Bolesny wyjazd Grosickiego i spółki. Wszystko jasne już po 37 minutach
Pogoń Szczecin w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy znajduje się daleko od czołówki. "Portowcy" wydźwignęli się już z kłopotów, w które wpadli na początku rozgrywek, ale od walki o najwyższe miejsca są bardzo daleko. Pogoń w siedemnastej kolejce czekała rywalizacja GKS-em Katowice, który walczy o utrzymanie. Na murawie widać było, dla kogo stawka jest większa. GKS motywację wykorzystał w znakomity sposób i już w pierwszej połowie rozstrzygnął losy meczu.

Pogoń Szczecin ten sezon PKO BP Ekstraklasy rozpoczęła od bardzo wyraźnego falstartu. W dziesięciu pierwszych spotkaniach rozgrywek ekipa ze Szczecina zdołała bowiem wygrać ledwie czterokrotnie, co przy ambicjach właściciela klubu z pewnością musiało stanowić spore rozczarowanie.
"Portowcy" zdołali wydostać się z kryzysu i po trudniejszym początku nadeszły nieco lepsze chwile. To sprawiało, że do meczu 17. kolejki PKO BP Ekstraklasy z GKS-em Katowice, który w tabeli miał nieco gorszą sytuację od ekipy gości ze Szczecina. GKS bowiem znajdował się praktycznie w strefie spadkowej.
Porażka Pogoni w Katowicach. Pierwsza połowa wyjaśniła wszystko
Ekipa z Katowic przed pierwszym gwizdkiem rywalizacji z Pogonią na swoim koncie zgromadziła dokładnie 17 punktów w piętnastu meczach, a więc tyle samo, co szesnasta Lechia Gdańsk, z tą różnicą, że drużyna GKS-u w zapasie ma do rozegrania jeszcze jedno dodatkowe spotkanie.
Bez wątpienia spotkanie z Pogonią jawiło się jako jedno z ważniejszych. W pierwszej połowie było to doskonale widać na boisku. Już w 7. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą Zrelaka, który wykorzystał dogranie Galana. To nie był jednak koniec "ciosów".
Kolejny ekipa GKS-u zadała już w końcówce pierwszej części gry. Ponownie udział w akcji wziął Zrelak, ale w 37. minucie to on dogrywał, a sytuację wykończył Nowak. Dzięki temu gospodarze do szatni schodzili z zasłużonym i pewnym dwubramkowym prowadzeniem, a Pogoń musiała szukać zmiany obrazu meczu.
Na drugą połowę Pogoń wyszła w innym składzie. Występy w przerwie zakończyli Molnar i Grenwood. W ich miejsce na murawie pojawili się Juwara oraz Mukairu. Zmiany nie przyniosły jednak właściwie żadnego większego efektu. GKS "dowiózł" prowadzenie do końca i zrównał się punktami w tabeli z Pogonią.











