Decyzja sędziego wywołała burzę. PZPN zareagował natychmiast. Jest komunikat
W ostatnią niedzielę Jagiellonia Białystok odniosła cenne zwycięstwo nad walczącą o utrzymanie w Ekstraklasie Arką Gdynia. Niżej notowani gospodarze mieli sporo pretensji do sędziego Wojciecha Mycia, który w pierwszej połowie nie podyktował rzutu karnego za zagranie ręką w polu karnym "Jagi". Decyzję sędziego pod lupę wzięło Kolegium Sędziów PZPN. Ich komunikat daje jednoznaczny osąd całej sytuacji.

Rywalizacja w Ekstraklasie wchodzi w decydującą fazę. Emocji nie brakuje, bo stawka w tym roku jest wyjątkowo wyrównana. Grono drużyn walczących zarówno o mistrzostwo Polski, europejskie puchary oraz ligowy byt jest szczególnie szerokie. Na ten moment w praktyce nie ma drużyny, która w ostatnich pięciu kolejkach nie gra już o żadną większą stawkę.
Aktualnie faworytem do mistrzostwa kraju jest Lech Poznań, utrzymujący trzy punkty przewagi nad Jagiellonią Białystok i Górnikiem Zabrze. Na dole w tabeli w najgorszej sytuacji są Bruk-Bet Termalica Nieciecza oraz Widzew Łódź. Ostatnie z miejsc zagrożone spadkiem zajmuję Arka Gdynia.
To właśnie Gdynia była w niedzielne popołudnie areną spotkania, które może okazać się wyjątkowo brzemienne w skutkach. Wyżej notowana Jagiellonia na gwałt potrzebuje punktów, by pozostać w grze o mistrzostwo. W potrzebie jest również Arka, której losy zapewne będą ważyły się do ostatniej kolejki.
W Gdyni zawrzało po decyzji Wojciecha Mycia. Kolegium Sędziów PZPN zareagowało
Białostoczanie na wyjeździe bardzo szybko przystąpili do ataku. Już w 9. minucie przyjezdni mogli świętować historycznego gola. Jesus Imaz pokonując Jędrzeja Grobelnego zapisał się w annałach Ekstraklasy jako najskuteczniejszy obcokrajowiec w historii. Gol strzelony Arce był jego 109. w historii występów w naszej lidze - Hiszpan tym samym wyprzedził dotychczasowego lidera Flavio Paixao.
Hiszpan jeszcze w pierwszej połowie wyśrubował swój rekord, strzelając drugiego gola. W drugiej części spotkania triumf 3:0 "Jagi" przypieczętował Samed Bażdar. Wynik może wskazywać na to, że przewaga Jagiellonii była druzgocąca. Statystyki pomeczowe jednak nie do końca to potwierdzały. Gospodarze dodatkowo mieli sporo pretensji do sędziego Wojciecha Mycia.
Chodziło o sytuację z końcówki pierwszej połowy. W 44. minucie ustawiony z prawej strony pola karnego Oskar Kubiak zebrał piłkę odbitą przez Sławomira Abramowicza. Po zagraniu piłkarza Arki futbolówka trafiła w rękę defensora, co zatrzymało akcję miejscowych. Wojciech Myć pozostał jednak w tej sytuacji nieugięty, uznając, że Guilherme Montoia zagrywając ręką nie poszerzył obrysu ciała. Sędzia główny nie użył również systemu VAR.
Ta decyzja sędziego Mycia znalazła się pod lupą Kolegium Sędziów PZPN, które we wtorek wydało oficjalny komunikat, w którym cała sytuacja została zinterpretowana. Orzeknięto ostatecznie, że decyzja podjęta przez arbitra była słuszna, a Arce nie należał się rzut karny.
- Obrońca starając się uniknąć kontaktu piłki z rękoma schował je za plecami, wystawiając poza obrys swojego ciała oba łokcie. Kontakt piłki z ręką nastąpił jednak prawą dłonią, która położona jest bardzo blisko ciała (decydujące kryterium) i nie poszerza go w nienaturalny sposób. Sędzia gry nie przerwał, a VAR poddał tę sytuację szczegółowej analizie pod kątem potencjalnego rzutu karnego. Słusznie podtrzymał decyzję sędziego o braku przewinienia - takiej interpretacji tej sytuacji dokonało Kolegium Sędziów PZPN.
W najbliższej kolejce druga w tabeli Jagiellonia zagra u siebie z trzecim Górnikiem Zabrze. Arka natomiast zawalczy o ucieczkę ze strefy spadkowej w wyjazdowym spotkaniu z Piastem Gliwice.













