Był mistrzem Polski, nagle zapadł się pod ziemię. Ponad 20 milionów długu
Adam Hlousek przechodząc zimą 2016 roku do Legii Warszawa mógł poszczycić się poważnym CV. Doświadczony Czech ze stołecznym klubem zdobył trzy mistrzostwa Polski, dwa Puchary Polski oraz grał w Lidze Mistrzów. Po latach na jaw wyszła mroczna część jego życia. Czeskie media rozpisywały się o ogromnym zadłużeniu spowodowanym uzależnieniem od hazardu. Na liście wierzycieli znajdowali się m.in. byli koledzy z Legii.

Dla kibiców Legii Warszawa okres od 2015 do 2018 roku był jednym z najlepszych w ostatnich dziesięcioleciach. "Wojskowi" wówczas trzy razy z rzędu zdobywali mistrzostwo Polski, a na dodatek przerwali długoletnią posuchę awansując do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Do historii polskiego futbolu przeszedł remis drużyny Jacka Magiery z Realem Madryt oraz zwycięstwo nad Sportingiem Lizbona.
Tamta drużyna miała wielu bohaterów. Jedną z największych gwiazd był Vadis Odjidja-Ofoe. Za strzelanie goli odpowiadali Nemanja Nikolić oraz Aleksandar Prijović, a w defensywie prym wiodły późniejsze gwiazdy reprezentacji Polski Bartosz Bereszyński oraz Michał Pazdan.
Ciekawym transferem tamtej Legii było sprowadzenie Adama Hlouska - wówczas siedmiokrotnego reprezentanta Czech z doświadczeniem w niemieckiej Bundeslidze oraz fazie grupowej Ligi Europy. Grający na lewej defensywie zawodnik szybko stał się podstawowym zawodnikiem Legii, walnie przyczyniając się do trzech mistrzostw kraju oraz dwóch Pucharów Polski.
Były zawodnik Legii Warszawa nagle zniknął. Znalazł się w poważnych tarapatach
Hlousek po zdobyciu drugiej "podwójnej korony" postanowił wrócić do ojczyzny, przechodząc do Viktorii Plzen. Rok później grał już w trzecioligowym niemieckim Kaiserslautern, po czym nieoczekiwanie wrócił do Polski. Epizod gry w Bruk-Becie Termalice Nieciecza zakończył się niewypałem. Po pół roku i dziesięciu spotkaniach w Ekstraklasie ogłoszono rozstanie, a Hlousek przeszedł do rodzimego FC Zlin.
W tym klubie Hlousek zakończył karierę. Towarzyszyła temu atmosfera skandalu, bowiem na światło dzienne wyszły ciemne kulisy życia trzykrotnego mistrza Polski. Zimą 2023 roku zawodnik zniknął, przestając pojawiać się w klubie na treningach. W sprawie w bardzo wymowny sposób wypowiedział się ówczesny trener FC Zlin Pavel Vrba.
- Nie wiem, gdzie jest Hlousek. Czy na chorobowym, czy na plaży w Brazylii. Widziałem go tylko na początku. Od tamtej pory ktoś go szuka, ale to nie jestem ja. Tą drogą go pozdrawiam - rzekł szkoleniowiec.
Wówczas już spekulowano o problemach finansowych Czecha i złożonym wnioskiem o upadłość konsumencką. Jego ogromne długi wyszły na jaw, czego sam piłkarz nie miał zamiaru już dłużej ukrywać, opowiadając o swoich problemach w wywiadzie z rodzimymi mediami.
W przypadku Hlouska problemem stało się uzależnienie od hazardu. Piłkarz zapożyczał się m.in. u kolegów z Legii Warszawa. Jak w 2023 roku podawał portal "Weszło" na liście wierzycieli znaleźli się Miroslav Radović, Michał Pazdan, Michał Kucharczyk czy Kasper Hamalainen. W najgorszej sytuacji był Fin, któremu Hlousek miał być dłużny ponad milion złotych.
Milionowe długi Adama Hlouska. Fatalna sytuacja czeskiego piłkarza
"Przegląd Sportowy" w 2023 roku szacował, że suma zadłużenia Hlouska przekroczyła 20 milionów koron czeskich (około 3-3,5 miliona złotych). Dwa lata później podawana kwota wzrosła do 30 milionów koron czeskich (ponad 5 milionów złotych). Wśród dłużników znalazły się również banki, parabanki, urzędy podatkowe, a nawet dilerzy samochodów. Czeskie media informowały, że Hlousek był zmuszony nawet do zastawienia domu rodzinnego.
- Przyznaję się, że dopadły mnie długi. Powiem, co mi leży na sercu najbardziej, że nie uciekam przed nimi, ani się nie ukrywam, jak mogłoby się wydawać. To była wyłącznie moja głupota. Wiem, że mogłem zabezpieczyć się na całe życie i schrzaniłem to - opowiedział Hlousek w rozmowie z portalem "isport.blesk.cz".
Czech już dawno zakończył karierę sportową. W 2025 roku "Przegląd Sportowy" informował, że piłkarz tuż po skończeniu z piłką nożną zatrudnił się w firmie transportowej, w taki sposób starając się stopniowo spłacać zobowiązania.
Błędy przeszłości cały czas jednak ciążą Czechowi. O wymownym incydencie opowiedział w podcaście "Ofensywni" Piotr Wołosik. Dziennikarz "Przeglądu Sportowego Onetu" opowiedział o wizycie jednego z byłych zawodników Legii, który starał się osobiście wyegzekwować swoją należność.
- Wysokość tych długów jest na tyle poważna, że jeden z piłkarzy, nie będę wymieniać nazwiska, ale piłkarz z Bałkanów, wybrał się do Adama do domu odzyskać pieniądze. (...) I znalazł Adama, ale on przyznał się, że po prostu nie ma żadnych pieniędzy. I też nic nie wskazuje na to, żeby je miał. Generalnie nic mu nie zrobili. Obeszli się bardzo dżentelmeńsko, ale niesmak pozostał - opowiadał Wołosik cytowany przez "Przegląd Sportowy Onet".
Zobacz również:












