Czekają na kolejny rekord transferowy w Ekstraklasie. Ogromne sumy na stole
Lech Poznań w ostatnim okienku transferowym dokonał wielu wzmocnień. Jednym z najcenniejszych okazał się wypożyczony ze szkockiego Celtiku Luis Palma. By sprowadzić reprezentanta Hondurasu na stałe, działacze mistrza Polski musieliby sięgnąć solidnie do kieszeni. W Poznaniu muszą mieć również świadomość tego, że za ich plecami czyha ligowy rywal gotowy wydać duże pieniądze za 25-latka.

Ostatniego lata kibice Ekstraklasy mogli czuć ogromne podekscytowanie obserwując kolejne ruchy transferowe polskich klubów. Po czasie okazało się, że część była zwykłymi niewypałami, a kwoty wydane na ich sprowadzenie okazały się kompletnie nieadekwatne. Sympatycy danych klubów liczą również na to, że wiosna okaże się czasem zmian w dyspozycji wielu piłkarzy.
Przed batalią o awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów aktywny na rynku transferowym był Lech Poznań. Do stolicy Wielkopolski sprowadzono m.in. wracających do Poznania Roberta Gumnego i Mateusza Skrzypczaka, a także Leo Bengtssona, Yannicka Agnero, Taofeeka Ismaheela, Pablo Rodrigueza czy Timothy'ego Oumę.
Największą ekscytację wywołało jednak sprowadzenie Luisa Palmy. Reprezentant Hondurasu miał już na koncie gole w rozgrywkach Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt i Feyenoordowi Rotterdam. 25-latek trafił do Poznania na zasadzie rocznego wypożyczenia ze szkockiego Celtiku.
W Poznaniu muszą być gotowi na ogromny wydatek. Za plecami czai się ligowy rywal
Palma kibicom Lecha bardzo szybko dał się poznać ze świetnej strony. Pewnymi momentami Honduranin rozpalał wyobraźnię kibiców kolejnymi efektownymi zagraniami. We wrześniowym starciu z Rakowem Częstochowa dominował na murawie, notując gola oraz asystę i notując ... czerwoną kartkę za brutalny faul na Zoranie Arseniciu. Palma rundę jesienną zakończył z bilansem sześciu goli i siedmiu asyst w 25 spotkaniach Ekstraklasy oraz europejskich pucharów.
Już przy sfinalizowaniu wypożyczenia Palmy wszyscy w Poznaniu wiedzieli, że sprowadzenie tego zawodnika na stałe będzie Lecha słono kosztować. Mistrz Polski zawarł w umowie ze Szkotami klauzulę wykupu wynoszącą cztery miliony euro. Gdyby z niej skorzystali, pobiliby własny rekord transferowy. Wyśrubowano go niedawno, gdy sprowadzano do klubu Agnero. "Kolejorz" wydał za niego wówczas około 2,3 miliona euro.
Jak podał Piotr Koźmiński z "goal.pl" transfer definitywny Palmy to nie tylko wyzwanie pod kątem sumy, którą trzeba byłoby zapłacić Szkotom. Bardzo dużym wyzwaniem jest również sprostanie oczekiwaniom samego zawodnika. Celtic płaci Palmie około 800 tysięcy rocznie i trudno oczekiwać, by 25-latek w przypadku Lecha znacznie zszedł ze swoich oczekiwań.
Zdaniem Koźmińskiego w przypadku, gdyby Lech nie zdecydował się na przedłużenie pobytu Palmy w Poznaniu, to do akcji mógłby wkroczyć inny klub Ekstraklasy. Mowa rzecz jasna o Widzewie Łódź, który w ostatnich tygodniach po raz kolejny pokazał, że stać go na taki ruch transferowy. W Łodzi muszą jednak czekać na to, co postanowi Lech.
Zobacz również:














