Cudny gol skasowany. Przewrotka nieuznana. Goncalo Feio tylko patrzył
Mecz 20. kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Rakowem Częstochowa i Radomiakiem nie przyniósł bramek, choć piłka raz zatrzepotała w siatce, a Lamine Diaby-Fadiga po swojej pięknej przewrotce śmiało mógłby chlubić się mianem autora gola kolejki. Jego radość przerwał jednak arbiter. Żaden z piłkarzy nie zdołał już później zaskoczyć bramkarza. W efekcie Łukasz Tomczyk i Goncalo Feio mogli po końcowym gwizdku uścisnąć sobie dłoń, gratulując sobie nawzajem jednego punktu.

Pierwsza połowa niedzielnego meczu Raków - Radomiak została naznaczona przez problemy zdrowotne piłkarzy gości. Najpierw na murawie zwijał się z bólu Capita, a po upływie nieco ponad 30 minut groźba urazu wisiała nad Abdoulem Tapsobą, który doznał przeprostu kolana. Obaj jednak ostatecznie kontynuowali grę.
Gdy piłkarze schodzili do szatni na przerwę tablica wyników wskazywała bezbramkowy remis, choć były moment, w których gorąco było zarówno pod jedną, jak i pod drugą bramką.
Radomiak z impetem wszedł w mecz, imponując w pierwszym kwadransie. Efektem starań podopiecznych Goncalo Feio była sytuacja z z 13. minuty. Najpierw Adrian Dieguez zwiódł z jednego obrońców, oddając groźny strzał, z którym poradził sobie Oliwier Zych, a uderzenie partnera dobijał jeszcze z powietrza Capita. I do szczęścia zabrakło mu niewiele, bo odbita wcześniej od ziemi piłka trafiła w poprzeczkę.
Raków poszedł o krok dalej, bo zdołał nawet trafić do siatki. I to w pięknym stylu. Zrobił to Lamine Diaby-Fadiga, popisując się w 43. minucie piękną przewrotką. Jego radość przerwał jednak swoim gwizdkiem sędzia Łukasz Kuźma.
Ekstraklasa. Podział punktów w meczu Raków - Radomiak
Po zmianie stron swoją szansę miał Patryk Makuch, który jednak skiksował po tym, jak piłkę wyłożył mu Michael Ameyaw. Ale Raków nie zamierzał się poddawać i wciąż atakował. Potem gra długimi fragmentami toczyła się na połowie Radomiaka, który jednak także szukał swoich szans.
Przed jedną z nich stanął Jan Grzesik. To pod jego nogi spadła piłka po jednym z rzutów rożnych, ale rywale byli zbyt blisko i zdołali zblokować jego uderzenie. Chwilę później na ciekawy, techniczny strzał sprzed pola karnego zdecydował się Elves Balde, a piłka przeleciała tuż obok słupka.
W samej końcówce o losach spotkania mógł zdecydować kuriozalny gol. Wszystko przez Filipa Majchrowicza, który mając piłkę pod nogą we własnym polu karnym, czekał z jej wybiciem na tyle długo, że dobiegł do niego Lamine Diaby-Fadiga, który potem został trafiony futbolówką. Na szczęście golkipera gości ta nie trafiła po rykoszecie do jego bramki.
Kibice nie doczekali się już bramek, choć w finałowej akcji mógł ją jeszcze zdobyć Lamine Diaby-Fadiga. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Status que w tabeli PKO BP Ekstraklasy został więc zachowany. Raków (30 punktów) zajmuje 6. lokatę, a Radomiak (27 punktów) jest w niej 8.









