Czerwona kartka, potem gol w końcówce. Piast znów bez triumfu, ale z urwanym Jagiellonii punktem
Sobotnie emocje związane z rozgrywkami PKO BP Ekstraklasy zakończyły się w Gliwicach, gdzie w wieczornym starciu Piast podjął ekipę Jagiellonii Białystok. Zmagania te skończyły się remisem 1:1 - na trafienie Imaza grający w dziesiątkę Piast odpowiedział golem Rivasa w samej końcówce. Ekipa z Górnego Śląska wciąż nie ma w tym sezonie zwycięstwa na swym koncie, ale zdołała urwać sobie przynajmniej jedno "oczko".

Na sobotę 13 września zaplanowano pierwotnie trzy spotkania PKO BP Ekstraklasy - ostatecznie jednak odbyły się tylko dwa mecze. Najpierw do akcji ruszyła Korona Kielce i Pogoń Szczecin - i w tym przypadku ekipa z woj. świętokrzyskiego wygrała skromnie, bo 1:0.
Potem zaś w szranki stanąć miały ekipy Wisły Płock i Cracovii, natomiast potyczkę odwołano z powodu ulewnego deszczu, który zamienił murawę na stadionie płocczan w "basen". Na osłodę polskim sympatykom futbolu pozostało jednak współzawodnictwo Piasta Gliwice oraz Jagiellonii Białystok.
PKO BP Ekstraklasa: Piast Gliwice - Jagiellonia Białystok. Przebieg i wynik pierwszej połowy meczu
W tym przypadku pierwszy gwizdek wybrzmiał krótko po godz. 20.15. Obrona gospodarzy zaspała już na samym początku, co poskutkowało dogodną szansą Pietuszewskiego - jego uderzenie, na szczęście dla Piasta, przeleciało jednak obok słupka bramki Placha.
Mniej więcej w 3. minucie zespół z Gliwic przeprowadził swój pierwszy poważniejszy atak - Tomasiewicz został jednak przyblokowany przez Stojinovicia. Podyktowany następnie rzut rożny nie przyniósł zespołowi z Górnego Śląska wielkiej korzyści.
Kolejne minuty upływały pod znakiem walki od pola karnego do pola karnego, ale bez wielkich konkretów ze strony którejkolwiek z drużyn. Swoisty impas został przełamany dopiero w 9. minucie - wówczas to, po wykonywanym przez "Jagę" rzucie wolnym, Stojinović główkował, ale zrobił to dość nieporadnie i nie zagroził bramkarzowi Piasta.
Niebawem, w 12. minucie, Wojtuszek napędził nową ofensywę gości, ale wszystko skończyło się tu na niedokładnym odegraniu Pululu i wyjściem futbolówki za linię końcową. Po mniej więcej kwadransie gry Tomasiewicz znów próbował z kolei zagrywać ze skrzydła, ale wrzutka tego gracza trafiła wprost w ręce Abramowicza.
W 18. minucie miejscowemu zespołowi udało się skutecznie spenetrować linię obrony Jagiellonii - Felix podał płasko w stronę bramki, ale trafił w jednego z rywali. Niemniej akcja zasługiwała na pewne uznanie.
Oba zespoły naprzemienne naciskały na bramkę oponentów - w 23. minucie np. Dziczek oddał strzał głową po rozegranym rzucie rożnym, ale futbolówka poleciała wysoko ponad poprzeczką. Po kilku chwilach duże zagrożenie w okolicach piątego metra wywołał Pululu, ale ostatecznie - będąc do końca pilnowanym - nie zdołał uderzyć po zgraniu piłki ze strony Vitala.
"Duma Podlasia" dalej naciskała - dośrodkowania próbował chociażby Pietuszewski, ale bramka Placha wciąż była niczym zaklęta. Niedługo potem do interwencji, niejako w ramach riposty, został zmuszony Abramowicz, który niezmiennie zachował wysoki poziom czujności.
W 31. minucie Pululu w gąszczu rywali zdołał sobie znaleźć miejsce na płaski strzał - jego uderzenie zostało jednak wybronione przez golkipera gospodarzy. Trzy minuty później szansę na swoistą odpowiedź miał Felix, ale nie był w stanie uderzyć czysto głową górnego dośrodkowania skierowanego w jego stronę.
Niedługo potem główką - po dograniu z rzutu wolnego ze strony Boisgarda - próbował uderzać też Drapiński. Jego strzał powędrował tuż nad poprzeczką i spowodował, że Abramowicz musiał się nieco nagimnastykować.
Piast jednak "poczuł krew" - zaczął mocniej naciskać przeciwników. W 38. minucie podkręcony strzał zza pola karnego wykonał Sanca, ale futbolówka przemknęła obok słupka bramki gości. Kilkadziesiąt sekund później Boisgard również uderzał w kierunku siatki, ale nieczysto - piłka odskoczyła obok drugiego słupka.
W 41. minucie Sanca posłał następną "bombę" z dystansu - tym razem jeszcze większego niż wcześniej, ale Abramowicz wykonał skuteczne piąstkowanie. Zaraz potem potyczka została przerwana z powodu unoszącego się nad murawą dymu z rac odpalonych przez lokalnych kibiców.
Ostatecznie rezultat do przerwy już się nie zmienił - żadna z drużyn nie była w stanie otworzyć wyniku i skończyło się tu na 0:0.
PKO BP Ekstraklasa: Piast Gliwice - Jagiellonia Białystok. Przebieg i wynik drugiej połowy meczu
Po zmianie stron pierwszą klarowną okazję miała Jagiellonia - strzał głową po wrzutce w pole karne wykonał Pululu, ale Plach wyłapał pewne piłkę. W ramach riposty Felix napędził atak, który zakończył się strzałem Jirki - jednakże zablokowanym.
Tempo było wysokie - zaraz potem Pululu znów strzelał na bramkę Placha, ale ten wyłapał płaskie uderzenie. Pierwsze pięć minut po przerwie było niezwykle intensywne - obie ekipy potem dalej naciskały na "szesnastki" rywala.
W 53. minucie doszło do istotnego zwrotu akcji - Boisgard wykonał "stempel" na Pozo i obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. W taki też sposób ekipa gości zyskała ważną przewagę.
Gra w ogólnym rozrachunku mocno się zaostrzyła - żółtą kartkę obejrzał niedługo potem Jirka. Tymczasem Pietuszewski skupił się na stworzeniu kolejnego zagrożenia bramki i w 58. minucie uderzył nad poprzeczką.
Ostatecznie wynik udało się otworzyć w 61. minucie - gracze "Jagi" przedarli się przez linie defensywne rywali, a wielkim wyczuciem i walką o futbolówkę do końca wykazał się Jesus Imaz, który pokonał ostatecznie Placha - było 1:0 dla podopiecznych Adriana Siemieńca.
Następne minuty nie przyniosły zdecydowanej odpowiedzi gliwiczan - za to w 69. minucie dwa groźne uderzenia wykonał np. Lozano, ale Plach znów skutecznie ratował swoją drużynę.
Następne minuty znów upływały przede wszystkim na walce w środkowej strefie boiska. W 78. minucie Jackson próbował atakować na lewej flance, natomiast kapitan Piasta, Czerwiński, w dobrym stylu powstrzymał go przed wypracowaniem sobie pozycji strzeleckiej.
Ten sam gracz zaraz potem wybijał futbolówkę po ofensywie w wykonaniu Rallisa. W 82. minucie tymczasem gospodarze mieli doskonałą szansę na wyrównanie - Dalmau urwał się nieco obrońcom, po czym uderzył... obok słupka. Miejscowi fani mogli tylko głośno westchnąć, bo to była "setka" jeśli nie "dwusetka".
Zaraz potem Barkowski wykonał dobre, mogące zaskoczyć uderzenie głową - Abramowicz ledwo co zdążył z interwencją, a podyktowany potem korner nie przyniósł podopiecznym Maxa Moldera korzyści. Można wręcz powiedzieć, że tylko dołożył problem gospodarzom, bo na murawę po zderzeniu z jednym z oponentów padł Czerwiński.
W 88. minucie w "szesnastce" Jagiellonii nastąpiło duże zamieszanie - skończyło się tu jednak na niecelnym uderzeniu Dziczka i przejęciu inicjatywy przez zespół z Podlasia, który jednak dość opieszale ruszył do ataku.
Przełom nastąpił w 93. minucie - Dziczek dośrodkował w pole karne, a tam do piłki doskoczył Juande Rivas. Ten posłał głową futbolówkę wprost do siatki, ratując w ten sposób remis Piastowi. Choć gospodarze wciąż są bez wygranej w lidze, to mimo wszystko uzbierali jedno nowe "oczko" na swym koncie.
PKO BP Ekstraklasa. Kiedy kolejne mecze Piasta i Jagiellonii?
W ramach 9. kolejki PKO BP Ekstraklasy Jagiellonia uda się na wyjazd do Płocka, gdzie zmierzy się z tamtejszą Wisłą. Piast z kolei spróbuje swych sił z Radomiakiem Radom, również na terenie rywala. Współzawodnictwa te odbędą się odpowiednio 19 i 20 września.











