Boniek już nie kryje ws. Legii. Padł temat rezygnacji, to byłaby rewolucja
Legia Warszawa nie przestaje być najbardziej medialnym klubem w Polsce. Tym razem nie jest to zasługa spektakularnych wyników. "Wojskowi" zimową przerwę w PKO BP Ekstraklasie spędzą w strefie spadkowej. Jakby tego było mało, cierpliwość kończy się kibicom, którzy uderzają w Dariusza Mioduskiego. Dla właściciela klubu oraz prezesa cenną radę ma Zbigniew Boniek. Legenda proponuje istne trzęsienie ziemi, nakłaniając 61-latka do rezygnacji. Ale tylko z jednej funkcji. "Zrobiłbym opcję amerykańską" - wyznał.

Kryzys stołecznej drużyny zdaje się nie mieć końca. Odejście Edwarda Iordanescu jeszcze bardziej pogorszyło sytuację Legii, która ostatni raz ze zwycięstwa cieszyła się pod koniec października. Ciągłe niepowodzenia spowodowały spadek w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Gdyby sezon kończył się w połowie grudnia, to CWKS pożegnałby się z najwyższą klasą rozgrywkową. Czara goryczy przelana została w niedzielny wieczór. Dariusza Mioduskiego słownie zaatakowali kibice. Piłkarze zaś przegrali na własnym terenie z Piastem Gliwice.
Po wszystkim gorzko na temat zawodników wypowiedział się między innymi dyrektor sportowy, Fredi Bobić. "Pewność siebie zniknęła. Niektórzy zawodnicy, szczerze mówiąc, nie mają jaj, by grać w koszulce Legii. Wszyscy w klubie bierzemy za to odpowiedzialność" - wyznał dla Canal+ Sport. Na odpowiedź nie musiał długo czekać. Głos w sprawie zabrał między innymi Mateusz Borek, o czym więcej piszemy TUTAJ. W poniedziałkowe popołudnie o krok dalej poszedł Zbigniew Boniek. Legendarny gracz zaproponował dosyć ciekawe rozwiązanie. "Zrobiłbym opcję amerykańską" - powiedział na antenie Prawdy Futbolu na YouTube.
Zbigniew Boniek rzucił ciekawym pomysłem. Legia zmieni się nie do poznania
Na czym miałaby ona polegać? W najprostszym skrócie chodzi o czystki wśród działaczy. "Na miejscu Dariusza zrezygnowałbym z bycia prezesem klubu. Bo jako właściciel i tak o wszystkim decyduje, nadzoruje. Powinien wziąć prezesa klubu, który rzeczywiście będzie prezesem klubu. Prezes klubu powinien spotkać się z trenerem, dobrać sobie dyrektora sportowego i zmniejszyć liczbę ludzi, którzy chodzą tam w krawatach. Którym się wydaje, że są dyrektorami. I tu nie ma żadnej awersji w stosunku do nikogo. Jakieś ruchy natomiast trzeba zrobić" - dodał.
"Działalność tych ludzi, których wymieniłem (Fredi Bobić, Michał Żewłakow, Marcin Herra), przy Papszunie się bardzo zmniejszy. A jak zmniejszy się ich odpowiedzialność, ich ego, to już będzie kryzys z trenerem. Jesteśmy tylko ludźmi i to jest rzecz absolutnie normalna. Jeżeli jestem za coś odpowiedzialny i nagle przychodzi ktoś kto to wszystko przejmuje, to muszę się na to zgodzić, ale nie będzie mi to do końca pasowało. Dlatego właśnie mam na myśli wariant amerykański" - przyznał wcześniej, argumentując swój pomysł.
Na razie w stolicy z niecierpliwością czekają na przeprowadzkę nowego trenera. Prawdopodobnie jest to już tylko kwestia czasu.











