Reklama

Reklama

Derby Łodzi zaczną trzecią kolejkę

Już w piątek o godzinie 20 zostaną rozegrane 55. derby Łodzi. Spotkanie Widzewa z ŁKS-em tradycyjnie budzi ogromne emocje wśród fanów obu drużyn.

Nie ma co ukrywać, że dla jednych i drugich jest to najważniejszy pojedynek w tej rundzie. Chodzi przecież nie tyle o trzy punkty (choć i one są ważne), ale o prymat w mieście. O to, którzy kibice przez najbliższe pół roku będą mogli chodzić z podniesioną głową.

Reklama

Po raz pierwszy od sześciu lat derby Łodzi zostaną rozegrane na szczeblu pierwszej ligi. Tak naprawdę, to właśnie konfrontacja drużyn z tego samego miasta w najwyższej klasie rozgrywkowej oznacza z definicji derby. Choć cztery ostatnie pojedynki Widzewa i ŁKS-u w drugiej lidze niczym przecież nie ustępowały tym pamiętnym, z pierwszej ligi.

W tym roku derby wypadły wyjątkowo wcześnie. Oba zespoły są beniaminkami i ich możliwości w dużej mierze wciąż są niewiadomą. Tym bardziej trudno wytypować faworyta. Bardziej doświadczony zespół ma ŁKS, ale atutem Widzewa jest młodzieńcza fantazja, która może przeważyć szalę zwycięstwa na naszą stronę. Pod warunkiem, że widzewska młodzież nie wyjdzie na boiska na miękkich nogach, jak to miało miejsce przed tygodniem w Bełchatowie.

Oba zespoły zagrają osłabione. Trener Michał Probierz nie będzie mógł skorzystać z króla strzelców drugiej ligi: Bartłomieja Grzelaka, Jakuba Wawrzyniaka i Kelechiego Iheanacho. - Ale za to być może kibicom zaprezentuje się Łukasz Broź, który już wyleczył kontuzję - stwierdził Zbigniew Stefaniak, drugi trener Widzewa. Natomiast trener Marek Chojnacki nie będzie mógł skorzystać z Dariusz Kłusa. - Darek pali się do gry, ale chyba z niego nie skorzystam. Przy tego typu urazach (twarzy - przyp. red.) łatwo jest zrobić piłkarzowi krzywdę - powiedział Chojnacki.

Dowiedz się więcej na temat: Łódź | ŁKS | derby

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje