Burza po meczu Lech - Legia. To jeszcze nie koniec. "Spodziewam się komunikatu"
Lech Poznań pokonał Legię Warszawa 4:0 w hicie 30. kolejki i odzyskał samodzielną pozycję lidera. Jak potoczyłyby się losy spotkania, gdyby goście nie grali w osłabieniu od 21. minuty? Na to pytanie nie poznamy odpowiedzi. Adam Lyczmański, ekspert Canal+ Sport, twierdzi z przekonaniem, że czerwona kartka dla Rafała Augustaniaka nie była decyzją kontrowersyjną. Była błędem.

To miała być zaciekła bitwa od pierwszej do ostatniej minuty. Scenariusz meczu w Poznaniu potoczył się jednak zupełnie inaczej. Lech rozgromił Legię 4:0.
Nigdy wcześniej "Kolejorz" nie pokonał ekipy z Łazienkowskiej tak dużą różnicą goli. Warszawianie zrobili bardzo niewiele, by temu zapobiec. Przez całe spotkanie nie oddali celnego strzału na bramkę rywala.
Legia skrzywdzona przez arbitra? Lyczmański nie ma wątpliwości. Podważa kluczową decyzję
W 18. minucie Rafał Augustyniak faulował Leo Bengtssona. Początkowo został ukarany żółtą kartką. Po analizie VAR sędzia Piotr Lasyk sięgnął jednak po czerwony kartonik.
- Zapewne sędziowie będą spać spokojnie. Spodziewam się niebawem informacji z Kolegium Sędziów, że była to bardzo dobra decyzja. Pewnie pójdzie taki przekaz - powiedział na antenie Canal+ Sport ekspert tej stacji, Adam Lyczmański.
- Moje zdanie jest w tej kwestii ciut inne - dodał. - Przede wszystkim nie oceniajmy po stopklatkach, bo to jest bardzo mylące i niestety nie zawsze prawdziwie. Ten atak na stopklatce faktycznie wygląda nieciekawie, ale chciałbym, żebyśmy wyróżnili dwa terminy - nierozważny atak w nogi przeciwnika i poważny, rażący faul. Ten pierwszy, to żółta kartka, drugi to czerwona. Które z tych określeń pasuje do tego przewinienia? Moim zdaniem to pierwsze.
Kiedy oba zespoły grały w pełnych składach, gospodarze zdobyli tylko jedną bramkę. Dopiero po wykluczeniu Augustyniaka posypały się kolejne ciosy. Rezultat meczu został ustalony już do przerwy.
Wykluczenie z gry kapitana Legii zdeterminowało dalszy przebieg konfrontacji.
- Zakroczna noga gracza Lecha jest trącona, ale noga zawodnika Legii nie jest zakotwiczona - zwraca uwagę Lymański. - To jest dosłownie ułamek sekundy, gdy ta noga się lekko wygina. To jest kluczem do oceny - dodaje.
Zdaniem eksperta Canal+ Sport, tylko pierwsza decyzja Lasyka była prawidłowa i optymalna.
Dzięki wygranej Lech odzyskał samodzielne prowadzenie w tabeli. Na cztery kolejki przed metą rywalizacji ma trzy punkty przewagi nad Górnikiem Zabrze oraz sześć nad Jagiellonią Białystok i Rakowem Częstochowa.
Legię od strefy spadkowej ponownie dzieli tylko punt. Przed drużyną Marka Papszuna konfrontacja z Widzewem Łódź, która może odegrać newralgiczną rolę w batalii o uniknięcie degradacji.













