Sopic, później zmienił go Patryk Czubak. Na miejsce Czubaka przyszedł Igor Jovicevic i wytrwał na stanowisku 15 spotkań. Vukovicia sprowadzono w roli ratownika, który ma utrzymać drużynę z aspiracjami w Ekstraklasie.
Widzew Łódź pogrążony w chaosie. Eksperci i kibice nie zostawili suchej nitki
Częste zmiany doprowadziły do całkowitego chaosu w klubie, którego kadra jest zbieraniną piłkarzy, na których wydano grube miliony. A wielu z nich na czele z Mariuszem Fornalczykiem, czy Osmanem Bukarim nie pasuje do układanki taktycznej nowego szkoleniowca. W związku z czym nie grają. Tak więc niemal 30 milionów złotych, bo tyle łącznie kosztowali dwa skrzydłowi, zostało "utopione".
Moim głównym celem jest teraz ustabilizowanie tego składu i zbudowanie zespołu z indywidualności, które już istnieją. Nie ulega wątpliwości, że pozyskano dobrych zawodników, bardzo dobrych indywidualnie, ale bardzo ważne jest zbudowanie zespołu. Mamy mało czasu i to jest dla nas duży problem, ale będziemy próbować, ponieważ to jest pierwszy warunek do osiągnięcia naszego celu, czyli utrzymania się w lidze
I trzeba przyznać, że stabilność udało się zyskać. Już dawno żadna drużyna w formacji ataku nie prezentowała tak stabilnej bierności. 5:9 - tyle wynosi statystyka celnych strzałów Widzewa w meczach pod wodzą Vukovicia względem rywali. W opinii wielu ekspertów nie ma ekipy w Ekstraklasie wyglądającej gorzej w ofensywie, aniżeli RTS.
"Antyreklama piłki nożnej w Łodzi. Widzew zbłaźnił się na własnym stadionie" - brzmiał nagłówek po meczu z Górnikiem Zabrze w Przeglądzie Sportowym Onet.
"Ohydny. Wstrętny. Okropny. Paskudny. Obrzydliwy. Odrażający. Koszmarny. Odpychający. Tragiczny. To lista słów, które opisują dzisiejszy mecz w Łodzi" - pisało z kolei Weszło.com.
Postawy łódzkiej drużyny nie broniła nawet jej legenda - Zbigniew Boniek. "Po Widzewie ( słabo to wyglądało ) spojrzę na Pietuszewskiego, mecz Braga- Porto to piękna okazja" - napisał na portalu "x.com".
Gra taka jak z Górnikiem Zabrze to wręcz plucie w twarz kibicom, którzy tłumnie przychodzą na stadion przy al. marsz. Piłsudskiego i znani są z żywego dopingu. Zresztą wystarczy zajrzeć na kibicowskie fora, żeby dowiedzieć się, że oni sami są potężnie rozczarowani.
"Dno i wodorosty. Jak to ma być walka i zaangażowanie o pozostanie w lidze to zakończmy sezon już dziś. A resztę oddajmy walkowerem. Na bramkę nie oddaliśmy żadnego strzału . W trybuny też nie. Wyszli potruchtali i tyle. WSTYD" - brzmiał jeden z popularniejszych komentarzy po spotkaniu na portalu widzewtomy.net.
"Nie chcę nikogo obrażać, ale nie tak powinna grać drużyna która walczy o utrzymanie - naprawdę ciężko było na to patrzeć", "Nie widziałem dzisiaj niczego takiego jak składny, przemyślany atak. Wszystko jak na slow motion było, bez wiary, zaangażowania i o zgrozo bez nawet jednego celnego strzału przez 90 minut. W ten sposób wygrać się nie da. Utrzymanie (?) w sferze marzeń by nie powiedzieć naiwnośc" - wtórowali mu inni.
Miliony wyrzucone w błoto. Nowy trener Widzewa bez pomysłu B
Vuković z bliska patrzył, jak jego podopieczni kompromitują się w ataku. I nie zdecydował się nawet na chwilę wpuścić na boisko sprowadzonych za grube miliony Fornalczyka, ani Bukariego. Bo koncepcja trenera jest inna - gra wahadłami, bez skrzydłowych. Tyle że skoro nie funkcjonuje plan A, to warto chyba jednak mieć też plan B. A takowego nowy szkoleniowiec nie posiada.
Czy same wymęczone remisy wystarczą do utrzymania w Ekstraklasie? Śmiem wątpić. Ale może właśnie spadek podziałałby otrzeźwiająco dla działaczy, a przede wszystkim właściciela. I w Widzewie ktoś zacząłbym wreszcie coś zacząć robić z głową i przede wszystkim wedle przygotowanego wcześniej planu.
Oglądanie meczów Widzewa to obecnie jedynie marnotrawstwo czasu, który można by spożytkować lepiej - ot liczeniem przejeżdżających za oknem samochodów, albo obserwacją i interpretacją kształtów chmur na niebie. Brak elastyczności taktycznej łódzkiej drużyny na tym etapie sezonu jest wręcz zatrważający.














