Chwile grozy w Krakowie, karetka na murawie. 97. minuta i kompletny zwrot
Trwa 30. kolejka Ekstraklasy. W sobotę do Krakowa na mecz z Cracovią przyjechała drużyna Pogoni Szczecin. W pierwszej połowie goście wyszli na prowadzenie po błędzie bramkarza "Pasów". Koniec końców gospodarze rzutem na taśmę zdołali doprowadzić do remisu i zgarnąć cenny punkt. Pod koniec meczu na boisku pojawiła się karetka pogotowia.

Pierwsza połowa sezonu w wykonaniu Cracovii była kapitalna. "Pasy" długo utrzymywały się w pierwszej trójce tabeli. Po cichu liczono, że uda się awansować do europejskich pucharów, a nawet pozostać w grze o mistrzostwo.
W międzyczasie klub napotkał wiele pozasportowych problemów. W końcu z zespołem rozstał się Luka Elsner. Słoweniec był trenerem Cracovii od początku tego sezonu, wprowadził do drużyny wiele jakości, jednak w dziesięciu ostatnich meczach wygrać udało się tylko raz.
Tak Pogoń poradziła sobie w Krakowie
20 kwietnia szkoleniowcem krakowskiej drużyny został Bartosz Grzelak. Pięć dni później przyszedł czas na jego debiut w Ekstraklasie. Cracovia na własnym stadionie zmierzyła się z Pogonią Szczecin, która również zmaga się ze swoimi problemami. Biorąc pod uwagę markę "Portowców", z pewnością mieli oni nadziej na coś więcej, niż walkę w środku tabeli.
Od początku sobotniego spotkania gości straszył Ajdin Hasić, jednak żaden ze strzałów Bośniaka nie wylądował w siatce. W 17. minucie efektowną akcją popisał się Paul Mukairu. Nigeryjczyk zszedł do środka, po czym dryblingiem "położył" dwóch obrońców rywali. Zawiodło wykończenie. Jego płaskie uderzenie wylądowało na nogach wychodzącego z bramki Madejskiego.
Dwie minuty później golkiper Cracovii zawiódł na całej linii. Skapitulował przy dosyć lekkim strzale w środek autorstwa Kellyna Acosty. Błąd bramkarza gospodarzy sprawił, że to Pogoń wyszła na prowadzenie. W kolejnych fragmentach obie ekipy tworzyły sobie sytuacje, jednak żadna z nich nie była stuprocentowa. Pod względem tempa i jakości spotkanie oglądało się naprawdę przyjemnie.
Pod koniec pierwszej połowy Acosta i Karol Knap zderzyli się głowami. Powtórki pokazały, że cała sytuacja była naprawdę niebezpieczna. Po interwencji lekarzy wrócili do gry. W zespole Cracovii znów groźny był Hasić, który dośrodkowywał, dryblował. Mimo to "Pasy" schodziły na przerwę, przegrywając 0:1.
Dziesięć minut po rozpoczęciu drugiej części gry wychwalany Bośniak zagrał świetną piłkę "z fałsza" w pole karne "Portowców". Akcję na dalszym słupku zamykał Martin Minchev, który zmarnował idealną okazję na wyrównanie.
Gospodarze naciskali coraz bardziej wraz z każdą minutą. W tym samym czasie goście raczej bronili jednobramkowego prowadzenia, choć w końcówce Mukairu trafił w słupek. A wystarczyło jedynie dobrze dołożyć nogę po dośrodkowaniu.
Kolejnej sytuacji nie wykorzystał Jean Batoum. Trudno wyjaśnić, w jaki sposób Cracovia nie wepchała piłki do siatki. Wydawało się, że nieco na własne życzenie przegra w debiucie nowego trenera. Przed ostatnim gwizdkiem Oskar Wójcik wyleciał z boiska po drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartce. Defensor staranował Jana Biegańskiego. Na murawę wjechała karetka, to były chwile grozy. Na szczęście ze zdrowiem piłkarza Pogoni nie stało się nic drastycznego.
W doliczonym czasie gry, rzutem na taśmę gospodarze doprowadzili do wyrównania po golu Kahveha Zahiroleslama. Emocje sięgnęły zenitu, oba zespoły zaciekle walczyły o bramkę na wagę kompletu punków. Ostatecznie doszło do podziału oczek.












