Dramat w Ekstraklasie. Heroiczny bój o życie przegrany. Gol zagłady w doliczonym czasie
Arka Gdynia przegrała 2:3 z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza w ostatnim meczu 33. kolejki Ekstraklasy. To był mecz z niebagatelną stawką. Porażka oznacza dla gospodarzy degradację. Decydującą bramkę stracili po zabójczej kontrze w trzeciej minucie doliczonego czasu gry! Tym sposobem z krajową elitą już po roku żegnają się dwie ekipy, które do sezonu przystępowały w roli beniaminka.

To był dobry pretekst, by poniedziałkowy wieczór spędzić z Ekstraklasą. Drużyna z nożem na gardle podejmowała rywala, który nie miał już nic do stracenia. Mógł tylko pociągnąć za sobą gospodarzy w czeluść degradacji.
Arka przystępowała do tego spotkania z przedostatniego miejsca w tabeli. I ze świadomością, że porażka oznacza koniec nadziei na zachowanie miejsca w elicie. Margines błędu wynosił praktycznie zero.
Arka - Termalica. Czarna rozpacz w Gdyni. Degradacja po golu w doliczonym czasie
Zgodnie z przewidywaniami od pierwszych minut lepsze wrażenie sprawiali Gdynianie. Tyle że... jeszcze przed upływem kwadransa przegrywali 0:1. Tak chaotycznie wybijali piłkę z pola karnego, że w końcu dopadł do niej Damian Hilbrycht, huknął z półwoleja i było po zabawie.
Później przez całe pół godziny gospodarze bili głową w mur. Kiedy jednak w końcówce pierwszej połowy natarli z podwójnym impetem, ich wysiłki przyniosły efekt. Ale nie od razu.
Najpierw bliski wyrównania samobójczym uderzeniem był Kamil Zapolnik. Po jego niefortunnej interwencji futbolówka zatrzymała się na poprzeczce. Zaraz potem w znakomitej sytuacji piłkę w słupek posłał Patryk Szysz.
Dopiero w doliczonym czasie idealną centrą z lewego skrzydła popisał się Vladislavs Gutkovskis. Bez przyjęcia z trzech metrów uderzył Edu Espiau i było 1:1. Analiza VAR wykluczyła ofsajd. Ten wynik wciąż jednak oznaczał dla ekipy z Wybrzeża widmo katastrofy.
Po zmianie stron minęło raptem kilka minut, gdy ponownie w roli głównej wystąpił Gutkovskis. Tym razem Łotysz sam przystąpił do egzekucji. Przymierzył idealnie sprzed pola karnego i zrobiło się 2:1.
Arka wyraźnie nie miała jednak pomysłu, co z tym prowadzeniem zrobić. Bronić czy szukać okazji do zadania decydującego ciosu? To się zemściło, gdy do końcowego gwizdka pozostawało niewiele ponad kwadrans.
Gol na 2:2 padł po centrze z rzutu rożnego. Piłka trafiła pod nogi Arkadiusza Kasperkiewicza, a ten płaskim strzałem umieścił piłkę w bramce zrozpaczonych gospodarzy.
Ale najgorsze miało dopiero nadejść. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Niecieczanie wyprowadzili zabójczą kontrę. W sytuacji sam na sam z golkiperem Arki znalazł się Ivan Durdov i pokonał go strzałem między nogami! To był koniec.
Arka i Termalica to zespoły, które w poprzednim sezonie wywalczyły bezpośredni awans do Ekstraklasy. W najwyższej klasie rozgrywkowej wytrwały tylko rok. Teraz jedyną zagadką na dole tabeli pozostaje już tylko obsada trzeciego miejsca "pod kreską".













