Dantejskie sceny w meczu Ekstraklasy. Kadrowicz Urbana poszkodowany, polała się krew
Nie zabrakło emocji w sobotnim meczu Rakowa Częstochowa z Widzewem Łódź w 27. kolejce Ekstraklasy. Niestety jednocześnie nie zabrakło scen, których na murawie chcielibyśmy oglądać jak najmniej. W doliczonym czasie gry, przy wyrównującej bramce gospodarzy, mocno ucierpiał Bartłomiej Drągowski, który próbował uratować swój zespół przed utratą gola.

Nieco bardziej złośliwi kibice czy eksperci mogliby powiedzieć, że 90 minut meczu Rakowa z Widzewem można wyrzucić do kosza. A to dlatego, że prawdziwe show rozpoczęło się dopiero w doliczonym czasie gry, który potrwał prawie kwadrans.
Najpierw cudownym uderzeniem popisał się Fran Alvarez. Hiszpan z około 12. metra przymierzył z całej siły pod poprzeczkę. Kibice gości eksplodowali z radości, od zgarnięcia niezwykle cennego kompletu punktów dzieliło ich już tylko kilka minut.
Drągowski ruszył do rywala. Aż strach patrzeć
Ale grający w osłabieniu piłkarze Rakowa nie mieli zamiaru się poddawać. W 97. minucie w sytuacji sam na sam z Bartłomiejem Drągowskim znalazł się Lamine Diaby-Fadiga. Gwinejczyk zdołał jeszcze odegrać do wbiegającego Stratosa Svarnasa, który skierował piłkę do pustej bramki.
W całej akcji olbrzymim poświęceniem wykazał się bramkarz reprezentacji Polski. Drągowski od razu ruszył do Diaby'ego-Fadigi, aby jak najbardziej utrudnić mu uderzenie lub podanie. Finalnie zawodnik Rakowa tuż po momencie kontaktu z futbolówką dosłownie kopnął kadrowicza Jana Urbana piszczelem w twarz.
28-latek runął na ziemię. Długo nie podnosił się z murawy. Kiedy przerażeni zawodnicy łódzkiego klubu zobaczyli jego stan, od razu, nerwowo wzywali sztab medyczny. Lekarze długo opatrywali Bartłomieja Drągowskiego, który chwilę później - z zakrwawionym policzkiem - tłumaczył sędziemu, że był faulowany przy golu Rakowa na 1:1 Mimo to sędzia Paweł Raczkowski uznał trafienie i pokazał mu żółtą kartkę. Zawodnik Widzewa w ferworze walki ruszył jeszcze w pole karne rywala, chcąc pomóc w strzeleniu drugiego gola, ale Aleksandar Vuković szybko ostudził jego zapędy.
- Czuję się jak po wojnie. Zasługiwaliśmy na wygraną. Puściły mi nerwy po tej sytuacji, powiedziałem kilka słów za dużo. Zostałem kopnięty w głowę, dlatego tak zareagowałem. Jakbym ja był kogoś kopnął, to byłby faul - mówił Drągowski po ostatnim gwizdku, cytowany przez Adriana Heluszka w mediach społecznościowych.
Obie drużyny podzieliły się punktami.














