Bolesna porażka Rakowa w Warszawie. Papszun i tak może liczyć na nagrodę. Dostanie medal
Marek Papszun w połowie tego sezonu zdecydował się opuścić Raków Częstochowa. Trener przeniósł się do Warszawy, gdzie od stycznia opiekuje się drużyną Legii. Raków bez Papszuna dotarł do finału Pucharu Polski. Mimo tego, jak zauważył Mateusz Borek w trakcie transmisji w TVP Sport, szkoleniowiec może liczyć na kolejny medal do swojej kolekcji. Będzie to srebrny krążek, bo Raków przegrał 0:2.

Marek Papszun z Rakowem Częstochowa napisał przepiękną historię. Szkoleniowiec z Warszawy przeszedł z Rakowem drogę od niższych lig polskich aż do PKO BP Ekstraklasy, mistrzostwa kraju oraz pasjonującej walki o europejskie puchary. W środku sezonu 2025/2026 zdecydował się odejść z klubu.
Na horyzoncie pojawiła się bowiem opcja przejęcia sterów w Legii Warszawa. Papszun zostawił Raków po rozegraniu osiemnastu ligowych meczów, ze zdobyczą 29 punktów. Wówczas dawało to ekipie z Częstochowy czwarte miejsce ze stratą trzech oczek do Jagiellonii.
Srebrny medal dla Papszuna. Drugi w kolekcji
Raków miał także przed sobą walkę w Pucharze Polski. Papszun przeszedł ze swoimi piłkarzami przez dwa pierwsze mecze. Pozostała część pracy spadła na barki zatrudnionego zimą Łukasza Tomczyka. O awans do finału łatwo nie było, ale ostatecznie Raków 2 maja zmierzył się z Górnikiem Zabrze na PGE Narodowym w Warszawie.
Dzień wcześniej Legia wygrała niezwykle ważny mecz z Widzewem Łódź. W trakcie transmisji finałowego meczu Mateusz Borek na antenie TVP Sport zauważył, że niezależnie od wyniku swój medal i tak ostatecznie dostanie Marek Papszun, który prowadził Raków w dwóch meczach tych rozgrywek.
Ostatecznie mecz przebiegł w taki sposób, że Papszun do swojej kolekcji dołoży drugi w karierze srebrny medal. Raków przegrał bowiem 0:2. To sprawia, że Papszun będzie miał już w swoim CV dwa srebrne medale i dwa złote. Z pewnością liczy na kolejne już z Legią Warszawa.











