Boniek grzmi w sprawie Papszuna. Tym razem się nie hamował. Zmieszał z błotem autora tej wypowiedzi
Teraz w PKO BP Ekstraklasie czeka nas dłuższa przerwa, ale tylko od wydarzeń dziejących się na boiskach najlepszych polskich klubów. To, co dzieje się za kulisami, nadal będzie rozgrzewać nas do czerwoności - szczególnie w sprawie transferu Marka Papszuna do Legii Warszawa. Zbigniew Boniek, wypowiadając się na ten temat, nie szczędził cierpkich słów pod adresem Frediego Bobica.

Wszystko wskazuje na to, że Legia zrealizuje swój cel i ostatecznie sprowadzi Marka Papszuna z Rakowa Częstochowa.
Trudno jednak mówić o sukcesie. Cały proces został bowiem opóźniony, ponieważ Raków Częstochowa nie oddał Marka Papszuna bez walki o własne interesy. A wyglądało to tak, jakby Legia myślała, że odda.
O uwłaczających wręcz ofertach Legii było głośno. Klub z Warszawy proponował Rakowowi zapłatę w bonusach w zamian za zrealizowanie przez Marka Papszuna celów, które teoretycznie są niemożliwe do spełnienia.
Plan "A" Legii Warszawa runął w gruzach i okazało się, że klub nie posiada planu "B". Między innymi dlatego skończył rundę w strefie spadkowej. Na przedostatnim miejscu PKO BP Ekstraklasy.
Teraz w "Prawdzie Futbolu" u Romana Kołtonia sprawę skomentował Zbigniew Boniek. Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej nie ma dobrego zdania o postawie Legii Warszawa, a szczególnie Frediego Bobica.
- Mieliśmy swojego faworyta, 5-6 dni i byliśmy dogadani. Obie strony chciały tego samego, ale potem zaczęła się walka, by wyciągnąć go z jego obecnego klubu. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli ogłosić, że dołączy do Legii - mówił niedawno Fredi Bobic. I właśnie tę wypowiedź Niemca boleśnie skrytykował Zbigniew Boniek.
Boniek uderza. "Ta wypowiedź to nieporozumienie"
- To jest w ogóle nie fair. Pójść do trenera drużyny, z którą rywalizujesz i starać się go odciągnąć od swojego klubu, żeby przeszedł na naszą stronę. To trzeba napiętnować, bo to nie jest rzecz normalna - wypalił Boniek.
Ta wypowiedź Bobica to jest nieporozumienie dla mnie. Co on sobie wyobrażał? Że dogadał się z trenerem Rakowa Częstochowa w 5 dni, a ten powie: "Cześć Panowie, odchodzę, idę do Legii, a wy zostajecie sami"? Gdybym był złośliwy, to bym powiedział, że widać, dlaczego on ma problemy, żeby być zatrudnionym w Bundeslidze.
Za swoją nieporadność Legia Warszawa zapłaciła już bardzo wysoką cenę. Nie dość, że ostatecznie Raków Częstochowa zdołał skutecznie zawalczyć o swoje interesy przy odejściu Papszuna, to wyniki sportowe Legii w tym okresie wołają o "pomstę do nieba".
Stołeczna drużyna zanotowała 11 kolejnych meczów bez zwycięstwa. O przerwanie tej fatalnej passy Legia zawalczy już najpewniej za kadencji Marka Papszuna. Trenera czeka ekstremalnie trudne zadanie, które będzie polegać na przywróceniu Legii na piłkarski szczyt w Polsce.












