Dramat na wybrzeżu. Całe Trójmiasto drży. Oto co im grozi
Przed nami przedostatnia kolejka PKO BP Ekstraklasy. 33. runda gier dla wielu drużyn będzie absolutnie kluczowa - szczególnie tych walczących o utrzymanie w elicie. Szczególnie duże natężenie obaw da się odczuć na północy naszego kraju. W Trójmieście, gdzie Lechia Gdańsk i Arka Gdynia toczą morderczy bój o wyjście spod czerwonej kreski oznaczającej spadek do 1. ligi.

Piłkarska północ w Polsce i tak jest już bardzo słaba. Biorąc pod uwagę, że Jagiellonia Białystok ma swoją siedzibę bardziej na wschodzie, a Pogoń Szczecin bardziej na zachodzie, Lechia Gdańsk i Arka Gdynia są jedynymi przedstawicielami tej części naszego kraju w piłkarskiej elicie.
Jeśli Lechia i Arka spadną do 1. ligi, w Ekstraklasie nie pozostanie już żadna drużyna z centralnej północy. Taka sytuacja miała już miejsce w sezonie 2023/24, kiedy oba zespoły grały na drugim poziomie rozgrywkowym. Później jednak zdołały awansować. Rok po roku. Najpierw Lechia, a później Arka.
Nigdy jednak nie doszło do sytuacji, w której oba te zwaśnione kluby spadają z Ekstraklasy w jednym sezonie. Dla trójmiejskiego futbolu taki scenariusz byłby wielką porażką, a wiele wskazuje na to, że może on się zrealizować.
Arka i Lechia nad przepaścią. Trójmiejskie kluby w 33. kolejce zagrają o życie
Przed 33. kolejką obie drużyny znajdują się w strefie spadkowej. Arka Gdynia ma trzy punkty straty do bezpiecznego miejsca. Na dwa mecze przed końcem wygląda to fatalnie.
Lechia Gdańsk ma o jeden punkt mniej niż bezpieczna Korona Kielce. Jej sytuacja jest więc tylko nieco lepsza. Forma obu zespołów natomiast nie napawa optymizmem. W ostatnich pięciu kolejkach nie wygrały one żadnego spotkania. Lechia zanotowała tylko jeden remis, a Arka trzy.
W 33. kolejce Lechia Gdańsk zagra o utrzymanie z... Legią Warszawa, która przyjedzie do stolicy Pomorza. Będzie to bardzo trudne zadanie dla podopiecznych Johna Carvera. Optymistycznie można postrzegać fakt, że Legia zdołała już zapewnić sobie utrzymanie, więc podopieczni Marka Papszuna rozegrają to spotkanie bez stawki. Lechia natomiast zagra o życie. Jeśli przegra, może powoli żegnać się z Ekstraklasą.
Arka Gdynia natomiast podejmie Bruk-Bet Termalikę Nieciecza. "Słonie" spadły już z Ekstraklasy, więc podobnie jak Legia z Lechią, zagrają bez stawki. Gospodarze również nie będą mogli pozwolić sobie na błąd. Będą zdecydowanymi faworytami, biorąc pod uwagę cały kontekst.
Oceniając sezon w wykonaniu Lechii, należy pamiętać o tym, że drużyna ta zaczynała sezon z poziomu -5 punktów. Gdyby anulować tę karę, utrzymanie w Ekstraklasie byłoby już pewne. Gdańszczanie znajdowaliby się w okolicy środka tabeli.
John Carver w pewnym momencie stworzył drużynię grającą najładniejszą piłkę w całej lidze, a potwierdza to fakt, że w 32 kolejkach strzeliła ona najwięcej goli - aż 59. To wymowne, że spaść z ligi może ekipa, która zdobyła w niej najwięcej bramek. Ten sezon jet po prostu szalony. Obrona Lechii natomiast prezentowała się fatalnie i właśnie dlatego BKS na dwie kolejki przed końcem drży o utrzymanie w elicie.
25 marca 2026 roku Arka Gdynia zwolniła Dawida Swargę. Za kadencji tego szkoleniowca drużyna punktowała fatalnie na wyjazdach, ale u siebie traciła mało punktów. Arka nie była mocną drużyną, ale przynajmniej miała jakikolwiek atut, na którym można było oprzeć walkę o utrzymanie.
Średnia punktowa Szwargi w 43 meczach wynosiła 1,51 punktu na mecz. Niedawno zastąpił go Dariusz Banasik. Zaczęło się od zwycięstwa 3:1 z Zagłębiem Lubin, ale później nadeszła seria pięciu meczów bez porażki. Średnia z tych sześciu występów to 1 punkt na mecz, a więc wyraźnie gorsza niż ta Szwargi na o wiele większej próbce.
Sytuacja obu trójmiejskich klubów jest więc bardzo zła. Arki Gdynia wręcz fatalna. W 33. kolejce oba te zespoły rozegrają najważniejsze mecze tego sezonu. Spotkania ostatniej szansy. Jeśli nie wygrają, 1. liga znowu zawita do Trójmiasta w pełnym wymiarze.












