Boniek bez ogródek o tym, co stało się w meczu Legii z Widzewem. Nie czekał długo
Legia Warszawa "rzutem na taśmę" przypieczętowała zwycięstwo w piątkowym meczu z Widzewem Łódź, zwycięskiego gola w ostatniej akcji meczu strzelił Rafał Adamski. Spotkanie przy Łazienkowskiej z wysokości trybun oglądał Zbigniew Boniek, który jeszcze tego samego dnia podzielił się swoimi spostrzeżeniami. Bez ogródek ocenił poziom meczu i zwrócił uwagę na wielką bolączkę Widzewa w trwającym sezonie.

Kibice śledzący spotkanie Legii Warszawa z Widzewem Łódź mogli czuć się zawiedzeni, ponieważ spotkanie nie stało na wysokim poziomie. Brakowało klarownych okazji, obie ekipy nastawiały się przede wszystkim na to, by nie stracić gola. Wprawdzie podopieczni Marka Papszuna częściej byli przy piłce, ale przy defensywnie ustawionym rywalu nie byli w stanie wykreować wielu sytuacji. Do momentu zwrotnego doszło dopiero w doliczonym czasie gry.
Wówczas sędzia Wojciech Myć podyktował rzut wolny po rzekomym faulu Frana Alvareza - rzekomym, bo wielu kibiców komentujących tę sytuację w serwisie X, a także były sędzia Rafał Rostkowski są zdania, że piłkarz Widzewa nie przewinił, przez co arbiter nie powinien przyznać stałego fragmentu gry, po którym padła decydująca bramka.
Nie zmienia to faktu, że "Wojskowi" wykorzystali okazję, po ogromnym zamieszaniu piłkę w siatce umieścił Rafał Adamski, rekompensując tym samym to, co kibice jego drużyny musieli oglądać przez wcześniejsze ponad 90 minut. Kibice oraz wielkie gwiazdy zgromadzone w loży VIP.
Zbigniew Boniek ostro po meczu Legia Warszawa - Widzew Łódź
Spotkanie przy Łazienkowskiej na żywo śledził m.in. Zbigniew Boniek, który w piątkowy wieczór zasiadł u boku Jana Urbana. Mecz zakończył się około godz. 22:30, niecałą godzinę później były piłkarz i prezes PZPN podzielił się swoimi spostrzeżeniami. Z racji, że w przeszłości grał w Widzewie i do dzisiaj sympatyzuje z tym klubem, wyraził żal z powodu tego, co zobaczył na boisku. Bez ogródek też zrecenzował poziom meczu.
"Niestety, boli bo to już któraś porażka w doliczonym czasie. Poziom meczu mizerny delikatnie rzecz ujmując. Najlepsze były trybuny, czułem się jak na Sylwestra" - napisał Boniek.
Wzmianka o Sylwestrze nie jest przypadkowa, podczas meczu obok stadionu odpalono bowiem fajerwerki. Nieprzypadkowa jest też wzmianka o kolejnej porażce w doliczonym czasie. Jak zauważył prowadzący profil ze statystykami piłkarskimi Cezary Kawecki, w piątkowy wieczór Widzew po raz siódmy w tym sezonie stracił punkty w doliczonym czasie gry. I po raz szósty był to gol, po którym piłkarze z Łodzi schodzili z boiska pokonani.
Widzew po porażce z Legią wciąż znajduje się w strefie spadkowej, traci dwa punkty do 15. w tabeli Cracovii, która ma jednak o jeden mecz rozegrany mniej. Łódzka ekipa z kolei wybiegnie na boisko jeszcze trzykrotnie, najbliższe spotkanie rozegra w sobotę 9 maja przed własną publicznością z Lechią Gdańsk.















