Reklama

Reklama

Boniek: Roberta stać na lepszy klub niż Genoa

Mieszkający we Włoszech Zbigniew Boniek uważa, że Roberta Lewandowskiego - kuszonego m.in. przez Genoę - stać na grę w lepszym klubie. Przyznał, że mimo zwycięstwa nad Barceloną piłkarze Interu nie mogą czuć się już finalistą Ligi Mistrzów.

Osiemdziesięciokrotny reprezentant Polski planował przylot w miniony weekend do kraju i udział m.in. w poniedziałkowym pogrzebie prezesa PKOl Piotra Nurowskiego, ale przeszkodą okazał się pył wulkaniczny unoszący się na Europą. W tej sytuacji Boniek przybędzie do Warszawy dopiero za kilka dni.

Reklama

Nie sposób nie zacząć rozmowy z panem od wydarzenia, którym żyją w środę całe Włochy. W pierwszym półfinałowym meczu Ligi Mistrzów Inter dokonał rzeczy - wydawało się - niemożliwej. Zwyciężył Barcelonę 3-1.

Zbigniew Boniek: - Piękny, emocjonujący mecz. Osobiście uważam jednak, że Barcelona - nie prezentująca tego dnia nic wielkiego - została kilka razy skrzywdzona przez sędziego. Arbiter nie podyktował m.in. ewidentnego rzutu karnego, poza tym uznał bramkę Diego Milito na 3-1. Moim zdaniem ten gol padł ze spalonego. Cóż, dopóki nie zostaną wprowadzone powtórki wideo, pomyłki sędziów będą stałym elementem meczu. Tym bardziej obecnie, gdy futbol jest bardzo szybką grą.

Dwubramkowa przewaga Interu wystarczy w rewanżu?

- Mistrz Włoch ma ciekawą zaliczkę, ale nie może czuć się już faworytem. Dla Barcelony grającej na swoim normalnym poziomie odrobienie dwóch bramek straty nie jest wielką sztuką. Zwłaszcza, że obie drużyny spotkały się już w fazie grupowej. Wówczas Katalończycy pokonali u siebie Inter 2-0. W sumie szanse obu drużyn oceniam po równo, ale z... lekkim wskazaniem na Inter.

Mediolańczycy świetnie radzą sobie w Lidze Mistrzów, jednak we włoskiej ekstraklasie stracili pozycję lidera na rzecz pana byłej drużyny - Romy.

- Roma dokonała rzeczy niesamowitej. Jeszcze kilka miesięcy temu nikomu nie przyszłoby do głowy, że ktoś przegoni Inter. Wciąż uważam, że mediolańczycy są mocniejsi od Romy, ale rzymianie zaimponowali mi solidnością i równością. Nie przegrali żadnego z ostatnich 23 meczów, odnosząc w tym czasie 17 zwycięstw.

Nie potkną się do końca sezonu?

- Zostały im cztery mecze, każdy do wygrania (z Sampdorią, Parmą, Cagliari i Chievo Werona - PAP). Mimo to byłbym ostrożny w koronowaniu rzymian. Na tej drużynie ciąży teraz spora presja. Czy kibicuję Romie? To mój dawny klub. Wciąż mam tam wielu przyjaciół, ale dla mnie najważniejsze jest, aby tytuł trafił do zespołu, który najbardziej zasłuży. Jeżeli mistrzem Włoch zostanie Inter, nie będę miał problemu ze snem.

Jeden z włoskich klubów, Genoa, kusi od pewnego czasu Roberta Lewandowskiego. Podobnie zresztą jak Borussia Dortmund i Blackburn Rovers. Piłkarz Lecha Poznań był m.in. na derbowym meczu Genoi z Sampdorią Genua. Poradziłby sobie w lidze włoskiej?

- W takim momentach zawsze powtarzam, że zawodnik prezentujący światową klasę poradzi sobie w każdej lidze.

Napastnik Lecha prezentuje taki poziom?

- Na pewno stać go na to, żeby zbliżyć się do światowej czołówki. Dlatego dziwi mnie, że jest przymierzany do europejskich średniaków. Moim zdaniem, Roberta stać na grę w lepszym zespole niż np. Genoa czy Blackburn. Oczywiście pamiętajmy przy tym o interesach np. menedżerów i działaczy. Czasami kierunek transferu jest sumą kilku czynników. Tak czy inaczej, bardzo lubię tego piłkarza i życzę mu podjęcia najlepszej dla siebie decyzji.

Na razie jednak Robert Lewandowski próbuje z Lechem zdetronizować Wisłę Kraków. W sobotę obie drużyny zagrają w meczu, który zadecyduje prawdopodobnie o mistrzostwie Polski. Kto jest faworytem?

- Oglądając ostatnie poczynania obu drużyn uważam, że sprawa wyniku jest absolutnie otwarta. Będą decydowały pojedyncze akcje i dyspozycja dnia. W Wiśle udało się "odbudować" niektórych zawodników, Henryk Kasperczak poukładał kilka ważnych spraw. Dzięki temu zespół wraca do dobrej dyspozycji, ale Lech... już od dawna ją prezentuje. W sumie wychodzi więc na remis.

Taki wynik będzie korzystny dla Wisły.

- Zgadzam się. Pamiętajmy, że krakowianie przystąpią do meczu w lepszej sytuacji niż poznaniacy. Z mniejszą presją. W przypadku remisu utrzymają cztery punkty przewagi nad Lechem. To spora przewaga.

Śledził pan ostatnio wydarzenia z kraju, m.in. uroczystości żałobne po katastrofie samolotu pod Smoleńskiem?

- Nie tylko śledziłem, ale zamierzałem również przylecieć do Polski, żeby uczestniczyć w pogrzebie Piotra Nurowskiego. Prezes PKOl był moim przyjacielem. Miałem wykupiony bilet na sobotę, a potem niedzielę. Niestety, wstrzymanie ruchu lotniczego udaremniło moje plany. Również inne, bo chciałem załatwić np. kilka spraw w Bydgoszczy. Teraz planuję przylot do Polski za kilka dni.

Rozmawiał: Maciej Białek

Dowiedz się więcej na temat: W.E. | zbigniew | inter | klub | Zbigniew Boniek | Boniek | Genoa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje