Finał mistrzostw świata 2022 oraz finał Ligi Mistrzów 2023, blisko 400 meczów w Ekstraklasie czy liczne finały Pucharu Polski i Pucharu Króla w Arabii Saudyjskiej - takie osiągnięcia znajdziemy w CV Pawła Sokolnickiego. To jeden z najbardziej utytułowanych polskich asystentów, który przez lata współtworzył elitarny zespół Szymona Marciniaka.
W drugiej połowie 2024 roku po zmianach w ekipie Marciniaka Sokolnicki przestał stale asystować mu na linii. Jednocześnie skupił się m.in. na roli instruktora, koordynatora oraz Mentora w programie Kolegium Sędziów PZPN.
Potężny cios w PZPN. Sokolnicki bezlitosny
Zgodnie z informacjami przekazanymi przesz "Weszło", Sokolnicki napisał niedawno list, w którym zwrócił się do PZPN. W jego treści doświadczony arbiter wykazuje duże wątpliwości i zmartwienie dotyczące całego systemu sędziowskiego w Polsce. Zaczynając od szkolenia sędziów i kończąc na Centrum VAR, który z dumą federacja ogłaszała przy okazji finału Pucharu Polski.
"Podczas finału Pucharu Polski tak hucznie ogłoszonego jako sukces systemu VAR w funkcjonowaniu Centrum VAR nie było łączności, więc de facto mecz był 'robiony' na starych zasadach 'busowych'" - napisał w liście.
Były asystent Szymona Marciniaka zdobył się na mnóstwo gorzkich refleksji. "Ocena spalonego stanowi bardziej wróżenie z fusów niż rzetelną ocenę stanu faktycznego na boisku" - czytamy. Obnażony został chociażby system SOAT. "System tzw. ściany półautomatycznego spalonego nie istnieje" - twierdzi Paweł Sokolnicki.
W rzeczywistości regularnie jesteśmy świadkami kontrowersji dotyczących minimalnych spalonych, które - sugeruje autor listu - mogą bywać błędnie interpretowane. Niedawno taki incydent miał miejsce w meczu Pogoni Szczecin z Motorem Lublin.
"Funkcjonowanie w takiej rzeczywistości to fikcja niemająca nic wspólnego z profesjonalną pracą na systemie o takich możliwościach i jest kwestią czasu aż wydarzy się poważny problem" - dodaje.
"Sędziowie są nieprzeszkoleni w sposób profesjonalny, jak ma to miejsce w poważnych organizacjach", "Operatorzy nie posiadają wystarczającej wiedzy i umiejętności", "Szkoleniowcy VAR nigdy nie mieli nic wspólnego z pracą w tym systemie" - to kolejne cytaty z udostępnionej treści listu, w którym czytamy również, że "szkolenia sędziów to fikcja nie mająca nic wspólnego z profesjonalnym zarządzaniem".
"Pisałem przed tygodniem o problemach z funkcjonowaniem nowego systemu i szybko przyszło potwierdzenie. Paweł Sokolnicki bezlitośnie wytyka ułomności. Sprowadza się to do wniosku, że ocena spalonego to zgadywanka. Pisze to topowy na świecie sędzia asystent, który pracował przy największych meczach, więc wie o czym mówi" - komentuje Krzysztof Marciniak.














