Byli kandydatami do mistrzostwa. Kryzys trwa. To już pięć meczów bez wygranej
Niedzielna seria spotkań 24. kolejki Ekstraklasy rozpoczęła już o godz. 12:15. W Lublinie na murawę wyszły drużyny Motoru i Górnika Zabrze. W pierwszej połowie nie oglądaliśmy żadnych bramek. Po przerwie niestety również nie działo się zbyt wiele. Finalnie mecz zakończył się bezbramkowym remisem, co dla Górnika oznacza podtrzymanie niechlubnej serii.

Nie da się ukryć, że Górnik Zabrze wpadł w kryzys. Śląskiej drużynie prowadzonej przez Michala Gasparíka nie udało się wygrać w czterech ostatnich meczach Ekstraklasy. Co więcej, przytrafił się tylko jeden remis, reszta to same porażki. Osłodą był za to awans do półfinału Pucharu Polski po pokonaniu Lecha Poznań.
Inaczej sytuacja wygląda w przypadku Motoru Lublin, który dwa ostatnie spotkania w lidze kończył zwycięstwem. Klub Zbigniewa Jakubasa w niedzielę pragnął kontynuować świetną serię. Obie ekipy zmierzyły się w ramach 24. serii gier Ekstraklasy.
Górnik nadal bez wygranej. Bezbramkowy remis w Lublinie
Starcie rozpoczęło się kwadrans po 12:00. To gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, jednak nie potrafili zamienić tego na dogodne sytuacje bramkowe. Podobnie jak Górnik. Zabrzanie liczyli na kontry, próbowali szybkich ataków, ale i to nie przynosiło owoców w postaci goli.
Pod względem tempa i fizyczności spotkanie stało na naprawdę wysokim poziomie. Brakowało tylko konkretów w postaci trafień lub akcji, na których można zawiesić oko. Przez pierwsze 45 minut było to spotkanie dla prawdziwych koneserów naszej ligi na czele z jednym celnym strzałem w wykonaniu gości.
Po przerwie Motor zanotował kilka niezłych dośrodkowań, które zwieńczył próbował Karol Czubak. Obaj trenerzy reagowali zmianami. Kibice niecierpliwili się coraz bardziej. Na palcu jednej ręki można było policzyć fragmenty, w których działo się cokolwiek interesującego pod polem karnym którejś z drużyn.
W rundzie jesiennej Motor na stadionie rywala triumfował 1:0. Wszystko wskazywało na to, że tym razem znów obejrzymy jedno trafienie lub mecz po prostu zakończy się bezbramkowym remisem. - Obie drużyny nie potrafią się do siebie dobrać - mówili komentatorzy "Canal+Sport".
W 85. minucie z pierwszej piłki, bez przyjęcia, po dośrodkowaniu, swoich sił spróbował Erik Janża. Uderzenie Słoweńca było niezłe, jednak na posterunku stał Ivan Brkić. Zabrzanie w końcówce nieco zdominowali Motor, ale nadal próżno było doszukiwać się goli na tablicy wyników.
Jeszcze przed przerwą zimową Górnik był postrzegany jako jeden z kandydatów do mistrzostwa. Tymczasem zespół Michala Gasparíka nie wygrał w piątym meczu z rzędu. Przez 90 minut w starciu z Motorem nie oglądaliśmy żadnej bramki.













